Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościEkspert: ponosimy odpowiedzialność za to, aby przemoc się nie powtórzyła

Ekspert: ponosimy odpowiedzialność za to, aby przemoc się nie powtórzyła

Dodano: , Żródło: LM.pl
Ekspert: ponosimy odpowiedzialność za to, aby przemoc się nie powtórzyła
Rozmowa

– Słowo „pogrom” w Polsce jest bardzo wypierane i niechętnie stosowane do opisu zajść, w których nie ma ofiar śmiertelnych – mówi Artur Maroń, który badał pogromy Romów w PRL, w tym wydarzenia w Koninie.

Artur Maroń to badacz związany z Uniwersytetem Wrocławskim. W ramach swojej pracy doktorskiej badał pogromy Romów w PRL, w tym zamieszki w Koninie. W rozmowie z LM.pl opowiada o tle tych wydarzeń, ich niebezpośrednich przyczynach i wnioskach, które możemy z nich wyciągnąć.

Bartosz Skonieczny: Miesiąc po tym, jak doszło do pogromu w Koninie, podobne zamieszki wybuchły w Oświęcimiu. Dziś działa tam Centrum Historii I Kultury Romów, obchodzone są rocznice tych wydarzeń, powstały reportaże. W Koninie – cisza. Zapomniany pogrom?

Artur Maroń: Zgadzam się, choć jestem w niezręcznej sytuacji, bo kilka lat temu mówiłem o tym przy okazji wspólnego świętowania rocznicy wydarzeń w Oświęcimiu ze Stowarzyszeniem Romów w Polsce. Opowiadałem wtedy o wydarzeniach konińskich jako o mniej znanych i raczej zapomnianych.

Badał Pan pogromy antyromskie. Takie sytuacje miały miejsce w 1976 r. w Kłodawie i Łukowie, w 1981 r. w Koninie i Oświęcimiu oraz w 1991 r. w Mławie. Czy możemy je postrzegać jako jedno zjawisko?

Mechanizm jest podobny. Do przemocy pogromowej dochodziło w okresach kryzysów ekonomicznych. Poza nimi oczywiście cały czas istniała bardzo silna postawa antyromska, ale także wiele postaw dobrosąsiedzkich. Jedno nie wyklucza drugiego – do takich zdarzeń może dojść nawet wtedy, gdy wcześniej stosunki układały się dobrze i zmierzały w dobrym kierunku.

Jest też mechanizm kozła ofiarnego, który działa od wielu wieków i tradycyjnie kierował się przeciwko mniejszościom, np. żydowskiej. W filmie dokumentalnym „Skibet”, dotyczącym mniejszości żydowskiej wygnanej w marcu 1968 r., polska Żydówka Janina Katz mówi bardzo interesujące zdanie: „to śmieszne, że tak niewielką liczebnie grupę, jak Żydzi, wygnano, ale że gdy zabraknie Żydów, zabiorą się za Romów, a gdy zabraknie Romów – za kogoś jeszcze innego”. To się właśnie wydarzyło i pokazuje potworną wspólnotę losów tych dwóch grup.

Te wydarzenia to wybuchy bardzo silnie zakorzenionego w tradycyjnych stereotypach szowinizmu. Stereotyp antyromski zresztą do dzisiaj za bardzo się nie zmienił.

Że Rom kradnie, oszukuje, nie pracuje, a ma pieniądze. To słowa żywcem wyjęte z anonimów, które mieszkańcy Konina pisali na milicję po zamieszkach. Oskarżano władze, że dają Romom przywileje – dodatkowe zasiłki, przydziały na mieszkania, a milicja ich chroni.

To, co Pan wymienił na końcu, to typowy pogromowy zespół wyobrażeń. Pojawiały się też oskarżenia, że władze zwożą Romów z całej Polski albo województwa, że chcą nas zdominować, że dostają zasiłki lub mieszkania poza kolejką, a także że porywają dzieci. Identyczna sytuacja miała miejsce w Oświęcimiu – krążyły te same plotki. Władza je dementowała, żeby uspokoić sytuację, ale bez rezultatu.

To typowe zjawiska napędzające przemoc przeciwko mniejszości. Bardzo podobne stwierdzenia słyszymy dziś w stosunku do uchodźców: że przyjeżdżają po socjal albo że na bazarze stoi furgonetka, z której śniadzi mężczyźni sprzedają odzież i porywają kobiety lub dzieci. To przekształcona legenda o czarnej wołdze w Polsce XXI wieku, w dobie internetu i sztucznej inteligencji.

Nazywanie tych wydarzeń pogromem nie jest przesadą? Przecież – koniec końców – nikt nie zginął.

Słowo „pogrom” w Polsce jest bardzo wypierane i niechętnie stosowane do opisu zajść, w których nie ma ofiar śmiertelnych. Nasze wyobrażenia na temat pogromów ukształtowały historyczne pogromy np. w Kiszyniowie, w Odessie, w Białymstoku, ale przede wszystkim II wojna światowa i antyżydowskie fale pogromowe: Jedwabne, Radziłów, Wąsosz. Wtedy rzeczywiście mieliśmy doczynienia z dużą liczbą zamordowanych, a fala pogromowa szła od wsi do wsi.

Jest tu dość duży problem, jeśli chodzi o konsensus naukowy. Moim zdaniem należy mówić o pogromie, gdy na danym terenie pojawia się nienawiść skierowana przeciwko zamieszkującej go grupie, aktywne szukanie celów – domów i osób – oraz przemoc nie tylko słowna, ale również fizyczna i czasem przepędzanie ludzi z tego terenu.

Idę za refleksjami i definicją historyka Daniela Grinberga. Pogrom to żywiołowe zdarzenie trwające jeden, dwa dni, którego celem nie jest wymordowanie jak największej liczby przedstawicieli mniejszości, lecz atakowanie i niszczenie jej mienia. Ofiary śmiertelne nie są głównym celem, choć mogą się zdarzać. Niszczy się także mienie mające znaczenie symboliczne.

W Koninie spalono trzy samochody, które postrzegano jako symbol bogactwa Romów.

W Oświęcimiu również chodziło o to, skąd Romowie mają pieniądze na takie samochody i je niszczono. W Mławie palono i demolowano wille, w których mieszkali Romowie, bo ich zamożność kłuła w oczy.

W starej części Konina – w której mieszkali wtedy głównie ubożsi ludzie – szczególnie. Prasa w 1981 r. wskazywała, że jedną z przyczyn tych wydarzeń było przymusowe osiedlenie Romów. To prawda?

Zastanawiałem się nad tym wiele lat i odpowiedź nie jest prosta. Trudno powiedzieć, czy polityka przymusowego osiedlenia jednoznacznie przyczyniła się do pogromów. Romowie z grupy wędrującej byli przeciwni osiedleniu, więc znaleźli się niespodziewanie w sytuacji, która stworzyła dla nich nowe problemy i wyzwania, nie rozwiązując starych. W momencie kryzysu zajęli symbolicznie i czasem dosłownie miejsce Żydów jako cel ataku.

Stereotypy zasadniczo się przez lata nie zmieniły, a pogromy były nieliczne i nie występowały na całym obszarze osiedlenia. Niemniej wszystkie zdarzenia pogromowe dotyczyły grup wcześniej przymusowo osiedlonych. Romowie stali się nagle bardziej widoczni, bo mieszkali bliżej, a nie wędrowali. Ten czynnik nie wyjaśnia tych zdarzeń w pełni – warunkuje je, ale nie odpowiada na pytanie „dlaczego akurat w Koninie?”.

strona 1 z 2
strona 1/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole