Jak wygląda miodobranie? Zajrzyj do pasieki i poznaj sekrety miodu prosto z ula!

fot. Pasieka Łężyn
Miodobranie to najczęściej zwieńczenie i koronacja pracy pszczelarza. W poprzednich artykułach napisaliśmy kilka słów o miodobraniu dawniejszych czasów, wtedy miodobranie było czymś wyjątkowym w życiu całej wsi. Dziś jest to pewnie mniej spektakularne, ale zdecydowanie jest pięknym czasem dla nas i dla naszej rodziny.
Za nami pierwsze miodobranie w tym roku.
Z miodem w zasadzie każdy kiedyś się spotkał, ale czy statystyczny konsument wie jak jest on pozyskiwany?
Dzień miodobrania rozpoczyna się bardzo, bardzo wcześnie. Zdecydowanie można powiedzieć, że gdy Państwo jeszcze smacznie śpią to my już jesteśmy od kilku godzin na pełnych obrotach! Wymagają tego warunki i cykl życia pszczół. Otóż, gdy tylko pierwsze promienie słoneczne mobilizują pszczoły zbieraczki na loty po świeży nektar, my musimy być przed ich powrotem z pola, już na pasiece i zabierać ramki z ula. W żargonie pszczelarskim mówi się, że miód musi być dojrzały. Pokrótce - pszczoła wylatuje z ula, zbiera nektar i wraca z nim z do ula. Nektar to tak ogólnie rzecz biorąc słodka woda z kwiatów. Taki nektar jest składany do komórek, na plastrze wosku, potem kilkukrotnie przekładany z komórki do komórki przez pszczoły, dodawane są do niego enzymy, odparowywana jest z tego nektaru woda i po jakimś czasie, po odparowaniu nadmiaru wilgoci ów nektar staje się miodem. Pszczoły odparowują wilgoć wieczorem i w nocy - gdy zaglądamy późnym wieczorem na pasiekę od razu, po zapachu wiadomo czy dziś był dobry zbiór. Gdy komórka wypełnia się po brzegi gotowym miodem o odpowiedniej wilgotności, pszczoły taką komórkę zasklepiają woskowym wieczkiem i taki zasklepiony miód nazywamy właśnie dojrzałym miodem. Bywa, że pszczoły nie zasklepią takiej komórki wieczkiem, ale miód jest dojrzały - dzieje się to wtedy, gdy dana roślina kończy nektarowanie (czyli kończy się pożytek) lub następuje załamanie pogody. Ale bywa również i tak, że praktycznie cała ramka jest zasklepiona (w naszym języku powiemy, że jest poszyta), ale zostało około 10% powierzchni niezasklepionych komórek, a których, przy lekkim wstrząśnięciu ramki, leje się świeżym nektarem jak z prysznica. Tak było właśnie przy ostatnim (czyli pierwszym) miodobraniu sprzed dwóch dni - przy okazji zapraszamy na naszego, pasiekowego facebooka, jest tam film pokazujący taką sytuację. Niestety taką ramę musimy zostawić w ulu i czekać, aż pszczoły „zdecydują” się zasklepić ją w całości - w przeciwnym wypadku, taki miód który miałby za dużo wody w swoim składzie, mógłby po kilku tygodniach zacząć fermentować w słoiku.
Gdy mamy poszytą w 100% (lub mniej) ramkę z dojrzałym miodem musimy ją przygotować do pozyskania tegoż miodu - najpierw specjalnym widelcem „otwieramy” zasklepione komórki i tak odsklepioną ramkę wkładamy do miodarki, czyli specjalnej maszyny, która siłą odśrodkową „wyciąga” miód z komórek.Miód taki trafi na sita, aby pozbyć się elementów stałych, np. resztek wosku i potem bezpośrednio do słoików. Zostaje tylko naklejenie etykiety i możemy się już nim chwalić na prawo i lewo ????
Często też spotykamy się z pytaniem o to, skąd wiadomo jaki obecnie jest miód w ulach - są nawet memy w internecie poruszające tą tematykę - czy pszczoły nam mówią, jaki obecnie miód noszą!?
Otóż odpowiedź jest bardzo prosta - nie wszystko kwitnie naraz! My, jako pszczelarze, dość dobrze się orientujemy co obecnie kwitnie w bliższej lub dalszej odległości od naszych uli. I, to też warto nadmienić, że rzadko zdarza się sytuacja, że jednocześnie kwitnie np. akacja i lipa (chociaż zeszły rok pokazał nam, że takie sytuacje mogą mieć miejsce!). Więc odpowiedź jest prozaiczna - miód w naszych ulach jest taki, co obecnie kwitnie; rzepak, akacja, lipa, facelia, itd. Tajemnicą poliszynela jest to, że takie miody jak miód lipowy, miód akacjowy czy miód rzepakowy bardzo rzadko się zdarzają. Najczęściej jest to miód wielokwiatowy z przewagą pyłku danej rośliny (tak zresztą mówi polska norma). Były nawet robione badania odnośnie gatunkowości miodu - na plantacji około 50ha rzepaku, w samym środku, postawiono pasiekę kilkunastu uli, po zborze miodu zrobiono badanie zawartości pyłku w miodzie (tak się określa gatunek miodu) i okazało się, że pyłku rzepaku było 60%, mimo, że jak okiem sięgnąć innych kwiatów nie było widać to pszczoły coś tam sobie znalazły innego. Dlatego od jakiegoś już czasu staramy się głośno mówić o tym, że nazwy miodów powinny być nieco inne od tych ogólnie przyjętych, naszym skromnym zdaniem miody powinny się dzielić na miód wiosenny i miód letni!
Tyle o miodach!
Intensywne kwitnienie roślin, zwłaszcza rzepaku, i pora roku taka jak ta sprzyja również na rojenie się pszczół - czyli, od milionów lat, naturalny proces rozmnażania się pszczół, ale to już temat na osobny artykuł, którym podzielmy z Państwem już za tydzień!
Andrzej Siwiński - Pasieka Łężyn
Pogoda bywa kapryśna – kliknij teraz i sprawdź prognozę, żeby nie dać się jej przechytrzyć!










