Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościKobiety Konfederacji straszą atakami „książąt Orientu”

Kobiety Konfederacji straszą atakami „książąt Orientu”

Dodano:
Kobiety Konfederacji straszą atakami „książąt Orientu”

Zdjęcie poglądowe

To tylko odsunięcie problemów w czasie, pomyśli zapewne z niepokojem niejeden mieszkaniec Konina. Niekoniecznie. W szczytowym 2015 roku wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej otrzymały ponad 1,2 mln wniosków o azyl. U nas zostało milion Ukraińców i to my jesteśmy krajem, któremu inne państwa UE będą zobowiązane pomóc w uporaniu się z tym problemem.

W roku 2015 napór uchodźców lawinowo zwiększyła wojna w Syrii, w której wyjątkowo brutalnie zapisały się rosyjskie bombardowania. I nie jest przypadkiem, że to ten kraj jest najbardziej zainteresowany rozpadem Unii Europejskiej i chaosem na naszym kontynencie. Przy obecnym sposobie funkcjonowania Rosja nie jest w stanie podnieść stopy życiowej większości społeczeństwa, więc marzy o powrocie do dawnego imperium. Pozwoliłoby to eksploatować zasoby lepiej od niej zorganizowanych krajów i zniwelować bijące obecnie po oczach nierówności między Europą a Rosją, a wreszcie przywrócić Rosjanom poczucie wielkości. Nie da się wygrać z Unią Europejską, która wielokrotnie przewyższa Rosję pod względem liczby ludności, zamożności i siły militarnej. Ale z każdym ze skłóconych państw i państewek poszłoby to już zdecydowanie łatwiej. Stąd dezinformacja płynąca szerokim strumieniem z ruskich serwerów, że UE to eurokołchoz, że odbiera narodom suwerenność, że szczepionki szkodzą a Ziemia jest płaska.

Również z rosyjskich serwerów docierają do nas masowo filmiki z gromadami ludzi o śniadych twarzach wszczynających burdy. I to rosyjski wywiad zatrudnia część z zamachowców (bo część ze sprawców to rzeczywiście muzułmańscy fanatycy), którzy wjeżdżają w ludzi podczas świąt chrześcijańskich lub nożami atakują przypadkowych przechodniów albo robiących zakupy w galeriach handlowych.

Na koniec powtórzę odpowiedź na jeden z komentarzy pod moim poprzednim tekstem na ten temat:

„Oni (imigranci) już tu są i zapewne będzie ich coraz więcej, choć na pewno nie w dużych ilościach, bo tutaj nie ma pracy nawet dla rodowitych koninian. Natomiast w dużych miastach uchodźców z Afryki a przede wszystkim z Azji widać na każdym kroku. Jakaś część z nich przyjedzie zapewne do Konina, bo znajdą tu jakimś cudem zatrudnienie, może żonę albo męża. Są i będzie coraz więcej. Mało tego, mamy w Koninie co najmniej kilkoro ciemnoskórych dzieci, których ojcowie są rdzennymi Afrykanami”.

Otóż, gdyby przebywający obecnie w Niemczech uchodźcy czy pochodzący z północnej Afryki i mieszkający we Francji od kilku pokoleń jej ciemnoskórzy obywatele chcieli osiąść w Polsce, już dawno by mogli to zrobić, bo wewnętrzne granice Unii Europejskiej są otwarte. Nie robią tego i nie zrobią w dającej się przewidzieć przyszłości, bo Polska a szczególnie Konin nie są dla nich atrakcyjne.

PS 1. Agnieszka G. powiedziała też, że w traktowaniu kobiet uchodźcy powinni „podążać za naszymi tradycjami, za naszą kulturą i za naszymi zasadami”. W ustach aktywistki partii, której liderzy publicznie i do kamer deklarują, że kobieta jest częścią inwentarza mężczyzny, brzmi to co najmniej dwuznacznie.

PS 2. Wczoraj przed północą pojawił się w mediach spłecznościowych inny jeszcze wpis z podobną historią. Tym razem Roksana, bo tak ma na imię jego autorka, podaje miejsce zdarzenia – Kazimierz Biskupi – i jego przebieg. Najpierw cudzoziemcy obserwowali ją dłuższy czas z okien czarnego peugeota. Potem głośno komentowali jej wygląd. Roksana podjechała więc pod cmentarz, gdzie zapewne czuła się bezpieczniej. Tam – jak napisała - „na drodze stanął mi jeden z tych ciemnoskórych mężczyzn, pytając się mnie, czy mam zapalniczkę. Odpowiedziałam, że nie, wtedy drugi zapytał, czy może dotknąć moich włosów i czy mogę go zawieźć do Konina, bo on chce bardzo ze mną jechać?! Pytali jeszcze, czy chcę mieć dobrego męża itp.”.

Kiedy od nich odchodziła, jeden za nią gwizdał, a drugi „oblizywał się z głupim uśmiechem”.

Może jakaś Niemka czy Francuzeczka (cytuję Agnieszkę G.) uciekłaby natychmiast w ramiona męża, zwróciła o pomoc do najbliższego policjanta czy jakiegokolwiek napotkanego po drodze mężczyzny, ale nie nasza dzielna blond piękność znad Warty. Pani Roksana wsiadła w samochód, podjechała pod jakiś sklep, wysiadła, wzięła do ręki telefon i zaczęła rozmawiać. Zamiast potraktować jej zachowanie jako zaproszenie do podtrzymania kontaktu i wykorzystać okazję, namolni dotąd niemiłosiernie smagli migranci „widząc moją irytację – jak napisała bohaterka tej historii - w końcu zrezygnowani odjechali w innym kierunku”.

Nie tacy więc groźni ci przybysze, skoro tak łatwo ich zniechęcić, a przy tym – to bardzo ciekawy szczegół - choć są w naszym kraju od niedawno, mówią po polsku. Pewnie specjalnie się nauczyli naszego języka, żeby być lepiej rozumianymi przez kobiety, które zamierzają atakować.

Do 18 maja, kiedy odbędą się wybory prezydenckie, przeczytamy jeszcze niejedną taką relację. Później tajemniczy imigranci przestaną się zapewne ukazywać fankom Konfederacji. Do następnych wyborów.

Wpis ma już niestety aż 700 udostępnień.

PS 3. Kiedy skończyłem pisać ten tekst, wpis zniknął z konta pani Roksany.

strona 2 z 2
strona 2/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole