Dlaczego na Alejach czekamy tak długo? Czy „zielona fala” pomoże?
Skrzyżowanie Dworcowej z Alejami 1 Maja

Przez skrzyżowanie Alei 1 Maja z ulicą Dworcową najtrudniej przebić się po piętnastej, kiedy w ciągu godziny wjeżdża na nie ponad 2 tys. pojazdów. Sytuację na pewno pogorszyła ostatnia modyfikacja programu świateł. Na koniec jesieni będzie kolejna.
Przed przebudową Alei 1 Maja, w ramach której nastąpiła wspomniana zmiana, samochody poruszające się tą ulicą prosto wjeżdżały na skrzyżowanie jednocześnie z obu kierunków, po czym ruszały te skręcające w lewo w ulicę Dworcową. Również w tym samym czasie. Tylko wjazdy z Dworcowej miały osobne fazy sygnalizacji. Teraz mają je wszystkie cztery kierunki. Już to jedno rozwiązanie spowodowało, że czeka się dłużej.
Ale najważniejszą przyczyną są uwarunkowania prawne, które determinują możliwości projektowania – zamiast sztywnych czasów dla każdej fazy świateł – faz ruchu regulowanych przez czujniki liczby samochodów na poszczególnych wjazdach. Na wspomnianym skrzyżowaniu są to czujniki umieszczone w jezdni i kamery. W razie potrzeby – jeśli na którymś z kierunków pojawia się więcej pojazdów – wydłużają czas zielonego światła do wartości maksymalnej. Ale ma to automatycznie wpływ na czas oczekiwania, a więc świecenia światła czerwonego dla pojazdów czekających na pozostałych wjazdach.
Kolejnym elementem a właściwie nowymi użytkownikami ruchu, których program musiał uwzględnić, są rowerzyści. Dla nich też przewidziano osobną fazę świateł i to jest – jak twierdzi dyrektor ZDM - główna przyczyna wydłużenia czasu oczekiwania. Teraz cały cykl może trwać nawet 138 sekund, czyli grubo ponad dwie minuty. Choć bywa, że nieco krócej – szczególnie poza szczytami komunikacyjnymi – kiedy na skrzyżowanie wjeżdża mniej samochodów. A jeszcze kilka miesięcy temu był o prawie pół minuty krótszy (110 s).
Co ciekawe, maksymalne czasy na poszczególnych wjazdach za bardzo się nie wydłużyły – trwają od 22 sekund na Dworcowej do 26 na wjeździe z Alei w Dworcową dla jadących od strony piątego osiedla. Za to jadąc od Kleczewskiej prosto lub w prawo mamy niemal dwa razy tyle czasu na pokonanie skrzyżowania. Dlaczego? To pierwszy etap przygotowania tak zwanej zielonej fali, która będzie zaczynała się już na skrzyżowaniu ulic Spółdzielców i Hurtowej.
Okazuje się, że wobec narzekań kierowców na dłuższe obecnie czekanie na zielone światło na tym najważniejszym i największym niegdyś w Koninie skrzyżowaniu ZDM wydłużył nieco kierowcom jadącym od strony dworca kolejowego czas na jego opuszczenie. Co spowodowało z kolei, że pozostali dłużej patrzą na czerwone.
- Tu z pełną świadomością nie chcieliśmy przeprogramowywać całej sygnalizacji, bo wyłoniony w przetargu wykonawca pracuje już nad jej synchronizacją na wszystkich skrzyżowaniach aż do ulicy Hurtowej – dowiedzieliśmy się pod Grzegorza Pająka, dyrektora Zarządu Dróg Miejskich (ZDM) w Koninie.
Pierwotnie planowano, że owa „zielona fala”, jak potocznie mówi się na ITS, czyli inteligentny system transportowy, będzie - jako jeden z elementów inwestycji - gotowa razem z zakończeniem przebudowy Alei 1 Maja, ale procedury przetargowe znacząco się przedłużyły.
- Kiedy ogłosiliśmy przetarg, wpłynęły setki pytań od oferentów, bo to jest wyścig technologiczny – poinformował Grzegorz Pająk. – Trochę trwało, zanim na nie odpowiedzieliśmy, potem oferenci potrzebowali czas na wycenę swoich propozycji, a kiedy wreszcie wybraliśmy wykonawcę, pozostali się od naszej decyzji odwołali. I dopiero po wyroku Krajowej Izby Odwoławczej mogliśmy zawrzeć umowę. Wszystko to trwało dokładnie jedenaście miesięcy.
Grzegorz Pająk uprzedza jednocześnie, żeby nie liczyć, że „zielone fala” będzie remedium na wszystkie bolączki i całkowicie rozwiąże problem zatorów w godzinach szczytu na drodze między ulicami Hurtową i Dworcową.
Trudno dzisiaj przewidzieć, jak będzie wyglądał nowy program sygnalizacji świetlnych na wszystkich tych skrzyżowaniach. Dzisiaj o jego funkcjonowaniu w dużym stopniu decydują czujniki „liczące” samochody oczekujące na wjazd na czerwonym świetle. O ile łatwiej nam przychodzi przełknąć cztery fazy sygnalizacji i długie oczekiwanie na „zielone” na nowych skrzyżowaniach na przykład przy wiadukcie łączącym Zatorze z piątym osiedlem, to czekanie na Alejach bardziej nas drażni. Sam widzę to po sobie i staram się tak planować drogę, żeby to miejsce omijać. Podobnie jest z rondem na Poznańskiej, przez które w ciągu doby przejeżdża tyle samochodów (ponad 40 tys.) co przez autostradę A2.
Podobnie jak innym kierowcom brakuje mi liczników czasu przy sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu Alei z Dworcową. Rezygnację z nich wymusza rozporządzenie ministerstwa infrastruktury z czerwca 2017 roku, które zakazuje stosowania wyświetlaczy czasu na skrzyżowaniach z sygnalizacją zmiennoczasową, sterowaną przez systemy ITS. Media branżowe sygnalizują, że jest szansa na zmianę tych przepisów, ale dopiero za dwa lata.
Na razie czekamy na „zieloną falę”. ZDM zapowiada, że będzie gotowa na koniec jesieni tego roku.
Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!















