1,5 roku więzienia za odpady na Marantowskiej. Sąd: „byli figurantami”

Trzy osoby zostały nieprawomocnie skazane we wtorek na kary od 1 do 1,5 roku więzienia za nielegalne składowanie odpadów przy ul. Marantowskiej w Koninie. Kary są relatywnie niskie, bo zdaniem sądu małżeństwo P. oraz Waldemar K. w sprawie byli jedynie figurantami, a realne korzyści z procederu odniósł ktoś inny.
- Mariusz P., Iwona P. i Waldemar K. oskarżeni zostali o nielegalne składowanie odpadów przy ul. Marantowskiej w Koninie i w Kamionce (pow. turecki).
- Sąd we wtorek wydał wyrok. Kary były relatywnie niewielkie, bo zdaniem sędziego Andrzeja Borkowskiego, cała trójka była jedynie figurantami w sprawie, a realne korzyści z procederu odniosły inne osoby - m.in. Andrzej Sz. z firmy I.
- Sędzia krytycznie ocenił działania prokuratury. Dużo pozytywnej pracy podczas procesu wykonali natomiast mecenasi reprezentujący miasto Konin. To dzięki ich ustaleniom wiadomo, kto mógł skorzystać na zwożeniu nielegalnych odpadów.
Mariusz P. i Iwona P. to współwłaściciel i była prezes firmy T. z Nieszawy, która w 2018 r. uzyskała pozwolenie na gromadzenie odpadów przy ul. Marantowskiej w Koninie. Chwilę później Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska stwierdził, że na składowisko zwożone są odpady niezgodne z uzyskanym pozwoleniem. Łącznie jest ich obecnie ok. 15 tys. ton.
Małżeństwo trafiło wkrótce na ławę oskarżonych. Śledczy oskarżyli je też o nielegalne składowanie niebezpiecznych odpadów w Kamionce (pow. turecki). Ponadto na ławie oskarżonych zasiadł Waldemar K., właściciel firmy O., która od T. podnajęła część działki w Koninie. Na tym terenie również znalazły się odpady, choć firma nie miała nawet pozwolenia na ich gromadzenie.
Prokuratura zażądała po dwa lata więzienia dla małżeństwa P. i rok dla Waldemara K. Sąd był łagodniejszy. Jak wprost w uzasadnieniu wskazał sędzia Andrzej Borkowski – oskarżeni byli jedynie figurantami, a realne korzyści z procederu odniosły inne osoby.
Andrzej Sz. to „kluczowa postać”
Już w trakcie procesu okazało się, że wokół firmy T. i składowisk w Koninie oraz Kamionce pojawiały się inne osoby, m.in. Andrzej Sz. z firmy I. Sędzia Andrzej Borkowski wskazał we wtorek, że firma T. nie miała praktycznie żadnego własnego majątku i została założona przez Mariusza P. zaraz po wyjściu z zakładu karnego. – Taka działalność [składowanie odpadów – przyp. red.] wymaga ogromnych nakładów finansowych. Na to potrzebne są specjalne urządzenia, mnóstwo zgód administracyjnych, jest to skomplikowany proces – ocenił.
Zdaniem sądu cała trójka oskarżonych była jedynie figurantami. Jako „motor napędowy” i „postać kluczową” tej sprawy sędzia Andrzej Borkowski wskazał właśnie Andrzeja Sz. W sprawie pojawił się również Z., który w kontaktach z Urzędem Miejskim w Koninie przedstawiał się jako prezes firmy T. W trakcie procesu okazało się, że pełnomocnictwa dla Sz. i Z. zostały sfałszowane.
Do więzienia trafi tylko Mariusz P.
Stąd też relatywnie niewielkie wyroki w tej sprawie. Aktualne przepisy mówią, że za takie przestępstwa można otrzymać nawet 10 lat więzienia. Ale osiem lat temu Kodeks karny był łagodniejszy i przewidywał karę od 3 miesięcy do 5 lat. Sąd wskazał, że stopień szkodliwości czynu był wysoki. – Do dzisiaj Konin zmaga się z tym składowiskiem. To składowisko wielokrotnie ulegało pożarom, które miały bardzo negatywny wpływ nie tylko na środowisko, ale życie i zdrowie ludzkie – wskazał sędzia Andrzej Borkowski. Jak dodał, Mariusz P. kierował się jedynie chęcią zysku. Sąd nie dostrzegł żadnych okoliczności łagodzących – jedynie fakt, że to nie on skorzystał z całego przestępstwa.
Łagodniej sąd potraktował Iwonę P., która nieprawomocnie skazana została jedynie za pełnomocnictwo w postaci udostępnienia kont i firmy T. do realizacji procederu. Okoliczności łagodzące zmniejszyły natomiast karę dla Waldemara K., którego firma odpadów zwiozła mniej i zostały one w późniejszym czasie przez niego uprzątnięte.
Mariusz P., jako jedyny działający aktywnie w tej sprawie, został nieprawomocnie skazany na 1,5 roku bezwzględnego więzienia, nawiązkę 60 tys. zł dla NFOSiGW oraz 10 tys. zł dla miasta Konin. Iwona P. nieprawomocnie skazana została na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, 3 tys. zł grzywny, nawiązkę 20 tys. zł dla NFOŚiGW oraz 10 tys. zł dla miasta Konin. Podobną karę otrzymał Waldemar K. Cała trójka ma również zakaz prowadzenia działalności związanej ze składowaniem odpadów na trzy lata.
Sędzia: prokuraturze zabrakło szerszego spojrzenia na sprawę
Sąd krytycznie ocenił pracę prokuratury w tej sprawie. Jak wskazał sędzia Andrzej Borkowski, śledczy skupili się tylko na formalnych właścicielach firmy T. – Zabrakło szerszego spojrzenia na sprawę, sięgnięcia w głąb tej sprawy, kto faktycznie na tym przedsięwzięciu zarobił i kto miał rzeczywisty interes w prowadzeniu tej działalności – powiedział.
To, że w trakcie procesu udało się poczynić takie głębsze ustalenia to duża zasługa pełnomocników reprezentujących miasto Konin. Mec. Roman Wróbel i mec. Maciej Dehmel od pierwszych rozpraw udowadniali przed sądem, że za całym procederem stoją jeszcze inne osoby. To m.in. dzięki nim wiadomo, że z kont firmy T. przelewano milionowe kwoty na rzecz firmy I. – Mam nadzieję, że prokuratura weźmie te wnioski sądu pod uwagę i te osoby, które rzeczywiście stały za tym całym procederem poniosą konsekwencje karne – skomentowała wyrok kierowniczka Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Koninie Anna Kaszkowiak-Sypniewska.
Obecna we wtorek prok. Bożena Wojakowska nie chciała komentować sprawy. Przekazała jedynie, że prokuratura zapozna się z uzasadnieniem wyroku i wtedy zapadnie decyzja odnośnie ew. apelacji.
Odwołanie się od wyroku zapowiedział już natomiast Mariusz P. Jako jedyny z oskarżonych stawił się we wtorek w sądzie. Wyrok ocenił jako niesprawiedliwy w zakresie dot. odpadów w Kamionce, z którymi – jak stwierdził – jego firma nie miała nic wspólnego. W przypadku ul. Marantowskiej oskarżył firmę I. i miasto Konin. – Jestem potraktowany jako słup – ocenił.
Mamy swój kanał nadawczy. Dołącz i bądź na bieżąco!







