Skocz do zawartości
Ukraina

Pomoc dla Ukrainy. Jak się odnaleźć? Informacje, ogłoszenia, inicjatywy | Це війна! Втеча Дарини з Одеси

LM.plWiadomościPrawdziwa twarz Pana Starówki. Czarno na białym

Prawdziwa twarz Pana Starówki. Czarno na białym

Konin. Mam prawo wiedzieć

Dodano:
Prawdziwa twarz Pana Starówki. Czarno na białym
OPINIA

Zapraszamy do lektury tekstu Krzysztofa Pietruszewskiego z Konin. Mam Prawo Wiedzieć. Jak wyjaśnia autor powstał on na bazie dwóch wcześniejszych publikacji: „Synekury konińskie. Sprawa MZGOK i radnego Tomasza Andrzeja Nowaka” z 22 sierpnia 2021 roku i postów na fanpage’u Konin. Mam Prawo Wiedzieć z 1 i 10 września 2021 roku.  Tekst jest dość długi. Wynika to z tego, że aby całą sprawę zrozumieć należy nakreślić tło polityczne i przytoczyć poszczególne wydarzenia, nierzadko dla niej kluczowe. Dodane zostały też ostatnie kwestie uzupełniające całą sprawę, aby pokazać również jej stan aktualny  dodaje autor.

Sprawa radnego Tomasza Andrzeja Nowaka nie zaczęła się w momencie wysłania przeze mnie wniosków o udostępnienie informacji publicznej. Można powiedzieć, że przez długi okres stanowił on kluczową postać w Radzie Miasta Konina, zarówno dla jednej, jak i drugiej strony politycznej. 

W zasadzie wszystko zaczęło się tuż po wyborach samorządowych w 2018 roku. Tomasz Andrzej Nowak wystartował z list SLD Lewicy Razem (dalej: SLD) i objął mandat radnego. Zdobył zarazem największą ilość głosów spośród wszystkich kandydatów swojego ugrupowania. 

Trochę historii 

Rozpoczynając od wyborów w 2018 roku, należy opisać, jaki wówczas powstał układ sił politycznych i co z tego wynikło. Koalicja Obywatelska i PiS wprowadziły do Rady Miasta Konina po dziewięciu radnych, SLD trzech, a ugrupowanie TAK! Dla Konina dwóch. Naturalną koleją rzeczy było, żeby nic się nie zmieniło i kluby KO oraz SLD ponownie utworzyły koalicję. Tak się jednak nie stało. Według różnych plotek i doniesień kluby z jakiegoś powodu się ze sobą nie dogadały. Prezydent został zmuszony do każdorazowego przekonywania radnych pozostałych klubów do swoich pomysłów i uchwał. Aby te mogły „przejść”, prezydent musiał za każdym razem zdobywać większość, czyli dwanaście głosów poparcia na wszystkie dwadzieścia trzy. W ten sposób jeden głos mógł decydować o tym, czy dana uchwała zostanie przyjęta, czy nie. Ten stan rzeczy funkcjonował lepiej lub gorzej do 26 czerwca 2019 roku. 

Odwołanie Wiesława Steinke 

Tamtego dnia Prezydent Miasta Konina nie otrzymał absolutorium i wotum zaufania za 2018 rok. Decyzja została podyktowana przede wszystkim argumentami politycznymi, ponieważ Piotr Korytkowski w 2018 roku sprawował swoją funkcję przez około półtora miesiąca. W każdej z tych spraw radny Tomasz Andrzej Nowak zagłosował przeciwko prezydentowi. Nim to się stało, złożono wniosek o odwołanie z funkcji Przewodniczącego Rady Miasta Konina Wiesława Steinke. Miało to być odpowiedzią na zatrudnienie na funkcjach prezesów spółek miejskich Henryka Drzewieckiego i Michała Zawadzkiego oraz na nieliczenie się prezydenta z głosem radnych. Radny Nowak podpisał się pod nim wraz z klubem radnych PiS i Jarosławem Sidorem oraz Maciejem Ostrowskim. Głosowanie nad wnioskiem w dość kontrowersyjny sposób przełożono na następną sesję.

Po dwóch tygodniach Wiesław Steinke wykonał ruch, którego chyba nikt do końca się nie spodziewał. Jako że Koalicja Obywatelska nie miała wówczas większości w Radzie Miasta Konina, zrezygnował z pełnienia funkcji Przewodniczącego, a zastępujący go Tadeusz Wojdyński zamknął obrady. Wszystko odbyło się nie bez kolejnych kontrowersji, albowiem na nagraniu z sesji słychać, jak były już przewodniczący Wiesław Steinke instruuje Tadeusza Wojdyńskiego, co ma robić, a nawet mówić. Dlaczego jest to istotny wątek? Jak się można było dowiedzieć w kuluarach, radny Tomasz Andrzej Nowak w zamian za poparcie odwołania Wiesława Steinke, miał otrzymać stanowisko trzeciego Wiceprzewodniczącego Rady Miasta Konina. Radny już wtedy stanowił decydujący dwunasty głos. 

Mijają kolejne dwa tygodnie, po czym następuje obrót o 180 stopni. Pojawiają się głosy, że dzień wcześniej prezydent i klub radnych KO porozumieli się z klubem SLD, zyskując tym samym większość w Radzie Miasta Konina. Dwunastym głosem jest oczywiście radny Tomasz Andrzej Nowak. 

Zarobki radnego 

Na tamtej sesji Tadeusz Wojdyński zamienia się stanowiskami z Wiesławem Steinke, zostając po raz kolejny w swojej wieloletniej karierze Przewodniczącym Rady Miasta Konina. Na koniec sesji radny klubu PiS Jacek Kubiak w typowy dla siebie sposób pyta się, w jakim zakładzie pracy został zatrudniony radny Tomasz Andrzej Nowak oraz jakie otrzyma wynagrodzenie. Pytanie pozostało bez odpowiedzi. 

Temat powrócił ponad rok później, ponownie za sprawą Jacka Kubiaka. Zwraca on wówczas uwagę, że z analizy oświadczeń majątkowych Tomasza Andrzej Nowaka wynika, iż z biegiem czasu zarobki radnego rosną w dość szybkim tempie.

Tabela powstała na podstawie oświadczeń majątkowych radnego Tomasza Andrzeja Nowaka 

Jak pokazuje tabela, wynagrodzenie radnego w PGKiM, gdzie rok wcześniej został zatrudniony i do dzisiaj pracuje, w 2018 roku wyniosło niecałe 43 tys. zł (uzupełnione po korekcie oświadczenia majątkowego z 37 tys. zł). W 2019 roku było to już niecałe 65,5 tys. zł. Do tego doszły jeszcze dodatkowe środki za umowy zlecenie z MZGOK opiewające na kwotę 6,4 tys. zł. W 2020 roku samo wynagrodzenie wyniosło już ponad 78 tys. zł, a dodatkowo MZGOK zapłaciło radnemu 20,4 tys. zł za realizację zleceń. Dodając do tego dietę radnego w 2020 roku, radny Tomasz Andrzej Nowak zarobił niecałe 115 tys. zł. Wszystkie powyższe wydatki to środki publiczne Miasta Konina. Dopiero po czasie okazało się, iż w rzeczywistości zlecenie z MZGOK opiewało dokładnie na 34 000 zł brutto. Najprawdopodobniej, radny w swoich oświadczeniach majątkowych za to zlecenie podał kwoty netto. 

Nie da się ukryć, że od 2019 roku, czyli od momentu umocnienia się pozycji radnego w Radzie Miasta Konina, jego wynagrodzenie rokrocznie rośnie. Na pytania radnego Kubiaka albo nie odpowiadano, albo się odcinano, mówiąc, że to prezes spółki decyduje o wynagrodzeniu dla radnego, nie Prezydent Miasta Konina. Częściowo jest to prawda, jednak to Miasto Konin posiada 100% udziałów w PGKiM, a tym samym czyni Prezydenta Miasta Konina właścicielem spółki. Trudno uwierzyć, by prezydent nic o przyznanych podwyżkach nie wiedział.

strona 1 z 3
strona 1/3
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole