Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościPo wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu wszyscy poszli... na pochód

Po wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu wszyscy poszli... na pochód

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Po wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu wszyscy poszli... na pochód
Konińskie Wspomnienia

Fot. portal dzieje.pl

Tego samego dnia powołana przez rząd specjalna komisja, którą kierował wicepremier Zbigniew Szałajda, podjęła decyzję o podaniu dzieciom i młodzieży w północno-wschodnich województwach jodu, który blokuje wchłanianie radioaktywnego pierwiastka i chroni tarczycę. Akcję prowadzono na tyle sprawnie, że w ciągu pierwszej doby płyn Lugola podano trzem czwartym spośród wszystkich dzieci tej części Polski. W środę rozszerzono ją na cały kraj, ale nie odwołano zaplanowanych na następny dzień pochodów pierwszomajowych, choć w zachodniej Europie zalecano wszystkim, żeby powstrzymać się przed wychodzeniem z domu. Wśród ich uczestników krążyło złośliwe powiedzenie: „Napromieniowani wszystkich krajów, łączcie się”, będące parafrazą sztandarowego komunistycznego hasła „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się".

Dla kogo płyn Lugola?

I właśnie w trosce o odpowiednią frekwencję na corocznych pochodach media rządowe podawały uspokajające komunikaty, że poziom zagrożenia spada. A jednocześnie w dalszym ciągu obowiązywał zakaz wypasu bydła na łąkach i zalecenie podawania dzieciom mleka w proszku lub skondensowanego, a także powstrzymania się od spożywania świeżych owoców, warzyw, jarzyn i grzybów, a także wody deszczowej. Za akcję sprawnego podania płynu Lugola 18,5 mln osób, w znacznej większości dzieciom do 17. roku życia, rząd polski został później pochwalony przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej w Wiedniu. Ale po latach zalecający wtedy ten środek zapobiegawczy prof. Zbigniew Jaworowski z Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej powiedział, że gdyby wiedział wtedy to, co wie dzisiaj, uznałby podawanie jodu ludności za zbędne.

Nie zdecydowała się na przykład na jego przyjęcie Krystyna Blewąska, która była wtedy dyrektorką Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Koninie. Jej córka na kilka godzin przed wybuchem w Czarnobylu urodziła dziecko.

- Miałyśmy dylemat, czy mam wypić płyn Lugola i podać go Karolinie, czy nie – opowiedziała mi tę historię Justyna Zacharewicz, moja znajoma jeszcze z lat szkolnych. – Mama uznała, że ten najgorszy czas spędziłyśmy obie zamknięte na oddziale, więc jesteśmy bezpieczne i nie ma takiej potrzeby. Ona zresztą też go nie wypiła.

Wyniki nie były publikowane

Płyn Lugola łatwo jest zrobić, bo – nie wdając się w szczegóły – jest to wodny roztwór jodku potasu, który stanowi również główny składnik jodyny (ale ta jest robiona na bazie alkoholu). Był więc łatwo dostępny w aptekach, ale ze względu na zapotrzebowanie napędzane obawami ludzi, którzy nie wierzyli oficjalnym komunikatom, nawet jeżeli podawały prawdę, nie nadążano z jego produkcją. Podawano go więc sobie po znajomości, a akcję dostarczenia swoim pracownikom oraz ich rodzinom zorganizowała milicja. Czy dotyczyło to całego resortu, czy też były to inicjatywy poszczególnych jednostek terenowych, nie wiem, ale na pewno objęto nią Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Koninie.

Dla odmiany płynu Lugola nie wypiła również Anna Gryt, zastępczyni dyrektora Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Koninie.

- W naszej stacji również były prowadzone pomiary promieniowania i wyniki nigdy nie przekroczyły wielkości niebezpiecznych dla zdrowia i życia – powiedziała mi w rozmowie telefonicznej. – Wyniki nie były publikowane, tylko przekazywane do Agencji Atomistyki. Ale uważałyśmy, że ludzie nie powinni brać udziału w pochodzie pierwszomajowym i tego nie udało się przeforsować.

„Ruska cola”

Płyn Lugola jest cierpki w smaku i powoduje mdłości - zdarzało się, że doprowadzał do wymiotów. Dzieci i młodzież przyjmowała go więc niechętnie i szybko wymyśliła rymowankę „Płyn Lugola – ruska cola”. Ale dorośli woleli na wszelki wypadek wypić to paskudztwo, bo nie wierzyli w uspokajające komunikaty rządu, który wcześniej wielokrotnie ich okłamywał. A prawdą jest, że media miały zakaz podawania własnych informacji i mogły jedynie cytować oficjalne komunikaty Polskiej Agencji Prasowej.

Według niektórych badań w wyniku katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej ponad pół miliona osób na całym świecie zostało narażonych na podwyższoną dawkę promieniowania będącą równowartością dwóch zdjęć rentgenowskich. Na miejscu w wyniku wybuchu i w trakcie akcji ratowniczej zginęło bezpośrednio 31 osób. Liczbę zgonów z powodu nowotworów, jakie rozwinęły się u osób silnie napromieniowanych, oszacowano na około 4 tys.

Fot. portal dzieje.pl

strona 2 z 2
strona 2/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole