Lubelszczyzna w ogniu. Nasi strażacy jadą na pomoc

Strażacy z Turku i Słupcy jadą walczyć z ogromnym pożarem lasów na Lubelszczyźnie. Wśród wysłanych ratowników są członkowie specjalistycznego modułu gaśniczego, przeznaczonego do działań w najtrudniejszym terenie – tam, gdzie nie są w stanie dotrzeć ciężkie wozy strażackie.
Alarm dla Wielkopolski został uruchomiony dziś o godz. 13:57. Do stanowiska kierowania Komendanta Wojewódzkiego PSP w Poznaniu wpłynęła dyspozycja o wysłaniu strażaków do ogromnego pożaru lasu w powiecie biłgorajskim w województwie lubelskim. Ogień objął już około 250 hektarów lasu, a sytuację pogarsza silny wiatr.
Do akcji zadysponowano 14 specjalnie przeszkolonych strażaków z 11 powiatów Wielkopolski, w tym z Turku, Słupcy. Ratownicy wyjechali z Konina, który stał się punktem koncentracji sił jadących na Lubelszczyznę. – Konin został wybrany jako miejsce zbiórki, ponieważ leży na dogodnej trasie dojazdu. Dzięki autostradzie A2 strażacy mogą najszybciej dotrzeć na miejsce działań – wyjaśniał Wielkopolski Komendant Wojewódzki PSP st. bryg. Jacek Strużyński.
Strażacy jadą do działań wyjątkowo trudnych i wyczerpujących. Nie będą pracować przy klasycznych liniach gaśniczych z ciężkimi samochodami i dużą ilością wody. Wszyscy zostali wyszkoleni do walki z pożarami w lasach, górach i terenach niedostępnych dla ciężkiego sprzętu. – To strażacy przygotowani do działań bez użycia tradycyjnych pojazdów gaśniczych. Ich zadaniem jest m.in. tworzenie pasów odcinających pożar, przecinek w lesie i gaszenie ognia przy użyciu podręcznego sprzętu – tłumaczył rzecznik wielkopolskiej PSP mł. asp. Martin Halasz.
Ratownicy korzystają m.in. z pilarek, sprzętu do demineralizacji gleby oraz lekkiego wyposażenia gaśniczego. Potrafią budować prowizoryczne linie wodne z naturalnych zbiorników i działać w miejscach, gdzie nie ma żadnej infrastruktury. To już druga tak duża akcja wielkopolskichratowników. Rok temu strażacy uczestniczyli w gaszeniu pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym.
Sytuacja na Lubelszczyźnie pozostaje bardzo trudna. Na miejscu pracują setki strażaków, wspieranych przez Lasy Państwowe, samoloty gaśnicze i policyjne śmigłowce zrzucające wodę. Wczoraj podczas działań doszło do tragedii – rozbił się samolot gaśniczy, a pilot zginął. – To pokazuje, że są to działania bardzo niebezpieczne i wymagające. Strażacy jadą tam, by pomóc i przejąć część zadań od ratowników, którzy walczą z ogniem od wczoraj – podkreślali przedstawiciele PSP.
Według aktualnych informacji najbliższe zabudowania nie są bezpośrednio zagrożone, strażacy robią wszystko, by ogień nie rozprzestrzenił się dalej.
Mamy swój kanał nadawczy. Dołącz i bądź na bieżąco!

















