Konińskie ciemności

Od około dwóch tygodni koniński rynek tonie w ciemnościach. Okazuje się, że powodem nie jest awaria, a niedoszacowanie mocy.
Miasto po pięciu miesiącach w maju podpisało umowę na dystrybucję prądu, nie na kilowatogodziny. Wszystko w ramach oszczędności.
Potem urzędnicy przeprowadzili audyt na zapotrzebowanie mocy. Niestety okazało się, że niedoszacowano ilości potrzebnej energii. - W kilku punktach zamówiliśmy za mało mocy – tłumaczy Grzegorz Pająk, kierownik wydziału drogownictwa w konińskim magistracie.
Plac Wolności to jak się okazuje nie jedyna ciemna plama w Koninie. Takich miejsc jest około dziesięciu. Jak zapewnia Grzegorz Pająk, wkrótce wszystko wróci do normy. Urzędnicy już skierowali pismo do firmy energetycznej i mają nadzieję, że światło na rynku niebawem, wróci. - Będziemy chcieli, żeby to jak najszybciej zostało załatwione – mówi Pająk.















