Skocz do zawartości
LM.plWiadomości„Fajnie jest wstać rano i nie móc się doczekać, kiedy się spotka tych ludzi”

„Fajnie jest wstać rano i nie móc się doczekać, kiedy się spotka tych ludzi”

Dodano: , Żródło: LM.pl
„Fajnie jest wstać rano i nie móc się doczekać, kiedy się spotka tych ludzi”
Wywiad

Technikum w Zespole Szkół Budownictwa i Kształcenia Zawodowego okazało się najlepsze spośród konińskich szkół w tegorocznym rankingu Perspektyw. Z dyrektorem „Budowlanki” rozmawiamy o atmosferze w szkole i wyzwaniach stojących przed kształceniem zawodowym.

Technikum wchodzące w skład Zespołu Szkół Budownictwa i Kształcenia Zawodowego jako jedyna konińska szkoła tego typu znalazła się na liście 500 najlepszych techników w Polsce w tegorocznym rankingu pisma Perspektywy. „Budowlanka” zajęła ponadto 32. miejsce w Wielkopolsce i, oczywiście, pierwsze w Koninie.

O pracy, jaka stoi za sukcesem szkoły, drodze, którą ZSBiKZ przeszedł w ostatnich latach oraz marzeniach i planach rozmawiamy z dyrektorem placówki – Karolem Leszczyńskim.

Bartosz Skonieczny: Zacznijmy od 2009 roku. To był rok, w którym kończyłem gimnazjum. Zastanawialiśmy się z kolegami, w jakiej szkole kontynuować naukę. Powiem szczerze, w tamtych czasach, „Budowlanka” nie była pierwszym wyborem wśród moich rówieśników. 2009 rok to też moment, w którym pan został dyrektorem szkoły. Minęło parę lat, „Budowlanka” zaczyna pojawiać się w rankingach Perspektyw. W tym roku, okazuje się, wasze technikum jest najlepsze w Koninie. Długą drogę przeszliście przez te kilka lat.

Karol Leszczyński: To jest dobrze wykorzystany czas przez kadrę, z którą mam przyjemność współpracować. To ta kadra wykonała kawał dobrej roboty. Uczniowie zmieniają się co roku, a kadra i baza szkoły jest ta sama. Mamy nauczycieli pasjonatów. Oni tą pasją potrafią zarazić uczniów. Obserwujemy taki proces, że gdy uczniowie przychodzą do klas pierwszych, nie do końca są świadomi swojego wyboru. Ale widzimy po pierwszym, drugim roku w technikum, że oni czerpią tę dobrą energię od nauczycieli i stwierdzają, że to był trafny wybór.

Przez te lata udało się też zorganizować bazę dydaktyczną – czyli wszystkie warsztaty i pracownie na terenie szkoły. To bardzo istotny element w kontekście egzaminów zawodowych. Uczniowie w pracowniach, w których się uczą, zdają egzaminy. Nie muszą jeździć do ośrodków na zewnątrz.

Bardzo się cieszymy, że mamy tę brązową tarczę w rankingu Perspektyw. Chociaż wcześniej, gdy metodologia była inna, nasze zawody, np. geodeci, czy architekci krajobrazu byli na czołowych miejscach w Polsce. Też byliśmy bardzo wysoko. Chcielibyśmy teraz zrobić wszystko, by ten wynik utrzymać. Mam nadzieję, że tegoroczni absolwenci przejmą to zobowiązanie.

Wspomniał pan o wyborach uczniów. Młodzi ludzie idący do liceum odsuwają trochę podjęcie decyzji o ścieżce zawodowej, bo profile licealne są dość ogólne. Uczniowie techników i szkół branżowych takiego komfortu nie mają. W wieku trzynastu, czternastu lat trzeba podjąć decyzję o karierze zawodowej. Duża odpowiedzialność ciąży na szkole, by takich ludzi odpowiednio ukierunkować.

Tak dzieje się w naszej szkole. Mamy Szkolny Ośrodek Kariery, w którym pracują doradcy zawodowi. Jeżeli widzimy, że młody człowiek jest zagubiony i w pierwszej klasie zawód, który wybrał, nie jest dla niego, to wspólnie badamy preferencje i proponujemy coś innego. Jeżeli taka zmiana zostanie dokonana w pierwszym półroczu pierwszej klasy, to powstałe zaległości w przeciągu dwóch miesięcy są do nadrobienia. Odsetek osób, które zmieniają szkołę lub odpadają z innych przyczyn jest teraz już naprawdę niewielki.

Sukces w rankingu Perspektyw jest tym większy, bo odniesiony w bardzo trudnym czasie pandemii.

To była zupełnie nowa sytuacja dla nas. Musieliśmy znaleźć narzędzia, metody, sposoby pracy. Udało nam się do uczniów dotrzeć. Ale też organizacja pracy – dyrektor ds. organizacyjno-dydaktycznych wykonał kawał dobrej roboty. Uczniowie mieli możliwość przyjazdu do szkoły na konsultacje maturalne. Wszystkie pracownie zawodowe i praktyki odbywały się w szkole.

Pandemia była jednak chyba też trochę szansą dla szkół branżowych, czy techników. Np. w budownictwie ostatnie lata na rynku to prawdziwy boom. Łatwiej chyba wtedy przekonać absolwentów szkół podstawowych, by wybrali waszą ofertę.

Budownictwo, czy zawody związane z logistyką i informatyką, w których szkolimy, radziły sobie bardzo dobrze. Dużą pracę wykonali nasi pedagodzy, którzy znajdowali osoby zagubione w tej sytuacji i wyprowadzali na prostą.

Abstrahując od pandemii – śledzicie w jakiś sposób losy absolwentów? Jak oni sobie radzą na rynku pracy?

Tak, ankietujemy, staramy się to robić. Generalnie odnajdują się na rynku. Cały czas jest niedosyt ludzi w branżach, w których uczymy. Do niedawna było tak, że to my szukaliśmy miejsca dla naszych uczniów na praktyki. Teraz jest odwrotnie – pracodawcy zwracają się do szkoły i oferują miejsca pracy. Najchętniej związaliby już ucznia ze swoją firmą, żeby został ich pracownikiem. Jeśli tylko absolwenci chcą, to znajdą zatrudnienie.

„Budowlanka” to potoczne określenie  szkoły, ale przecież już od kilku lat wasza oferta jest znacznie szersza, niż tylko zawody związane z budownictwem. To też była jedna z przyczyn sukcesu szkoły?

Śledzimy barometr zawodów i jeżeli tylko mamy fachowca, który może uczyć danego zawodu, to staramy się ten zawód uruchomić. Z tym związana była zmiana nazwy szkoły – obecnie to Zespół Szkół Budownictwa i Kształcenia Zawodowego. W tym kształceniu zawodowym zawieramy wszystkie zawody niebudowlane, których mamy bardzo wiele. Przygotowywanie w tylu zawodach i tylu kwalifikacjach nie jest proste. Łatwiej jest położyć nacisk, gdy ma się np. tylko dwa zawody w szkole.

strona 1 z 2
strona 1/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole