Skocz do zawartości
LM.plWiadomości„Firmy w naszym mieście” - Lody „U Włodka” i sklep sportowy „Turysta”

„Firmy w naszym mieście” - Lody „U Włodka” i sklep sportowy „Turysta”

Materiał promocyjny

Dodano:
„Firmy w naszym mieście” - Lody „U Włodka” i sklep sportowy „Turysta”

W ramach kampanii promocyjnej „Firmy w naszym mieście” organizowanej przez Urząd Miejski w Koninie dziś prezentujemy lodziarnię z lodami włoskimi „U Włodka” oraz sklep dla ludzi ze sportową pasją – „Turysta”.

Prawdziwych lodziarzy już nie ma. W Koninie są Lody Włoskie „U Włodka”

Takich lodów jak „U Włodka” nie ma nigdzie indziej. Tradycyjna receptura, niepowtarzalny smak i uśmiechnięty, zawsze elegancki lodziarz z pasją. Włodzimierz Nożewski swoje okienko przy Alejach 1 Maja prowadzi od 27 lat!

Na początku lat 90-tych pan Włodek po ciężkiej chorobie przeszedł na rentę. Wtedy brat zaproponował mu sezonową pracę w Koninie.

- Byłem jeden sezon, drugi no i spodobało mi się! Zakochałem się w lodziarstwie i w 1994 roku, od marca zacząłem działalność tutaj, na Alejach

– mówi Włodzimierz Nożewski.

- Kiedyś pojechałem do Poznania po towar. Pan około 80-letni spojrzał na mnie, widocznie wzbudziłem w nim zaufanie, bo zapytał jak robię lody. Byłem wtedy raczkującym lodziarzem. Zdradził mi sekret prawdziwego lodziarstwa. Po dwóch tygodniach wycofałem się jednak z jego receptury i zacząłem pracować nad swoją autorską. Chociaż cały czas się uczę i jakość lodów poprawiam z roku na rok. Żeby klienci byli zadowoleni to najpierw ja muszę być zadowolony

– dodaje.

Pan Włodek to postać nietuzinkowa. Zawsze elegancki, w wyprasowanej koszuli, pod muszką. Przez niewielkie okienko widać tylko jego uśmiech. Przez lata zaskarbił sobie życzliwość wielu miłośników lodów i nie tylko.

- Nazywają mnie „terapeutą duszy i ciała”

- śmieje się pan Włodek.

- Jak ludzie mają kłopoty, nie mogą sobie z czymś poradzić, przychodzą do mnie pod okienko. Chcą się zwierzyć, porozmawiać, poradzić. To też konfesjonał złamanych serc. Słucham, ale nie wcinam się w życie dorosłych i prawie dorosłych ludzi, bo każdy jest kowalem swojego losu

– dodaje.

Legendarny już koniński lodziarz przyznaje, że przez lata wyrosła mu spora konkurencja. Na Alejach 1 Maja lody można kupić w kilku punktach. To jednak absolutnie nie wpływa na działalność pana Włodka, a wręcz przeciwnie – zdrowa konkurencja jest przecież ważna, a produkt obronił się sam. Dodatkowo jego okienko funkcjonuje przez 8 miesięcy w roku!

- Mam 90 procent stałych klientów i najlepszą reklamą jest poczta pantoflowa. Wszystkie lodziarnie wokół mnie prześcigają się w promocjach, ale ja muszę z czegoś żyć i robię swoje

– mówi pan Włodek.

- Kiedyś mój dziadzio Aleksander, rzemieślnik, powiedział do mojego taty Mariana: rób swoje, nie patrz na innych, tylko rób swoje - wkładaj w to całe serce – tak, aby to, co oferujesz było jak najlepsze. To zdanie tak mi utkwiło w pamięci, że całe życie tak właśnie robię

– dodaje.

W każdym lodzie i w każdej kawie z lodami, które wychodzą spod ręki pana Włodka jest kawałek jego serca. To on sypia po cztery godziny na dobę, żeby dopilnować wszystkiego, zrobić codziennie świeże lody i otworzyć na czas.

- Nigdy nie miałem takich myśli, że nie chce mi się wstać do pracy. Kocham to i szanuję każdego klienta. Ludzie nie wierzą, że pracą można się tak bawić

– mówi Włodzimierz Nożewski.

- Przez kilka pierwszych lat to była euforia, później miałem trochę kłopotów, ale od 2008 roku odżyłem i żyję pełną piersią! Przyrzekłem klientom, ale też sam czuję taką potrzebę, że nawet o lasce a będę przychodził do okienka, bo muszę mieć kontakt z klientami! Bez klientów to nie ma Włodka! Z roku na rok dzięki nim mam więcej energii i jestem coraz młodszy

– dodaje.

Ostatni, koronawirusowy czas nie był dla biznesu pana Włodka mocno odczuwalny. Jak przyznaje lodziarz, ci którzy go opuścili w ubiegłym roku, w tym z pokorą wracają. Wszystko dlatego, że „warto przyjść, żeby zobaczyć uśmiechniętego faceta z pasją”.

- Po ciężkiej chorobie, dostałem drugą szansę na życie, zatem zrobię wszystko, aby jej nie zmarnować

– mówi pan Włodek.

1627302800-t3ok_k-img_20210720_184724.jpg
1627302800-wed1eu-img_20210720_184712.jpg
1627302800-xjq8ox-img_20210720_185224.jpg
1627302801-qd9rzi-img_20210720_185241.jpg
1627302800-5cm24g-img_20210720_185232.jpg
1627302801-zywvng-img_20210720_185349.jpg
1627302801-p55uj6-img_20210720_185342.jpg
1627302801-fh1nmd-img_20210720_185344.jpg
1627302801-ddy_89-img_20210720_193414.jpg
1627302801-dw3thu-img_20210720_193418.jpg

Dostosowują się do potrzeb klienta. „Turysta” - sklep dla ludzi ze sportową pasją

W branży sportowej pracują od ponad 42 lat, a blisko 32 lata działają w jednym z najbardziej charakterystycznych budynków w nowej części Konina. Sklep „Turysta” to miejsce, w którym można kupić: rowery i części rowerowe, hulajnogi, deskorolki, rolki, artykuły wędkarskie, sprzęt tenisowy, pływacki, rehabilitacyjny, odzież, obuwie, piłki, namioty i pozostały sprzęt turystyczny oraz wiele, wiele innych… Zofia Ludkowska nigdy nie sądziła, że będzie prowadzić sklep z artykułami sportowymi. Był rok 1979, kiedy po urlopie macierzyńskim odeszła z Konińskiej Mleczarni i zastanawiała się, co zrobić ze swoim dalszym życiem.

- Mąż pracujący w szkole postanowił wziąć ich sprawy w swoje ręce i zaczął szukać dla mnie pracy. Rozpoczął od WPHW (Wojewódzkiego Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrznego). Tam się okazało, że poszukują małżeństwa do kierowania sklepem sportowym przy ul. Kolejowej. Takie stanowisko, taka praca nie była naszym marzeniem, ale przyjęliśmy ją ze względu na finanse

– opowiada Zofia Ludkowska.

Sklep przy ul. Kolejowej był wtedy jedynym sklepem sportowym w naszym mieście, a małżonkowie musieli uczyć się tej branży od początku.

- Nie znaliśmy specyfiki tej branży, nie znaliśmy dostawców ani potrzeb związanych z tym rynkiem

– mówi pani Zofia.

Szybko okazało się, że potrzeby rynku są ogromne, a jeszcze większy jest problem z zdobyciem towaru dla zaspokojenia tego rynku.

- Wtedy musieliśmy prosić producentów i dostawców o towar, stosowaliśmy rożne „techniki” zakupowe w tych trudnych czasach. Kupowaliśmy wszystko, co zdołaliśmy, bo i tak popyt przewyższał podaż. Dlatego też w naszym asortymencie oprócz artykułów sportowych takich jak łodzie, kajaki i wiele innych znajdowały się nierzadko buty, futra, kożuchy... Jako pierwsi i jedyni w Koninie mieliśmy „sklep wzorcowy”, czyli taki z dobrym zaopatrzeniem i dużymi obrotami

– opowiada pani Zofia.

- My nie mieliśmy nigdy pustych półek, a to charakteryzowało tamte czasy, w których sprzedawało się wszystko w mgnieniu oka. Kosztowało to nas dużo pracy, częstych wyjazdów po towar do innych miast, wyczekiwania w kolejkach po ten towar, bardzo często nerwów, a przede wszystkim czasu i poświęcenia się temu ponad wszystko

– dodaje.

 W 1989 roku przyszedł czas prywatyzacji i lokal przy ul. Kolejowej został sprzedany. Państwo Ludkowscy zaczęli rozglądać się za nowym miejscem.

- Ktoś z rodziny podpowiedział nam, że jest wolna połowa budynku po słynnym „Barze Express”, który klienci, mieszkańcy Konina i okolic do dzisiaj wspominają.  - PSS (Powszechna Spółdzielnia Spożywców – od red.) wynajął nam 1/3 lokalu do którego szybko się przenieśliśmy. Nadmienię, że wtedy sytuacja lokalowa była inna niż teraz. Później, w drodze przetargu PSS przyznał nam cały budynek i tak od 1992 roku tu jesteśmy

– mówi pani Zofia.

Na początku działalności przy skrzyżowaniu Al. 1-go Maja z ul. Kleczewską sprzedaż szła świetnie, często klienci stali w kolejkach na dworze, a gdy podjeżdżał samochód np. z rowerami, to zanim go rozładowali, to praktycznie wszystkie się sprzedały.

- Naszymi klientami były zakłady pracy takie jak: kopalnia, elektrownia, huta. Teraz liczymy przede wszystkim na prywatnych odbiorców. Nie możemy narzekać. Dajemy sobie radę mimo konkurencji w postaci galerii handlowych i handlu internetowego

– mówi Zofia Ludkowska.

- Dostosowujemy się do potrzeb klientów, słuchając i rozmawiając z nimi. Wybieramy dla naszych klientów towary najlepszej jakości w dobrych cenach. Pracując w tej branży od 42 lat znamy dostawców, mamy z nimi dobre kontakty i dobre opinie jako kontrahenci. Interesujemy się sportem i kochamy, to co robimy. Nie wyobrażamy sobie życia bez tej pracy, byliśmy i jesteśmy w nią mocno zaangażowani, do tego stopnia, że zaraziliśmy tym swoje córki, które teraz m.in. prowadzą sklep z podobnym asortymentem przy ul. Grunwaldzkiej w Koninie.

- tłumaczy Zofia Ludkowska.

1627302063-d60jeh-img_20210721_104711.jpg
1627302073-7zk8vp-img_20210721_104804.jpg
1627302073-lwt69r-img_20210721_104729.jpg
1627302073-1j_sjs-img_20210721_104721.jpg
1627302077-mewm4w-img_20210721_104902.jpg
1627302077-k6e49z-img_20210721_104847.jpg
1627302077-t_wuet-img_20210721_104804_1.jpg
1627302079-vynkt7-img_20210721_104914.jpg
1627302083-7x5x8u-img_20210721_104927.jpg
1627302083-8awwz9-img_20210721_104946.jpg
1627302084-qkty5d-img_20210721_1049461.jpg
1627302086-ua6n_q-img_20210721_105011.jpg
1627302087-yqx1o0-img_20210721_1050111.jpg
1627302087-y6zozr-img_20210721_105024.jpg
1627302090-zmtp0_-img_20210721_105032.jpg
1627302090-khxjzv-img_20210721_105045.jpg
1627302090-3g35n5-img_20210721_105059.jpg
1627302093-2fmojb-img_20210721_105112.jpg
1627302094-6svtqe-img_20210721_105143.jpg
1627302094-580gv5-img_20210721_105152.jpg
1627302095-lddem6-img_20210721_105158.jpg
1627302097-ssfgcj-img_20210721_105202.jpg
1627302098-zspvh8-img_20210721_105210.jpg
1627302098-jra93x-img_20210721_105451.jpg
1627302099-ltyls6-img_20210721_105509.jpg
1627302100-6hygjf-img_20210721_105513.jpg
1627302100-03nat_-img_20210721_105535.jpg
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole