Dolores wróci do życia? Wielkopolska chce ocalić górniczą legendę

Koparka „Dolores” czeka na swoją dalszą historię. Będzie nową atrakcją turystyczną regionu konińskiego?
Wielka, przemysłowa legenda Wielkopolski Wschodniej stoi dziś bezużyteczna, ale jej przyszłość zapowiada się inaczej. „Dolores” – jedna z największych koparek pracujących w Kopalni Węgla Brunatnego Konin – ma szansę stać się atrakcją turystyczną i częścią muzealnej opowieści o górniczym dziedzictwie regionu. Maszyna o masie około 2500 ton zakończyła swoją pracę w odkrywce Jóźwin IIB. Dziś znajduje się na terenie gminy Kleczew, w obszarze górniczym. To właśnie tutaj samorząd województwa wielkopolskiego planuje stworzyć nową przestrzeń, w której „Dolores” będzie atrakcją jako część Muzeum Okręgowego w Koninie.
Zanim jednak odwiedzający będą mogli zobaczyć koparkę z bliska, konieczne jest uporządkowanie kwestii formalnych. Obecnie maszyna wciąż znajduje się na terenie objętym przepisami górniczymi, co uniemożliwia udostępnienie jej turystom. – Koparka „Dolores” wciąż czeka na uregulowanie stanu prawnego. Cały czas obowiązują tam przepisy górnicze. Mam nadzieję, że wkrótce przestaną obowiązywać na tym terenie, gdzie stoi koparka – podkreśla marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak.
Jak zaznacza, dopiero zmiana statusu terenu i samego obiektu pozwoli na przejęcie koparki oraz rozpoczęcie prac nad jej nową funkcją. – Wtedy będzie można podjąć dalsze kroki w celu nabycia terenu i samego obiektu, czyli koparki, oraz przygotowania ekspozycji, która będzie przechowywać tradycje górnictwa odkrywkowego w rejonie Konina – mówi marszałek.
Samorząd województwa planuje przeznaczyć na zakup „Dolores” ponad trzy miliony złotych. To jednak dopiero początek inwestycji. W planach jest stworzenie pełnowymiarowej ekspozycji edukacyjnej, która pokaże nie tylko samą maszynę, ale cały proces wydobycia węgla brunatnego.
– Szkoda byłoby, gdybyśmy te drzwi zamknęli bezpowrotnie i zapomnieli o tym okresie, kiedy region żył górnictwem odkrywkowym. To jest duża sfera dziedzictwa technicznego, kulturowego i społecznego, więc warto to przechować – zaznacza Marek Woźniak. – Mnie się marzy taka ekspozycja w sąsiedztwie, która pokaże cały proces technologiczny i geologiczne warunki tego obszaru. Pełna narracja, spójna, komunikatywna, która pokaże, na czym polegało wydobycie węgla brunatnego, jak to technologicznie postępowało. Koparka to oczywiście jeden z elementów, ale jest jeszcze przetwarzanie i transport, co można pokazać – wyjaśnia.
W koncepcji pojawia się także budowa dodatkowego obiektu, który uzupełniłby ekspozycję i nadał jej edukacyjny charakter. – Sama koparka jest bardzo atrakcyjna, ale dobrze, jeśli ktoś przyjedzie zobaczyć „Dolores” i uzyska równocześnie opowieść o tym, czemu ta maszyna służyła, co było za nią w tym łańcuchu. Chodzi o to, aby pokazać proces wydobycia węgla, aby każdy, kto zobaczy koparkę, miał świadomość, jakim była elementem w tym procesie. To mi się marzy – dodaje.
Kluczowym momentem dla realizacji inwestycji będzie zmiana przeznaczenia terenu. Obecnie obowiązujące przepisy chronią złoża i uniemożliwiają inne formy zagospodarowania. – Dopóki obowiązuje przepis, że jest to obszar objęty ochroną złoża, czyli zastrzeżony dla górnictwa, trudno tam podejmować inne działania inwestycyjne, bo jest to niezgodne z prawem – tłumaczy marszałek.
Według zapowiedzi przełom może nastąpić w najbliższych miesiącach. – Jesteśmy w porozumieniu z władzami gminy Kleczew, z kopalnią i mam nadzieję, że przepisy dotyczące tego miejsca jako złoża wygasną prawdopodobnie w czerwcu bieżącego roku. Wtedy będzie można w planie zagospodarowania przeznaczyć ten teren na cele muzealne, ogrodzić go i podjąć dalsze kroki w celu „eksploatacji” tego obiektu i przestrzeni – zapowiada Marek Woźniak.
Jeśli te plany się powiodą, „Dolores” zyska drugie życie – tym razem jako świadek i symbol epoki, która przez dekady kształtowała tożsamość regionu konińskiego.








