Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościPamięta wrzesień 1939 roku. 100-letni pan Henryk opowiada o piekle okupacji

Pamięta wrzesień 1939 roku. 100-letni pan Henryk opowiada o piekle okupacji

Dodano: , Żródło: LM.pl
Pamięta wrzesień 1939 roku. 100-letni pan Henryk opowiada o piekle okupacji
II wojna światowa

Przeżył okupację i rzeź wołyńską, a po wojnie cudem odnalazł swojego zaginionego brata. Wojenne losy prawie stuletniego Henryka Ciesielskiego ze Skulska pokazują prawdę o trudnych czasach II wojny światowej.

Pan Henryk Ciesielski w grudniu obchodził będzie swoje setne urodziny. Jego długie życie naznaczone było ciężkimi latami II wojny światowej. W rozmowie z LM.pl wspomina trudne czasy okupacji radzieckiej i niemieckiej, rzeź wołyńską oraz powojenne poszukiwania swojego brata.

Dzieciństwo na kresowej rubieży

Henryk Ciesielski urodził się 21 grudnia 1926 roku w Stanisławowie. Przed wojną miasto to było stolicą województwa stanisławowskiego – regionu II RP wysuniętego najdalej na południowy wschód, graniczącego bezpośrednio z ZSRR oraz z Rumunią. Dziś nosi ono ukraińską nazwę Iwano-Frankiwsk, lecz dla pana Henryka na zawsze pozostało Stanisławowem.

Gdy pan Henryk miał niespełna 13 lat wybuchła II wojna światowa. Zapamiętał warkot samolotów i wejście Sowietów we wrześniu 1939 roku. Na dworcu widział wówczas rozbrojonych polskich żołnierzy oraz sowieckiego oficera, który zadziwiał nędznym wyglądem. – Miał takie wysokie buty z cholewami. Parciane były i podarte tutaj z tyłu – wspomina.

W 1941 roku do Stanisławowa wkroczyli Niemcy. Pan Henryk musiał przerwać edukację po szóstej klasie i podjąć przymusową pracę w rolnictwie. Jednego dnia, podczas kopania okopów na samoloty, wycieńczony zasnął w rosnącym życie. Został przyłapany przez gestapowca.

On jak zobaczył, że nie pracowałem, to jak mnie rąbnął w twarz, to aż się przewróciłem – opowiada pan Henryk. Trafił na trzy dni do prowizorycznego obozu w dawnych koszarach, gdzie wegetował na pryczach pełnych pluskiew. Wolność odzyskał tylko dzięki ojcu, który znał niemiecki i wynegocjował zwolnienie syna.

Mieszkali u niego uciekinierzy z rzezi

Pan Henryk wspomina, że napięcia między Polakami a Ukraińcami były już przed wojną. – Zgody nie było między nami a tymi Ukraińcami – opowiada. W Stanisławowie było podczas rzezi wołyńskiej było spokojnie, bo Ukraińcy stanowili niewielką grupę mieszkańców miasta. Dzięki temu, w pewnym momencie, rodzina pana Henryka była w stanie przyjąć pod swój dach czterech polskich uciekinierów, którzy szukali schronienia.

Mimo tych doświadczeń dziś pan Henryk nie żywi nienawiści do Ukraińców. – Tutaj [w Skulsku – przyp. red.] mamy takich znajomych, dwie Ukrainki z Kurska. Ja do nich nie mam żadnych… nawet czuję do nich sympatię – przyznaje.

Mama lepiła placki z obierek od ziemniaków

Czas wojny był ciężki dla pana Henryka. Wiązał się nie tylko z ciężką pracą, ale i biedą oraz głodem. Tata pana Henryka zmarł w 1944 r. na gruźlicę. Mama, by wykarmić swoje dzieci, przynosiła do domu obierki od ziemniaków, z których lepiła placki. – Niektórzy nie wiedzą, co to znaczy głód – mówi.  

Nieustannie wisiało też nad nimi zagrożenie. Siostra pana Henryka została zatrzymana na ponad miesiąc za znajomość z synem sąsiadki, który działał w AK. Wuj pana Henryka był białym kurierem – pomagał przeprowadzać ludzi z terenów pod okupacją na Węgry. Pewnego dnia musiał ukrywać się pod łóżkiem w domu pana Henryka w czasie, gdy kontrolę przeprowadzali w nim radzieccy żołnierze. – Gdyby go znaleźli to już byłby na Syberii – opowiada.

Pieszo szli 250 km

W 1944 roku pana Henryka powołano do wojska. Grupa około dwóch tysięcy młodych mężczyzn ruszyła pieszo ze Stanisławowa do komisji w odległym o około 250–300 km Jarosławiu. Szli m.in. przez Halicz i Lwów. Ze względu na wyjątkowo drobną i małą posturę Henryk otrzymał jednak odroczenie służby na pół roku.

Droga powrotna na wschód była kolejną walką o przetrwanie. Maszerując pieszo w grupie siedmiu zwolnionych mężczyzn, zatrzymali się w ukraińskiej wiosce przed Stryjem, gdzie przenocował ich ukraiński gospodarz. Choć mężczyzna narzekał na Polaków, ugościł ich pysznymi pierogami. Dopiero po latach pan Henryk uświadomił sobie powagę sytuacji: – Mogli mnie zamordować i do dzisiaj by nikt nie wiedział, co się ze mną stało – mówi.

Cud pomógł odnaleźć brata

Wkrótce później rodzina wyjechała do Słupska w ramach repatriacji. Nie dotarł tam starszy brat pana Henryka, który jeszcze ze Stanisławowa – z pomocą wuja-kuriera – uciekł na Węgry. Tam został zdradzony przez inną osobę, aresztowany przez Niemców i – jak się później okazało – wywieziony do obozu koncentracyjnego Mauthausen.

Rodzina utraciła z nim w pewnym momencie kontakt, a to, w jaki sposób udało się brata odnaleźć, zakrawa o cud. Pewnego razu pan Henryk z drugim bratem wypoczywali nad Słupią. W pewnym momencie zobaczyli szczura. „Panie, żeby pan zobaczył na Balatonie jakie szczury pływały” – odpowiedział przypadkowy mężczyzna stojący obok.

Te słowa zadziałały jak grom z jasnego nieba. Okazało się, że nieznajomy znał brata Henryka z czasów pobytu na Węgrzech i wiedział, że ten przeżył obóz. Dzięki podanym kontaktom rodzina odnalazła brata, który po pobycie w obozie trafił do Anglii, a następnie do Nowej Zelandii.

Mimo wszystkich tych tragicznych doświadczeń pan Henryk dziś jest w doskonałej formie. Przytoczone historie to zaledwie ułamek jego przeżyć – potrafi opowiadać o nich godzinami, do dziś pamięta i śpiewa ukraińskie piosenki. I tylko w pewnym momencie nostalgicznie mówi: – Dzisiaj to człowiek wspomina z taką wielką satysfakcją, jak to było dobrze, a teraz nikogo nie ma już. Taka kolej rzeczy niestety.

Pamięta wrzesień 1939 roku. 100-letni pan Henryk opowiada o piekle okupacji
Pamięta wrzesień 1939 roku. 100-letni pan Henryk opowiada o piekle okupacji
Pamięta wrzesień 1939 roku. 100-letni pan Henryk opowiada o piekle okupacji
Pamięta wrzesień 1939 roku. 100-letni pan Henryk opowiada o piekle okupacji
Pamięta wrzesień 1939 roku. 100-letni pan Henryk opowiada o piekle okupacji
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole