Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościChoć ma ponad sto lat, niedawno obchodziła... 55 urodziny

Choć ma ponad sto lat, niedawno obchodziła... 55 urodziny

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Choć ma ponad sto lat, niedawno obchodziła... 55 urodziny
Konińskie Wspomnienia

Szkoła w Morzysławiu w grudniu 1951 roku

„W lipcu 1921 r. po żniwach i zwiezieniu do stodół bardzo dorodnego i udanego żyta wybuchł pożar w zagrodzie Pyrzyńskiego (gdzie obecnie mieszka Łechtański) i rozszerzył się w obie strony tak, że spaliły się wszystkie gospodarstwa od Pilarczyka począwszy, aż do Hajdasza, ostatniego domu w owym czasie w Morzysławiu. Ocalał kościół, plebania, organistówka i dwa domy poniżej oraz stara szkoła”. – napisała po latach w kronice Ochotniczej Straży Pożarnej Klara Michalska.

Sznajdrówna

Kronikę tę morzysławska nauczycielka prowadziła – podobnie jak szkolną - na bieżąco, ale oba dokumenty nie przetrwały wojennej zawieruchy. A strażacką kronikarką była dlatego, że to właśnie z jej inicjatywy w 1922 roku powołano we wsi do życia ochotniczą straż pożarną. Najbliższe jednostki były w Koninie i Kawnicach, więc w przypadku powtórzenia się kataklizmu wieś znów mogła ucierpieć.

Ponieważ dzieci uczyły się na dwie zmiany, w październiku 1921 roku powiat przydzielił szkole drugą siłę nauczycielską, jak zapisała nasza kronikarka. Była to Marta Sznajdrówna ze znanego w Koninie rodu Sznajdrów. Dla zmarłego niedawno Jana Sznajdra była siostrą jego dziadka Emila. Uczyła dzieci w Niesłuszu, gdzie utworzono filię szkoły.

Dziękuje za baty

Dzięki wspomnieniom zebranym w tomie „Moje lata w Konińskim Zagłębiu” możemy zapoznać się z subiektywnym opisem tamtych lat, sporządzonym przez jednego z uczniów Klary Michalskiej – Józefa Bobrowskiego:

„Byłem dobrym ancymonkiem, Michalska twierdziła, że jestem zdolny do nauki, a ja tłumaczyłem, że się uczę, ino mi do tego arbuza nic nie chce wchodzić. Dostałem odpowiedź, że jeżeli nie chce wchodzić do głowy, to będzie chodzić po głowie i po plecach. Uplotła sobie pani kierowniczka pejcz z kabla i położyła na stole, żeby nas postraszyć, ale co tam strach, jeżeli to leży, a nie jest w użytku. W końcu jednak doczekałem się tego, jak to się czuje na grzbiecie - wrąbała mi tak dobrze do ostatniej skóry, że zapamiętałem to do dziś, bo to mi dopiero pomogło. Ustawiłem się w czołówce dobrych uczni, a obecnie gdy spotkam moją wychowawczynię, to zawsze serdecznie jej dziękuję za te baty, gdyż bardzo mi pomogły w życiu” (pisownia oryginalna).

Hłasko nie zagrzał miejsca

W 1923 roku szkole przybył kolejny nauczyciel. Wawrzyniec Hłasko nie zagrzał jednak miejsca w Morzysławiu, bo już po roku został przeniesiony gdzie indziej, a na jego miejsce przyszła Zofia Bocheńska, też po jednym zaledwie roku szkolnym przeniesiona do Konina. Był to czas, kiedy nauczciele w Morzysławiu szybko odchodzili i tylko kierowniczka oraz Marta Sznajder trwały na miejscu niezmiennie. Równo sto lat temu grono nauczycielskie zasilił brat Klary – Ryszard Michalski – który po trzech latach został kierownikiem szkoły w Izabelinie. Jego dorobek regionalisty zasługuje na omówienie w osobnym artykule.

Od tego mniej więcej czasu grono pedagogiczne w Szkole Powszechnej w Morzysławiu się ustabilizowało i przetrwało w niezmienionym składzie do wojny, a i po 1945 roku podjęło pracę niemal bez zmian.

3 zł z morga

Najistotniejszym problemem był natomiast brak odpowiedniego budynku szkoły. Był to problem ogólnokrajowy w świeżo odrodzonym państwie, które dopiero budowało całą infrastrukturę oświatową od podstaw. Po parcelacji majątku Morzysław szkoła dostała grunt, na którym wkrótce miała stanąć jej nowa siedziba.

„Ludność opodatkowała się na ten cel w wysokości 3 zł z morga. Za pierwsze pieniądze zakupiono 3 wagony wapna. Zwieziono je i zlasowano sposobem gospodarczym, a 11 Listopada 1929 r. został poświęcony kamień węgielny nowej szkoły i przed zimą zbudowane zostały fundamenty. Dalsza jednak budowa stanęła z powodu pogorszenia się materialnego stanu włościan i niemożności subsydiowania przez gminę i państwo” – zapisała w kronice Klara Michalska.

O perturbacjach związanych z jej budową i badaniu zasobów węgla brunatnego w sąsiedztwie nowego budynku, których kierowniczka morzysławskiej szkoły była świadkiem oraz przemianie gmachu szkoły w biura dyrekcji kopalni opowiem w następnym tekście Konińskich Wspomnień.

Na zdjęciu: Szkoła w Morzysławiu w grudniu 1951 roku (źródło: Kronika Szkoły Powszechnej w Morzysławiu w archiwum szkoły Podstawowej nr 8 w Koninie)

strona 2 z 2
strona 2/2
Choć ma ponad sto lat, niedawno obchodziła... 55 urodziny
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole