Odszedł symbol białoruskiej opozycji. Jego babka pochodziła z Konina

Fot. Archiwum LM.pl
Nie żyje Aleksander Milinkiewicz. Białoruski opozycjonista miał korzenie w Koninie.
Nie żyje Aleksander Milinkiewicz, jeden z liderów białoruskiej opozycji demokratycznej. W 2006 roku był wspólnym kandydatem sił demokratycznych w wyborach prezydenckich. Milinkiewicz miał też szczególne związki z Koninem – jego babka pochodziła z naszego miasta. W 2023 roku odwiedził Konin, by szukać śladów swojej rodziny.
Aleksander Milinkiewicz przez lata był jedną z rozpoznawalnych postaci białoruskiej opozycji. W 2006 roku stanął do wyborów prezydenckich jako wspólny kandydat sił demokratycznych. Opowiadał się za niezależną i europejską Białorusią. Z wykształcenia był fizykiem, pełnił funkcję wicemera Grodna, kierował Ruchem „O Wolność”. Za działalność na rzecz demokracji i praw człowieka otrzymał Nagrodę im. Sacharowa Parlamentu Europejskiego.
Rodzinna historia prowadziła do Konina
Aleksander Milinkiewicz miał konińskie korzenie. Jego babka ze strony ojca pochodziła z Konina i należała do rodziny Koch, związanej z miejscową parafią ewangelicko-augsburską. Milinkiewicz nigdy swojej babki nie poznał. Wiedział o niej z rodzinnych opowieści. Jej los był tragiczny – zginęła w stalinowskich łagrach.
W czerwcu 2023 roku białoruski opozycjonista przyjechał do Konina i regionu na zaproszenie Wyższej Szkoły Kadr Menadżerskich. Towarzyszyła mu żona Inna Kuley, działaczka Komitetu Obrony Represjonowanych. Wizyta miała dla niego także bardzo osobisty charakter. Chciał odnaleźć informacje o swoich przodkach i miejsca związane z historią rodziny. – U mnie w domu jest taka legenda, że na trzy czwarte jestem Białorusinem, a jedna czwarta jest w Koninie. Ciekawi mnie, gdzie urodziła się moja babka. Miała tragiczny los. Zginęła w stalinowskich łagrach. Może znajdę jej rodziców na cmentarzu – mówił wówczas Milinkiewicz w rozmowie relacjonowanej przez LM.pl.
Dodawał, że przyjazd do miasta przodków był dla niego wyjątkowym przeżyciem. – Szkoda, że nigdy nie poznałem babci, ale jak tu przyjechałem, to serce od razu mocniej mi zabiło – mówił.
Konińskie związki Milinkiewicza przypomniał po jego śmierci Damian Kruczkowski, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Koninie. Poznał białoruskiego opozycjonistę dzięki Krzysztofowi Kupińskiemu, obecnemu rektorowi WSKM w Koninie, a później wielokrotnie korespondował z nim na temat historii rodzinnej i konińskich wątków.
- I nagle wielka historia białoruskiej opozycji spotyka się z historią naszego miasta. Konin, Białoruś, rodzinna pamięć i losy ludzi, których drogi prowadziły przez różne części Europy – wszystko to splata się w jednej rodzinnej historii – napisał Damian Kruczkowski. Jak zauważył, historia Milinkiewicza jest kolejnym przykładem tego, że dzieje Konina mają znacznie więcej nieoczywistych połączeń z historią Europy, niż mogłoby się wydawać. Człowiek, który w 2006 roku stanął na czele białoruskich sił demokratycznych przeciwko Łukaszence, część swoich rodzinnych korzeni odnalazł właśnie w Koninie.
Pogoda bywa kapryśna – kliknij teraz i sprawdź prognozę, żeby nie dać się jej przechytrzyć!







