Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościKoniec miodobrania to dopiero początek. Pszczelarze mają teraz pełne ręce pracy

Koniec miodobrania to dopiero początek. Pszczelarze mają teraz pełne ręce pracy

Dodano:
Koniec miodobrania to dopiero początek. Pszczelarze mają teraz pełne ręce pracy
PASIECZNE OPOWIEŚCI

Fot. Andrzej Siwiński

Cisza, jaka zapada na pasieczyskach pod koniec lata, ma w sobie coś mistycznego. Po miesiącach intensywnego brzęku, miarowego rytmu wirowania miodu i krzątaniny wokół uli, tempo prac w pasiece gwałtownie się zmienia, życie jakby lekko zwalnia. Złote efekty letnich pożytków - wiosennych kwiatów, lipy czy wielokwiatu - powędrowały już do słoików i czekają na miłośników miodu w spiżarni. Późne lato dla pszczelarzy oznacza wyczekiwany moment podsumowań, ale i bezpośrednie przejście do najbardziej odpowiedzialnego etapu w rocznym cyklu.  

Jak wspomnieliśmy wcześniej główne miodobranie w tym roku dobiegło końca. W wielu pasiekach sprzęt do pozyskiwania miodu został już umyty i zabezpieczony do kolejnego sezonu. Pszczelarze z nadzieją spoglądają jednak jeszcze na piaszczyste nieużytki, skraje lasów i miedze, gdzie żółci się nawłoć. W naszej pasiece to król naszych miodów. 

Miód nawłociowy - gęsty, lekko kwaśny w smaku i ceniony za właściwości wspomagające układ moczy i krążenia - to bez wątpienia „ostatni bastion” lub „ostatnie tchnienie” letniego wziątku. Czy uda się go pozyskać? To zawsze loteria, w której karty rozdaje aura. Nawłoć zakwita obficie, lecz aby pszczoły mogły zebrać z niej nektar, potrzeba cieplejszych dni, odpowiedniej wilgotności i chłodniejszych poranków. Wczesnojesienne przymrozki lub ulewne deszcze potrafią w jeden dzień zamknąć ten pożytek, zmuszając owady do pozostania w ulach.  

Koniec sezonu to początek nowego roku.   

Większość osób „z zewnątrz” utożsamia koniec miodobrania z odpoczynkiem pszczelarza. Nic bardziej mylnego. W rzeczywistości w pszczelnictwie obowiązuje twarda reguła: koniec starego sezonu to bezpośredni początek nowego. To właśnie teraz, na przełomie sierpnia i września, rozstrzyga się to, w jakiej kondycji pasieka przywita przyszłoroczne przedwiośnie.  

Pszczoły, które zbierały dla nas miód przez całe lato, wkrótce naturalnie zakończą swój żywot. Kluczem do przetrwania zimy jest tzw. pszczoła zimowa - pokolenie, które wykluwa się późnym latem. Te owady nie pracują przy zbiorze nektaru, lecz kumulują ciało tłuszczowe, by w zdrowiu i sile dotrwać do wiosny. Dbanie o nie wymaga natychmiastowych i precyzyjnych działań:  Takich jak m.in. intensywne dokarmianie. Zabierając pszczołom ich naturalne zapasy miodu, musimy oddać im dług. Czas ułożyć gniazda i podać im solidne dawki syropów cukrowych lub specjalistycznych ciast i pokarmów, które pozwolą im przetrwać najcięższe mrozy.  

Bezwzględna jest też walka z pewnym pasożytem. To najważniejszy moment na leczenie pasieki przeciwko varroa destructor (lub w spolszczonej nazwie - dręcz pszczeli) roztoczowi, który przenosi śmiertelne dla owadów wirusy i bez reakcji człowieka potrafi zniszczyć całą rodzinę w kilka miesięcy.  

Bardzo ważnym aspektem jest też regulacja i ochrona gniazda. Pszczelarze zwężają obecnie wylotki w ulach, by chronić osłabione rodziny przed rabunkami ze strony os czy obcych pszczół, ułatwiając im jednocześnie utrzymanie właściwej temperatury wewnątrz gniazda. Czy takie zabiegi mają sens? To pytanie retoryczne, ale czasami warto się dwa razy zastanowić czy nasze zabiegi i siły wystarczą aby rodzina dobrze przezimowała. 

A gdy po ciężkim dniu pracy na pasieczysku siadamy przy herbacie ze świeżym miodem, warto pomyśleć o szerszej perspektywie. Praca przy ulach to nie tylko piękne hobby czy większy (lub mniejszy) biznes - to odpowiedzialność za nasz lokalny ekosystem. Pszczoły miodne, wraz z dzikimi zapylaczami, odpowiadają za zapylenie ponad 70% roślin uprawnych na świecie. Od ich codziennej, cichej pracy zależy obecność warzyw, owoców, olei czy pasz na sklepowych półkach. Bez ich istnienia łańcuch żywieniowy człowieka uległby poważnemu załamaniu, a różnorodność biologiczna otaczających nas lasów i łąk po prostu by zniknęła.  

Dbanie o ule u progu jesieni - czyli wszystko nasze zabiegi opisane powyżej - to nasz bezwzględny obowiązek i mały dług wdzięczności, jaki składamy owadom za ich ciężką, całoroczną pracę. Bo silna, zdrowa pszczoła dziś, to gwarancja zielonego i pełnego życia świata jutro.

Koniec miodobrania to dopiero początek. Pszczelarze mają teraz pełne ręce pracy
Koniec miodobrania to dopiero początek. Pszczelarze mają teraz pełne ręce pracy
Koniec miodobrania to dopiero początek. Pszczelarze mają teraz pełne ręce pracy
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole