Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościNie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce

Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce

Materiał promocyjny

Dodano:
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Biznes

Dwadzieścia lat temu był niewielki punkt ksero, jednoosobowa działalność i przedsiębiorca, który przyjmował niemal każde zlecenie związane z reklamą. Dziś Artilon produkuje gadżety reklamowe dla klientów z całej Polski. Historia firmy Artura Kijewskiego pokazuje, że także w średniej wielkości mieście, takim jak Konin, można krok po kroku zbudować biznes działający na krajowym rynku.

Wszystko zaczęło się w 2006 roku. Polska od niedawna była członkiem Unii Europejskiej, ruszały programy wspierające przedsiębiorczość, a Artur Kijewski zdecydował się założyć własną firmę. Nie miał jeszcze doświadczenia biznesowego, zespołu ani rozbudowanego planu rozwoju. Był pomysł na własną działalność i gotowość, żeby spróbować.

– Przygotowanie dokumentacji było wtedy dla mnie dużym wyzwaniem. Nie miałem doświadczenia ekonomicznego ani biznesowego. Wszystkiego trzeba było się nauczyć – wspomina.

Udało się pozyskać środki na rozpoczęcie działalności i tak powstał Artilon.

Najpierw było ksero

Początki niewiele przypominały dzisiejszą firmę. Podstawą działalności był punkt ksero i niewielka kawiarenka internetowa, które Artur Kijewski prowadził samodzielnie. Z czasem klienci zaczęli pytać o kolejne usługi: strony internetowe, oznakowanie witryn i materiały reklamowe.

– Na początku robiliśmy właściwie wszystko, o co pytali klienci i co mieściło się w szeroko rozumianej reklamie – mówi Artur Kijewski.

Wśród tych zleceń pojawiły się również gadżety reklamowe. Początkowo ich produkcję firma zlecała podwykonawcom. Z czasem właściciele zaczęli jednak dostrzegać, że właśnie ten segment daje największe możliwości rozwoju.

W 2009 roku do firmy dołączył brat Artura, Przemysław Kijewski. Niedługo później Artilon kupił pierwsze urządzenia pozwalające samodzielnie produkować część oferowanych produktów: prasę termotransferową, drukarkę sublimacyjną i urządzenie do produkcji przypinek. To był początek specjalizacji.

Pomysł podsunęła zwykła rozmowa

Impuls do mocniejszego wejścia w rynek gadżetów reklamowych pojawił się podczas rozmowy z ojcem Artura Kijewskiego. Z wyjazdów służbowych często przywoził on różnego rodzaju upominki firmowe.

– Rozmawialiśmy o tym, że właściwie każda firma może potrzebować takich produktów. Ojciec powiedział wtedy: skoro tak, może warto właśnie w tym kierunku się rozwijać – wspomina Artur Kijewski.

Z dzisiejszej perspektywy kierunek wydaje się oczywisty. Wtedy oznaczał jednak rezygnację z czegoś, co już działało.

Odważny krok zmienił wszystko

W 2011 roku zapadła decyzja o rezygnacji z usług ksero i mocniejszym skoncentrowaniu firmy na reklamie oraz gadżetach. Maszyny zostały sprzedane.

– Był strach. Rezygnowaliśmy z czegoś, co działało i każdego dnia przyciągało klientów. Nie mieliśmy gwarancji, że nowy kierunek okaże się właściwy – mówi Artur Kijewski.

Decyzja rozpoczęła kolejny etap rozwoju. Artilon stopniowo przestawał być lokalnym punktem usługowym, a coraz bardziej stawał się wyspecjalizowaną firmą produkcyjną.

Kopiowała ich konkurencja

W kolejnych latach do przedsiębiorstwa dołączyła żona Artura, Ilona Kijewska. Rozwijała się produkcja, powstał sklep internetowy, a coraz większą część zamówień zaczęli stanowić klienci spoza Konina i regionu.

Niektóre rozwiązania stosowane przez Artilon zaczęły być z czasem kopiowane przez konkurencję – od sposobu prezentowania produktów po materiały sprzedażowe.

– Kiedy widzi się własne rozwiązania u konkurencji, pierwszą reakcją nie zawsze jest zadowolenie. Z drugiej strony był to dla nas sygnał, że robimy coś, co inni uznają za warte naśladowania – mówi Przemysław Kijewski.

Pandemia przyspieszyła zmiany

W 2020 roku pandemia niemal z dnia na dzień zmieniła rynek. Odwoływane wydarzenia i ograniczenie wydatków marketingowych sprawiły, że branża gadżetów reklamowych znalazła się w trudnej sytuacji. Dla Artilonu był to jeden z najbardziej niepewnych momentów w historii.

Firma wykorzystała jednak ten czas na zmiany organizacyjne i kolejne inwestycje. Zaczęto budować bardziej profesjonalną strukturę przedsiębiorstwa, a do parku maszynowego dołączyła pierwsza maszyna do tampodruku. Procesy wykonywane wcześniej przez zewnętrznych dostawców były stopniowo przenoszone do własnej produkcji. Firma zrezygnowała również z pozostałych usług reklamowych.

Kierunek stał się jednoznaczny: specjalizacja w gadżetach reklamowych.

Dwadzieścia lat później

Dziś Artilon zatrudnia kilkunastoosobowy zespół i dysponuje rozbudowanym parkiem maszynowym. W najbardziej intensywnych miesiącach firma wykonuje około 150 tysięcy nadruków. Wśród odbiorców jej produktów znalazły się przedsiębiorstwa, instytucje publiczne, uczelnie, organizacje oraz znane marki. Skala działalności jest nieporównywalna z punktem ksero, od którego wszystko się zaczęło.

Co ciekawe, Artur Kijewski przez wiele lat nie postrzegał firmy jako dużego przedsiębiorstwa. – Człowiek patrzy głównie na to, czego jeszcze nie zrobił i co pozostało do poprawienia. Dopiero kiedy zaczęliśmy odwiedzać większe przedsiębiorstwa z naszej branży, zobaczyłem, że część naszych procesów i rozwiązań jest na naprawdę dobrym poziomie – mówi.

Biznes nie musi zaczynać się w wielkim mieście

Historia Artilonu nie jest opowieścią o jednym genialnym pomyśle ani błyskawicznym sukcesie. To raczej historia kolejnych decyzji: od punktu ksero, przez pierwsze maszyny i sprzedaż internetową, po specjalizację i własną produkcję.

Pokazuje też, że Konin nie musi być jedynie miejscem, z którego wyjeżdża się w poszukiwaniu większych możliwości. Można tutaj rozpocząć działalność, rozwijać ją przez lata i docierać do klientów w całej Polsce.

Dwadzieścia lat temu trudno było przewidzieć, dokąd zaprowadzi niewielki punkt usługowy. Być może gdzieś w Koninie właśnie zaczyna się podobna historia.

Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Nie wyjechał do Warszawy ani Poznania. Zbudował w Koninie firmę, która sprzedaje w całej Polsce
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole