Czereśnia jest królową ogrodu. Zielony azyl na konińskiej starówce

W starej części Konina kryje się zielony raj. Pełen kwiatów, wspomnień i rodzinnych historii, jest miejscem, gdzie czas płynie wolniej, a czereśnia króluje nad wszystkim.
Wśród zabudowań konińskiej starówki kryje się niewielki ogród otoczony domami, a od ulicy oddzielony szczelnym ogrodzeniem. Z jednej strony płynie codzienne miejskie życie, a z drugiej spokój i zieleń otulająca dom pani Haliny i jej córki Aleksandry.
– Czas kwitnienia już minął, ale to wcale nie przeszkadza, żeby spędzać tutaj miłe chwile – uśmiecha się właścicielka, częstując owocami. – Najpierw są krokusy, tulipany, żonkile, hiacynty. Potem róże, irysy, piwonie – wylicza z czułością. Jej córka dodaje kolejne gatunki, które pojawiają się w ogrodzie w różnych porach roku. – Mama sadzi i dogląda wszystkiego. Ja jestem od podziwiania i robienia zdjęć – śmieje się. – Lubię się chwalić tym miejscem, bo to głównie dzieło mamy.
Zanim przeniosły się z bloku do domu, miały działkę, która zdobywała nagrody za wygląd. Historia obecnego ogrodu również jest wyjątkowa – od pokoleń, jak mówi pani Aleksandra, miłośniczka lokalnych dziejów, o ten skrawek ziemi dbały kobiety. Część okazałych już roślin to pamiątki z podróży, prezenty od przyjaciół, które z czasem znajdują tu swoje miejsce i rosną.
Prawdziwą królową ogrodu jest rozłożysta czereśnia – pamiątka po dawnym małym sadzie. Wciąż owocuje, a w jej cieniu odbywają się rodzinne uroczystości i towarzyskie spotkania w letniej porze. - Lubię ogrody nieco dzikie, mama woli uporządkowane – przyznaje pani Aleksandra. – Ale tu świetnie się odpoczywa – mówią zgodnie.
Stary Konin odzyskuje blask, co cieszy mieszkańców. A ten ogród jest małym, zielonym skrawkiem w tej części miasta.


















