Małe zainteresowanie dotacjami na własną firmę. A czasu coraz mniej

30 działalności gospodarczych otwartych zostało przez ponad rok funkcjonowania programu „Droga do zatrudnienia po węglu”. Jak przyznała kierowniczka projektu w WARP Sp. z o.o. Marta Juszczak – zainteresowanie jest mniejsze, niż można się było spodziewać. A czas na pozyskanie dotacji ucieka.
120,4 tys. zł w przypadku branż wchodzących w skład inteligentnych specjalizacji dla Wielkopolski i 100,4 tys. zł w przypadku wszystkich pozostałych, do tego 4,2 tys. zł miesięcznie przez kolejny rok na utrzymanie – na takie dofinansowanie można liczyć otwierając swoją działalność gospodarczą w programie „Droga do zatrudnienia po węglu”. Mimo tego chętni wcale w kolejkach nie stoją. – Zainteresowanie projektem nadal nie jest takie, jakiego byśmy się spodziewali – przyznaje kierowniczka projektu w Wielkopolskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Marta Juszczak.
Projekt zainaugurowany został hucznie na początku 2024 r. Ponad 257 mln zł miało popłynąć z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji do górników i energetyków zatrudnionych w ZE PAK, ich rodzin oraz pracowników firm związanych z branżą energetyczną. Wdrażanie projektu idzie jednak jak po grudzie, co już w zeszłym roku sygnalizowała m.in. szefowa Jobs First – firmy, która prowadzi doradztwo zawodowe i szuka nowego zatrudnienia dla uczestników programu.
30 działalności do tej pory
Nie lepiej jest w przypadku zakładania własnych działalności gospodarczych, bo i na takie wsparcie mogą liczyć uczestnicy projektu. Za tę część programu odpowiada m.in. Wielkopolska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Po ponad roku funkcjonowania programu otwartych zostało 30 nowych działalności. Dwunastu kolejnych uczestników jest w trakcie pisania biznesplanów i swoje firmy otwierać będzie w najbliższych miesiącach.
Branże są zróżnicowane. Górnicy i energetycy wybierają te dobrze sobie znane – są elektrykami, operatorami maszyn czy mechanikami. Członkowie ich rodzin zostali już m.in. psychologami, nauczycielami języków, kosmetyczkami czy księgowymi. Otwarta została też jedna firma zajmująca się rehabilitacją małych zwierząt.
Wszystkie firmy to jednoosobowe działalności gospodarcze. Łączna wartość już wypłaconych dofinansowań to niecałe 2,8 mln zł. Do tego dochodzi kilka tysięcy godzin przeprowadzonego doradztwa zawodowego. Program w części WARP warty jest jednak łącznie 45 mln zł, a skorzystać z niego ma nawet 400 osób.
Liczą, że kopalnia jeszcze popracuje
Marta Juszczak jako główny powód małego zainteresowania wskazuje wciąż przesuwaną datę zamknięcia kopalni. Obecnie jest to pierwsza połowa przyszłego roku, ale duża część górników liczy, że, tak jak to miało miejsce w przeszłości, działalność ostatniej odkrywki znów zostanie wydłużona. – Bez tego dokumentu, jakim jest wypowiedzenie, nie zdecydują się przyjść – ocenia.
Nie pomaga też niski wskaźnik przedsiębiorczości, który charakteryzuje region. Zdaniem kierowniczki projektu, samej wywodzącej się z Konina, lata zatrudnienia w jednym zakładzie pracy dającym stabilne źródło dochodu mogły wpłynąć na brak potrzeby mieszkańców regionu, aby brać sprawy we własne ręce i coś zmieniać. – Wydaje mi się, że ten region jest w takiej stagnacji. Praca, która była tu zawsze, związana z tymi dużymi podmiotami, powodowała, że nie trzeba było szukać niczego innego – powiedziała. Potwierdzają to dane Urzędu Statystycznego w Poznaniu. Na koniec zeszłego roku Wschodnia Wielkopolska, obok północy województwa, cechowała się najniższym wskaźnikiem przedsiębiorczości, co dobrze pokazuje lokalny kontekst dla oceny przedsiębiorczości w Wielkopolsce Wschodniej.
Nie dają na ropę i gaz
Ale są też inne przyczyny. To chociażby problem z finansowaniem z projektu inwestycji w paliwa kopalne. Zakładający własną działalność nie dostaną pieniędzy na maszyny i pojazdy napędzane m.in. ropą czy gazem. Wynika to z unijnych przepisów i samego założenia Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji, który ma na celu odejście od paliw kopalnych.
Powoduje to jednak zniechęcenie części uczestników projektu. W przypadku samochodów to nie problem, rynek aut elektrycznych stale bowiem rośnie. Ale już kupno niektórych specjalistycznych urządzeń jest kłopotliwe, długofalowo mało opłacalne albo wręcz – niemożliwe.
W tej sprawie toczyły się już rozmowy pomiędzy urzędem marszałkowskim, związkami zawodowymi i koordynatorami projektu. Udało się wypracować częściowe porozumienie – urząd dopuścił dofinansowania dla urządzeń, które nie mają swoich ekologicznych zamienników. – Walczymy cały czas o to, żeby złagodzić to stanowisko – deklaruje Marta Juszczak.
Został tylko rok z hakiem
Czasu na skorzystanie z pieniędzy jest coraz mniej. Choć projekt formalnie będzie trwał do czerwca 2029 r., to, by skorzystać z pełnej dotacji, działalność gospodarczą założyć należy maksymalnie w maju 2027 r. A to oznacza, że do projektu przystąpić należy najpóźniej do końca przyszłego roku. Po tym terminie uzyskanie dofinansowania też będzie możliwe, ale w niższej kwocie – maksymalnie sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia. Obecnie to ok. 51 tys. zł.
– Nie mamy już czasu, żeby wielce się zastanawiać. Został rok z hakiem na to, żeby zacząć – apeluje Marta Juszczak.
WARP cały czas promuje projekt, a jesienią planuje organizację dwóch dużych wydarzeń z nim związanych. W październiku odbędzie się konferencja „Przyszłość czeka na odkrycie”, podczas której prezentowani będą przedsiębiorcy, którzy skorzystali z dofinansowań. Miesiąc później WARP zaprosi na kolejną konferencję poświęconą kobietom w biznesie.
Dziękujemy za Twoją obecność. Obserwuj nas w Wiadomościach Google, aby być na bieżąco.







