Poczta zaloguj się przez facebooka
Login:
Hasło:
Przypomnij hasłoZapamiętaj mnie

Małżeńskie perwersje

Małżeńskie perwersje

Postautor: mąż_37 » 5 października 2009, 09:01

Witam! Temat ten kieruję do małżeństw, związków z kilkuletnim stażem, w których zaczyna brakować świeżości, gdzie wygasa pożądanie i napięcie. Seks staje się rutyną, zaczyna się nuda i coraz częstsze rozglądanie na boki. Dla ratowania związku, dla odświeżenia życia erotycznego zaczynamy prowadzić szczere rozmowy o tym, co nas podnieca, o czym fantazjujemy. Ujawniamy pewne najsekretniejsze wizje, często bardzo perwersyjne i pozornie niemożliwe do zrealizowania. Jesteśmy jednak tak zdesperowani, że obawy przed dekonspiracją nie powstrzymują nas przed szczerością. Kobiety wyznają swoim mężom, że podnieca je seks z innymi mężczyznami, ich mężowie przyznają się do fantazjowania o koleżankach. Czasami bywają to znacznie bardziej wyuzdane pragnienia. A jakie? Czy są jakieś chętne i zainteresowane dyskusją pary? Do czego jesteśmy zdolni w imię ponownego rozpalenia małżeńskiego płomienia pożądania?
mąż_37
 

Postautor: ŻONA30 » 5 października 2009, 14:28

Po kilku latach małżeństwa faktycznie płomień pożądania przygasa.Jedne pary starają sie wyjść z kryzysu a inne niestety poddają się i rozchodzą.Mnie i mojego męża też dopadł taki kryzys rozstaliśmy się na jakiś czas by móc sie za sobą stęsknić,przemyśleć sobie nie które rzeczy...z czasem nawet łóżko za bardzo nas nie łączyło ,spełnialiśmy jak to sie mówi małżeński obowiązek i szliśmy spać,po jakimś czasie zaczęliśmy rozmawiać,o tym co nam sie podoba ,co chcielibyśmy zmienić itp.Razem poszliśmy do sex shopu,testujemy nowe pozycje,bawimy sie gadżetami,jesteśmy do tego stopnia szczerzy w swoich wypowiedziach że mówimy sobie nawet jeśli pociągają nas inne osoby.Jeszcze wiele rzeczy nie testowaliśmy ale rozmawiamy o nich i być może kiedyś spróbujemy np zabawy z inna parą,.Jedno wiem że choćby nie wiem jak wstydliwy był temat dla ratowania związku trzeba ze sobą rozmawiać i być otwartym na nowe doświadczenia.
ŻONA30
 

Postautor: Gość » 5 października 2009, 19:39

Jestem mężatką z 11 letnim stażem małżeńskim i nie przypominam sobie ,żeby kiedykolwiek przez te wszystkie lata dopadł nas kryzys,tym bardziej w sferze łóżkowej.Od zawsze rozmawiamy o swoich potrzebach,fantazjach,o tym co lubimy,co nam się podoba,a czego chcielibyśmy jeszcze spróbować i to być może dlatego.Ale jeszcze wszystko przed nami,więc nie mówię że i nas kryzys nie dopadnie.Ale jak narazie staramy się razem by to nas nie spotkało i jak dotąd się udaje.Powiem wam więcej z upływem lat sex jest coraz lepszy
Gość
 

Postautor: INKA » 6 października 2009, 08:50

Z zainteresowaniem przeczytałam te wypowiedzi bo i temat ciekawy, bliski dla mnie. Jestem mężatką ze sporym już stażem. Nasze małżeństwo niegdyś poważnie kulało. Ja byłam skromną dziewczyną, mąż mnie zdradzał i wszystko szło ku rozpadowi. I na pewno nie bylibyśmy dziś razem, gdyby nie pewna rozmowa, która wywiązała się w trakcie picia alkoholu. Tak, to był miły wieczór i dwie butelki wina. Sama nie wiem dlaczego, ale okłamałam męża, że zdradziłam go i że mam zamiar na regularne spotkania z moim kochankiem. On zbaraniał i nie potrafił ukryć podniecenia tą sytuacją. Tak rozpoczęła się nasza gra. Blefowałam, ale efekt był warty tego. Wtedy mąż był zdolny tylko nieśmiało stwierdzić, że to go rajcuje. To był początek nowego. Poznałam jego ukrywane pragnienia i mogłam teraz dokonać słodkiej zemsty na nim. Za te wszystkie wcześniejsze upokorzenia, za kłamstwa i brak jego zainteresowania moją osobą. Z każdym dniem i każdą rozmową coraz wyraźniej dawał mi do zrozumienia, że on by chciał, żebym ja.... Nagle jakby na nowo zakochał się we mnie, zaczął patrzeć na mnie z uwielbieniem, pożądaniem. Nadal nie miała prawdziwego kochanka, ale robiłam wszystko tak, aby on myślał, że ktoś jest. Stało się coś niezwykłego. Ten, który dotąd zdradzał stał się wierny. A ja - skromna i zahukana dziewczyna - odkryłam w sobie ogromny potencjał i możliwości wykorzystania... potencjału i upodobań męża. Teraz stanowimy idealną parę i oboje jesteśmy szczęśliwi i spełnieni, choć każde w czym innym.
INKA
 

Postautor: Chlopak » 6 października 2009, 11:02

A ja jestem w związku rok i jak to czytam to się załamuje...
Jest jakiś sposób żeby tego uniknąć? Czy wiecie co byście zrobili inaczej żeby się sobą nie znudzić?
Chlopak
 

Postautor: ŻONA30 » 6 października 2009, 11:35

Trudno mi powiedzieć czy jest sposób na uniknięcie znudzenia w związku prędzej czy później dopada każdego jeśli związek ma solidne podstawy wychodzi z kryzysu jeśli nie to ludzie się rozchodzą,ja miałam to szczęście ze oboje chcieliśmy naprawić to co zaczynało sie psuć zaczęliśmy ze sobą rozmawiać staliśmy sie bardziej otwarci na nowości ,przestaliśmy traktować sex jak tabu.
ŻONA30
 

Postautor: mąż_37 » 6 października 2009, 12:27

Miło mi, że temat który zapoczątkowałem nie umarł śmiercią naturalną, lecz napotkał na jakiś odzew. Szczególnie cieszy mnie to, że głos zabrały Panie. Ich zdanie i osobliwe uwagi poczytuję sobie za najbardziej właściwe w tej kwestii, ponieważ uważam, że w dużej mierze to kobieta mniej lub bardziej świadomie sprawuje władzę w każdym związku. To kobieta decyduje, czy związek coś zaakceptuje, lub nie. To kobieta może dać przyzwolenie na poszukiwania i eksperymenty dla wzbogacenia związku i nadania większego kolorytu. Mężczyzna niemal zawsze zgodzi się na to, co zaproponuje, żeby nie powiedzieć rozkaże kobieta!
Mój związek jest na swoistym zakręcie. Gdzieś już coś widać, ale wciąż to jest widok niepełny. Najistotniejsze jest jednak to, że chcemy oboje przejść przez ten wiraż i wspólnie, ku obopólnej uciesz, pojechać dalej. Wygląda zatem to tak: otwieramy się ze swoimi fantazjami, upodobaniami i perwersyjnymi pragnieniami, najczęściej przy drinku, badawczo i asekuracyjnie mierząc się wzajemnie. Lęk przed brakiem zaakceptowania, niezrozumienia lub wyśmiania jest wielki. Lęk przed negacją. Stawiamy więc maleńkie kroczki dawkując sobie coraz więcej sekretnych i wyzwoleńczych myśli. Ona wyznała mi, że podnieca ją wizja, iż mógłbym na jej oczach uprawiać seks z innymi kobietami, wyznała, że rozpala ją fantazja seksu z innymi facetami. Ja z kolei przyznałem się, że drzemią we mnie dzikie żądze, aby jej na wszystko pozwolić i żeby z pełną świadomością mojej zgody zechciała realizować swe pragnienia. Póki co, jednak jest jeszcze za wcześnie na takie całkowite odkrycie siebie i deklaracje ostateczne. Czuję to intuicyjnie i aby nie zepsuć niczego czekam... Czekam ja i czeka ona, a oboje prowadzimy subtelną grę, każde po swojemu. Celem ma być wspólna korzyść...
mąż_37
 

Postautor: ŻONA 32 » 8 października 2009, 00:03

MÓJ MĄŻ PYTA MNIE CZY MAM JAKIES FANTAZJE ZWIĄZANE Z SEKSEM- JA TAKICH NIE MAM I ON TWIERDZI, ŻE W TAKIM RAZIE GO CHYBA MUSZĘ ZDRADZAĆ- OCZYWISCIE, ŻE JESTEM MU WIERNA, ALE ON W TO NIE WIERZY. JESTEM CIEKAWA CZY KTOŚ MA RÓWNIEZ TAKIE DOŚWIADZENA JAK JA I JAK TO ROZWIĄZAŁ.
ŻONA 32
 

Postautor: mąż_37 » 8 października 2009, 08:33

Fantazje erotyczne, czasami bardzo "niegrzeczne" i wręcz zahaczające o miano zboczenia, miewa większość osób. Jedne przyznają się do nich, inne nie... Czasami zwyczajny lęk przed brakiem akceptacji powoduje, że ktoś zaprzecza swoim fantazjom, twierdząc, że ich nie posiada. Myślę, że stąd bierze się przeświadczenie Twego męża o tym, iż nie jesteś z nim szczera! A przecież muszą być też ludzie stanowiący wyjątek od reguły, którzy nie fantazjują w sferze seksu, w sferze erotyzmu. Nie uważam, aby to była jakaś forma "inwalidztwa" i "wybrakowania". Niekiedy jest to kwestia czasu, dojrzenia do owych fantazji, rozbudzenia swej seksualności, która nadal drzemie. Czasem potrzeba właściwych, mniej lub bardziej przypadkowych bodźców. Seksualność człowieka zaczyna się w mózgu i kierują nią hormony. Seksualność zaczyna się od fantazji i wizji, które rodzą w nas emocje i nastrajają erotycznie, pobudzają i wprowadzają w stan podniecenia.
To, że kobieta w wieku lat 30-stu nie miewa fantazji, bywa wynikiem wielu czynników hamujących i niepozwalających na rozwinięcie emocjonalne. Nie oznacza to jednak, że ten stan trwał będzie wiecznie, bo przebudzenie jest kwestią czasu. Pozdrawiam!
mąż_37
 

Postautor: Żona 32 » 10 października 2009, 00:16

To chyba jestem tym wyjątkiem od reguły- lubie seks, ale delektuje się aktualnym doznaniem cielesnym, a nie mrzonkami.
Żona 32
 

Postautor: MeżatkaOd13lat » 11 października 2009, 18:27

Wydaje mi sie ze kazdy ma jakies fantazje jesli chodzi o sex,trzeba go jakos urozmaicac zeby nie stal sie nudny.Ja tez mam takie fantazje ale jakos nie umie o tym rozmawiac o tym z mezem i niewiem jak to zrobic?.
MeżatkaOd13lat
 

Postautor: Gość » 13 października 2009, 10:23

Sposobów jest dużo najważniejsza jest odwaga,zacznij od miłych smsów,że kochasz tęsknisz a potem napisz mu coś bardziej odważnego może jakiś wierszyk erotyczny,na niego to na pewno zadziała,po którymś smsie napisz mu swoją fantazje erotyczną skoro na pewno nigdy tego nie robiłaś to jego to pobudzi i tak sukcesywnie wasze relacje erotyczną staną się jeszcze lepsze
Gość
 

Re: Małżeńskie perwersje

Postautor: gość » 13 października 2009, 11:34

Jestem w związku małżeńskim 12 lat ,jesteśmy ze sobą 15 lat a wydaje mi się że to było tak niedawno.Czas bardzo szybko leci,i prawdę mówiąc nie wiem jak podnieść cię na duchu.Ja do tej pory widząc męża czuje kołatanie w sercu i motylki w brzuchu,nigdy nie były nam potrzebne rozstania,dogadujemy się super ,a przede wszystkim kochamy się tą największą pierwszą naszą miłością.Dla mnie mój mąż jest nadal bardzo atrakcyjny,dba o swój wygląd,chodzi na siłownie.dużo pracuje owszem ale radzi sobie ze wszystkim.Jest wartosciowym ojcem i mężem zawsze mogę na niego liczyć.Z dnia naszego ślubu zapamiętałam jedno ważne zdanie mojej bliskiej znajomej:W waszych oczach widać miłość ,bije od niej blask.Tak jest nadal nie wiem jak długo ale wiem że to co yło i jest teraz nigdy nie zostanie przez nikogo mi zabrane.Powodzenia.
gość
 

Postautor: rozczarowana » 7 listopada 2009, 23:49

Cześć wszystkim Ja jestem po ślubie dopiero rok. Znamy się 5lat. I wiecie co dopiero minął rok a ja się z nim męcze. Jak byliśmy tylko parą było zupełnie inaczej. Teraz zadnej radochy nie mam ze on jest obok mnie. W nocy też rzadkość. Nie wiem czemu tak jest. Jestesmy chyba tylko ze sobą bo mamy malutkie dzieciątko.
rozczarowana
 

Postautor: Gość » 26 listopada 2009, 19:40

Jestem w takiej samej sytuacji jak poprzedniczka. Poza tym dla mojego męża liczy się tylko sex i jego pragnienia z tym związane. Reszta przyziemnych rzeczy takich jak rozmowa, spędzenie inaczej wolnego czasu się nie liczy. Czuję się, że jestem mu potrzebna tylko do jednego. Dłuższy brak sexu to dla mnie chwile ciągłych pretensji, samotnych wieczorów i cichych dni.
Gość
 


Wróć do Problemy uczuciowe

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość