Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościOd harcerstwa do rodzinnego biznesu. Jak pasja zmieniła się w pomysł na życie

Od harcerstwa do rodzinnego biznesu. Jak pasja zmieniła się w pomysł na życie

Materiał promocyjny

Dodano:
Od harcerstwa do rodzinnego biznesu. Jak pasja zmieniła się w pomysł na życie
biznes w koninie

Namioty harcerskie i wojskowe, łóżka polowe, materace, plecaki oraz pałatki – wszystko to produkowane jest w konińskiej firmie NAM-KON, która powstała z miłości do natury.

„Nie jesteśmy tylko sprzedawcami – jesteśmy praktykami. Byliśmy harcerzami. Wiemy, co to znaczy spać pod przeciekającym namiotem, zgubić śledzia w błocie albo rozpakować plecak w deszczu. Znamy te bolączki z własnego doświadczenia, dlatego nasze produkty tworzymy i wybieramy z myślą o realnych warunkach terenowych, nie katalogowych pozach” – tak do zajrzenia do sklepu online NAM-KON zachęca Andrzej Miziniak, właściciel firmy, oraz jego prawa ręka – córka Dominika Miziniak-Zębrzycka.

Z nimi o miłości do harcerstwa, o tym, jak przerodziło się ono w biznes, oraz o tym, że Konin jest wymarzoną lokalizacją do prowadzenia firmy, rozmawiała Aleksandra Braciszewska-Benkahla.

Państwa rodzina nie pochodzi z Konina, a jednak z tym miastem postanowiliście się związać. Dlaczego?

Dominika Miziniak-Zębrzycka: Rodzice przyjechali tu za pracą. Zostali wychowawcami klas harcerskich w liceum harcerskim, tam, gdzie teraz mieści się Konińskie Centrum Edukacyjne.

Czyli harcerstwo połączyło rodziców. Panie Andrzeju, co w nim jest takiego, że Pana ciągnęło?

Andrzej Miziniak: Harcerstwo to nie jest jakaś tam zabawa, ale styl życia. Dzięki niemu wiesz, że możesz sobie poradzić w lesie, wiesz, z czego można skorzystać i jak przetrwać.

Dominika Miziniak-Zębrzycka: Rodzice od dziecka ciągnęli nas do lasu. Mnie tata nauczył np., jakie robaki mają najwięcej białka, żeby nie jeść czerwonych mrówek. Miałam 9 lat, kiedy wstąpiłam do zuchów. Byłam zabierana na obozy harcerskie starszej o 7 lat siostry, więc całą rodziną byliśmy zaangażowani i zarażeni harcerstwem.

I ta miłość do harcerstwa przerodziła się w pomysł na biznes?

Andrzej Miziniak: Tak, ze względu na to, że jeździłem i widziałem, co mi nie odpowiada, na przykład w sprzęcie, który tam jest. Jak plecak był niewygodny, to chciałem go przerobić. Później, gdy model namiotu był niewygodny, też chciałem go przerobić pod siebie. Po tym liceum harcerskim nie mogłem nigdzie znaleźć pracy, więc weszliśmy najpierw w handel, a później w produkcję odzieży dla harcerzy, wojska i innych jednostek mundurowych. Potem były jakieś sprzęty dodatkowe, wyposażenie itd. Kiedy okazało się, że firm szyjących koszule mundurowe jest więcej, a takich, które szyją namioty wojskowe, w całym kraju są tylko dwie, to poszliśmy w namioty. Zmieniliśmy je trochę, bo są wyższe i można w nich teraz stanąć. Mają dodatkowe okna, wywietrzniki tam, gdzie wcześniej ich nie było.

Skoro tylko dwie firmy w Polsce zajmują się tego typu produkcją, to znaczy, że szycie namiotu nie jest łatwe. Jak się to robi?

Andrzej Miziniak: Na początku to wszystko było metodą prób i błędów. Pierwszy namiot panie szyły przez miesiąc. Pruliśmy go, szyliśmy, pruliśmy. Gdy był uszyty, stawialiśmy go. Musiał wyglądać tak, jak powinien. Chciałem, żeby były tam inne skosy niż w starych namiotach i inne rozwiązania. To tak jak z autem, które z daleka wygląda tak samo, ale detale pokazują, że jest to coś innego. Bycie drużynowym, komendantem obozu to zarządzanie człowiekiem. Takie umiejętności przenosi się potem na życie codzienne, na biznes. Nie bez powodu mówi się, że najlepszy pracownik to były harcerz. On doskonale wie, jak pracować. A obóz harcerski nie znosi fuszerki. Jak źle się zrobi łóżko, to się śpi na ziemi, bo się zarwie.

Ile osób teraz zajmuje się produkcją?

Dominika Miziniak-Zębrzycka: Mamy w tym momencie zatrudnionych 16 osób, ale jeśli ktoś jest zainteresowany pracą krojczego czy krawca, to zapraszamy! Realizujemy zamówienia nie tylko na terenie kraju, ale wychodzimy też na rynek zagraniczny. Wysyłamy nasze autorskie, szyte z lżejszego materiału pałatki do Kanady. Kiedy rozpoczęła się wojna w Ukrainie, to firmy zagraniczne kupowały u nas materace w ramach wsparcia na front. My dawaliśmy cenę bez marży i to była nasza forma wsparcia. Ostatnio wysyłaliśmy też produkty do Niemiec, Irlandii, Belgii, a nawet Australii. To nie jest jeszcze na taką dużą skalę – to są pojedyncze sztuki, które trafiają tam, gdzie jest polskie harcerstwo, a polskie harcerstwo jest wszędzie i Polacy są wszędzie.

Żyjemy w niepewnych czasach. Czy zauważacie Państwo w ostatnim czasie zwiększenie zainteresowania Waszymi produktami?

Dominika Miziniak-Zębrzycka: Faktycznie od trzech lat bardzo wzrosła sprzedaż detaliczna. Ludzie się „zbroją” w takie trochę ucieczkowe rzeczy. Materace zrobiły się popularne wśród osób zajmujących się survivalem, na strzelnicach. Naszym najnowszym produktem jest worek transportowy.

Rozumiem, że z konińskim hufcem też łączy Państwa więź i Wasze namioty stoją w Pobierowie?

Dominika Miziniak-Zębrzycka: Tak, nasze namioty co roku w czasie obozu są "domem" dla konińskich harcerzy. Pod koniec ubiegłego roku była w Koninie wystawa z okazji 110-lecia harcerstwa i było na niej nasze łóżko polowe z naszym materacem. Tata też widział nasze namioty w muzeum w Krakowie. Najbardziej nas cieszy, że klienci wracają. Nasze korzenie są w harcerstwie i zależy nam na tym, żeby towar był dobrej jakości.

Andrzej Miziniak: Mamy bardzo prostą dewizę – klient ma zawsze rację. My nie jesteśmy aktywni w służbie harcerskiej, ale idee są cały czas przekazywane. W naszej rodzinie jest sporo zuchów i harcerzy, którym podrzucamy rzeczy do testowania. Ciekawą rzeczą jest to, że materiały do produkcji pozyskujemy w 90 procentach w promieniu dwóch godzin jazdy od Konina.

Czy to znaczy, że Konin jest dobrym miejscem na biznes?

Dominika Miziniak-Zębrzycka: Konin ma ogromne możliwości rozwoju. Przede wszystkim lokalizacja. Jest ogrom firm, z których korzystamy, i mamy wszędzie blisko. Wróciłam po 10 latach z Poznania i uważam, że Konin to idealne miejsce na biznes.

Na koniec proszę powiedzieć, jakie są Państwa plany na przyszłość?

Dominika Miziniak-Zębrzycka: Przede wszystkim dalej rozwijać się w produkcji sprzętu obozowego, docierać do coraz szerszego grona odbiorców, pracować nad rozpoznawalnością marki. Planujemy też w ciągu dwóch lat przeprowadzić termomodernizację budynku, a jego część zamierzamy przeznaczyć na strefę wellness – saunarium z grotą solną i masażami. Zauważyłam, że w starym Koninie brakuje takiego miejsca.

Dziękuję za rozmowę.

Od harcerstwa do rodzinnego biznesu. Jak pasja zmieniła się w pomysł na życie
Od harcerstwa do rodzinnego biznesu. Jak pasja zmieniła się w pomysł na życie
Od harcerstwa do rodzinnego biznesu. Jak pasja zmieniła się w pomysł na życie
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole