Łapacze światła, Iglica i galeriowce. Takiego Konina nie znacie

Łapacze światła, galeriowce i konińska Iglica. Modernizm odkrywany krok po kroku.
Gdzie w Koninie można zobaczyć „łapacze światła”, które budynki przywodzą na myśl francuską architekturę, jak powstawały pierwsze wieżowce i w jaki sposób dawną siedzibę Narodowego Banku Polskiego zamieniono w Miejską Bibliotekę Publiczną? Odpowiedzi na te pytania poznali uczestnicy niedzielnego spaceru po Nowym Koninie.
Kilkadziesiąt osób wyruszyło „Szlakiem Konińskiego Modernizmu”, aby przyjrzeć się budynkom, detalom i założeniom urbanistycznym, które na co dzień często mijamy bez większej refleksji. Przewodnikiem był Filip Walkowiak – architekt, urbanista i prezes Towarzystwa Upiększania Miasta Konina. – Mam nadzieję, że to będzie odkrywcze, inne spojrzenie na nasze miasto – powiedział, witając uczestników przed dawnymi Domami Towarowymi Centrum.
Każdy ze spacerowiczów otrzymał mapkę z zaznaczoną trasą. Zanim jednak rozpoczęła się opowieść o architekturze, uczestnicy zajęli się dosłownym upiększaniem miasta. Na prośbę prezesa stowarzyszenia wspólnie podniesiono przewrócone w nocy kosze na śmieci znajdujące się w pobliżu miejsca zbiórki.
Konińska Iglica
Pierwszym punktem spaceru była konińska Iglica. Niewielka konstrukcja stojąca w centrum miasta nawiązuje do słynnej wrocławskiej Iglicy znajdującej się przed Halą Stulecia. – Nie wiem, dlaczego tak miniaturowa iglica powstała w Koninie, skąd się wzięła i kto był jej pomysłodawcą, ale stała się taką rzeźbą przestrzenną w centrum Konina – mówił Filip Walkowiak.
Dla części uczestników już ten pierwszy przystanek okazał się zaskoczeniem. Obiekt, który na co dzień może wydawać się zwyczajnym elementem miejskiego krajobrazu, podczas spaceru stał się punktem wyjścia do rozmowy o sztuce w przestrzeni publicznej oraz o sposobach kształtowania centrum rozwijającego się miasta.
Na trasie znalazły się również inne miejsca, chociażby bloki, na których szczytach były przed laty artystyczne murale. Przewodnik zwracał uwagę, że architektura Nowego Konina to nie tylko budynki, ale też towarzyszące elementy zieleni, ciągi komunikacyjne i przestrzenie pomiędzy blokami.
Fotogeniczny Galeriowiec
Jednym z przystanków był koniński galeriowiec. Budynek powstał w czasach intensywnego rozwoju przemysłowego miasta, kiedy poszukiwano nowych sposobów na szybkie zapewnienie mieszkań. Charakterystycznym elementem obiektu są zewnętrzne galerie prowadzące do mieszkań. Powtarzający się układ balkonów i przejść nadaje elewacji wyrazisty, rytmiczny charakter. – Ten powtarzalny, rytmiczny rysunek galerii na poszczególnych piętrach dobrze wychodzi na zdjęciach. Jest fotogeniczny – podkreślał Filip Walkowiak.
Podobne rozwiązania architektoniczne można znaleźć między innymi we Francji i Hiszpanii. Uczestnicy mogli więc zobaczyć, że powojenny Konin, mimo ograniczeń charakterystycznych dla tamtych czasów, nie rozwijał się w całkowitym oderwaniu od europejskich tendencji.
Przewodnik opowiadał również o znajdującej się w pobliżu dworca kolejowego Wieży Ciśnień (obecnie galeria sztuki) zwieńczonej nietypowym dachem, w którym można dostrzec nawiązania do stylu dworkowego. Takie zestawienie bryły z bardziej tradycyjnym detalem pokazywało, że miejska architektura nie zawsze poddawała się prostym klasyfikacjom.




























