Burmistrz pyta, wójt odpowiada. Poszło o… śmieci przed domem

Nie pomogło otwieranie kosza, naklejanie kartek ani owijanie klapy – bioodpady Mariusza Musiałowskiego nie zostały odebrane. Wójt gminy Kazimierz Biskupi, w której mieszka burmistrz Kleczewa, mówi, że regulamin jest jednoznaczny. A nadmiar odpadów można oddać w inny sposób.
Burmistrz Kleczewa Mariusz Musiałowski znany jest ze swojej internetowej aktywności. Od kilku tygodni walczy o… odbiór bioodpadów spod swojego domu w sąsiedniej gminie.
Nie zmieściły się do brązowych
W połowie marca opisał, że po wertykulacji trawnika pozostałości nie zmieściły mu się do pojemników przeznaczonych na bio. Wsypał je więc do pustego kosza na inne odpady. Zostawił go jednak otwartego, by pracownicy wiedzieli, że to bioodpady.
– W gminie Kleczew jesteśmy pragmatykami – jeżeli bioodpady nie są zanieczyszczone folią to pracownicy zakładu gospodarki komunalnej je warunkowo odbiorą niezależnie od tego w jakim kolorze pojemnika zostaną wystawione – tłumaczył w swoim poście.
Śmieci z tego konkretnego kubła nie zostały odebrane. Mariusz Musiałowski próbował więc innych metod – najpierw nakleił na pojemnik kartkę z napisem „bioodpady”, a następnie zakrył żółtą klapę od kosza brązową folią z napisem „bio”. Nie dało to żadnych rezultatów, pojemnik dalej nie został zabrany.
– Nie zakładam złej woli pracowników utrzymania czystości w gminie, w której obecnie mieszkam. Ja po prostu próbuję tę całą sytuację zrozumieć – mówi w najnowszym filmie burmistrz Kleczewa i prosi widzów o pomysły, co jeszcze mógłby zrobić, by odpady zostały zabrane.
Wójt powołuje się na regulamin
Wójt gminy Kazimierz Biskupi, w której mieszka Mariusz Musiałowski, przekonuje, że regulamin odbioru odpadów jednoznacznie określa jakie odpady z jakich pojemników są odbierane.
Zasad naginać nie można, bo nie wszyscy mieszkańcy są uczciwi. – Są takie przypadki, gdzie niestety mieszkańcy do pojemników, które są przeznaczone na plastik na dół wrzucają bio i przykrywają plastikami lub odwrotnie. Pracownicy są zobowiązani, żeby tego przestrzegać. Jeżeli dana frakcja jest w niewłaściwym kolorze nie jest odbierana – mówi Grzegorz Maciejewski.
W sytuacji, gdy odpadów bio jest więcej mieszkaniec może – jak deklaruje wójt – zadzwonić do PGKiM i zamówić jednorazowo dodatkowy większy pojemnik. Zapłaci wtedy za dowóz i wynajem, ale utylizacja przeprowadzana jest na koszt gminy. Innym rozwiązaniem jest zakup na stałe dodatkowego pojemnika.
Darmowym sposobem jest wywiezienie odpadów na PSZOK. Ważne jest jednak, by odpady na miejscu wysypać z foliowych worków, bo umowa gminy ze spalarnią zobowiązuje samorząd do oddawania ich w taki sposób. Z tego samego powodu nie są odbierane odpady w foliach z domów. Zmniejsza to cenę za wywóz śmieci, jaką płacą mieszkańcy.
Grzegorz Maciejewski deklaruje, że problem z wywozem bioodpadów jest tylko w części gminy. Większość samorządu to tereny rolnicze, a w gospodarstwach takie pozostałości są zagospodarowywane. Z tego względu zmniejszono też częstotliwość odbioru bioodpadów w gminie – obniżyło to koszty ponoszone przez mieszkańców.
Szukasz korepetycji? Odwiedź LM.pl/ogloszenia/korepetycje – znajdź sprawdzonego nauczyciela w Twojej okolicy już dziś!







