Sensacja w Kleczewie!

Sokół Kleczew wyeliminował Zagłębie Sosnowiec i awansował do rundy wstępnej Pucharu Polski. Emocji nie brakowało nie tylko na boisku, ale również na trybunach.
Przed meczem niewiele osób stawiałoby, że zwycięzca III ligi jest w stanie wygrać z jedną z czołowych drużyn II ligi. Tak się jednak stało, a w całym spotkaniu nie brakowało dramaturgii – były gole w doliczonym czasie gry, rzuty karne i czerwone kartki.
W regulaminowym czasie gry działo się jednak niewiele, a mecz toczył się głównie w środku pola. Jako pierwsi bramce rywali zagrozili gospodarze – w jedenastej minucie do sytuacji sam na sam dochodził Arkadiusz Bajerski, ale uprzedził go bramkarz Zagłębia. Goście odpowiedzieli strzałem z dystansu Mateusza Września, wyłapanym przez Adama Kwiatkowskiego. Trzy minuty później swoich sił spróbował jeszcze Łukasz Tumicz, ale znów na posterunku był golkiper Sokoła.
O wiele więcej działo się po zmianie stron. W 51. minucie Zagłebie powinno objąć prowadzenie. Po zagraniu z prawej strony Dawida Ryndaka uderzał Przemysław Mizgała, ale górą był Adam Kwiatkowski. Osiem minut później bliski zdobycia bramki był Łukasz Cichos, ale w ostatniej chwili obronić zdołał Mateusz Matracki. W końcówce przycisnęli sosnowiczanie, z dystansu uderzał Radosław Kursa, ale piękną paradą popisał się Adam Kwiatkowski. Chwilę później golkiper gospodarzy obronił strzał po ziemi Tomasza Szatana. Do rozstrzygnięcia losów meczu potrzebna była dogrywka.
Gorzej zaczęło ją Zagłębie, które już po ośmiu minutach grało… w dziewiątkę. Najpierw drugą żółtą kartkę obejrzał kapitan Sosnowca Łukasz Matusiak, a chwilę później boisko opuścić musiał również Marcin Sierczyński. Nietrudno było przewidzieć, że Sokół będzie chciał wykorzystać przewagę i rzeczywiście udało mu się to w 104. minucie gry. Z dystansu prowadzenie kleczewianom dał Łukasz Urban. Gdy wydawało się już, że Zagłębie nie będzie w stanie zagrozić Sokołowi, goście podnieśli się z kolan i niespodziewanie doprowadzili do wyrównania. Już w 112. minucie w poprzeczkę z rzutu wolnego trafił Miłosz Kozak, a sześć minut później Zagłębie wyprowadziło kontratak zakończony celnym strzałem Mateusza Września.
To doprowadziło do wrzenia na trybunach. Niezadowoleni kibice z Kleczewa zaczęli obrażać i prowokować około dwudziestoosobową grupę fanów z Sosnowca. Ci nie zamierzali być gorsi i kilku z nich wybiegło z sektora gości, skutecznie uciszając tym kibiców Sokoła. Do rękoczynów na szczęście nie doszło, na trybuny wkroczył jednak uzbrojony oddział policji, pilnujący do końca meczu fanów obu zespołów.
Tymczasem na murawie obie drużyny przystępowały do konkursu jedenastek. Już pierwsze uderzenie Krzysztofa Markowskiego obronił Adam Kwiatkowski. Kolejne strzały trafiały już do siatki, dla Sokoła bramki zdobyli Kamil Krzyżanowski, Sebastian Śmiałek, Tomasz Kowalczuk, Łukasz Cichos i decydujące trafienie – Jakub Dębowski.
Dzięki temu Sokół Kleczew po raz kolejny sprawił niespodziankę w Pucharze Polski, eliminując zespół teoretycznie silniejszy. Według trenera Sokoła, Tomasza Mazurkiewicza, to nie przypadek, ani szczęście - Wiedzieliśmy jak gra Zagłębie. Grają bardzo dobrze piłką, wychodzą między strefy. My czekaliśmy na okazje z kontry, mieliśmy swoje sytuacje. Nie rozegraliśmy tego do końca tak, jakbym sobie tego życzył, ale w rzutach karnych okazaliśmy się lepsi.
Już za tydzień kleczewianie rozegrają mecz kolejnej, tym razem wstępnej rundy Pucharu Polski. Ich rywalem będzie Unia Solec Kujawski – zespół bardzo dobrze znany Sokołowi, grający razem z nim w jednej grupie III ligi.
Sokół Kleczew: Adam Kwiatkowski – Kamil Krzyżanowski, Mikołaj Pingot, Robert Jędras, Sebastian Śmiałek, Tomasz Kowalczuk, Sebastian Antas (63’ Łukasz Urban), Norbert Grzelak (76’ Bartosz Domaniecki), Jakub Dębowski, Arkadiusz Bajerski, Łukasz Cichos.
Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!























