Przyblokowy ogródek zamiast łączyć, podzielił sąsiadów. Sprawa trafi na policję

Fot. Facebook/Stowarzyszenie Nasze Gosławice
Jedni sadzą, podlewają i pielęgnują przyblokowe ogródki, bo wierzą, że odrobina zieleni poprawia wygląd osiedla i buduje sąsiedzką wspólnotę. Inni – zamiast porozmawiać – wolą niszczyć. W Gosławicach sąsiedzki konflikt przeniósł się na rabaty z kwiatami, a jego finałem były zniszczone rośliny, obraźliwa kartka i zapowiedź zawiadomienia policji.
To miał być kawałek kolorowej przestrzeni między blokami. Miejsce, które cieszy oko i pozwala choć na chwilę zapomnieć o codziennych problemach. Zamiast wdzięczności pojawiły się jednak zniszczenia, tajemniczy proszek rozsypany na rabatach i obraźliwa kartka przyklejona do drzwi mieszkania. Przed blokiem przy ul. Gosławickiej 34 w Koninie pani Monika od kilku lat prowadzi społeczny ogródek i łąkę kwietną. Za zgodą miasta sadzi kwiaty, pielęgnuje rośliny i kupuje sadzonki za własne pieniędze.
Jak mówi, ogród jest dla niej czymś więcej niż hobby. Na co dzień opiekuje się mężem chorującym na stwardnienie rozsiane i wychowuje dzieci. Praca wśród kwiatów daje jej chwilę wytchnienia od codziennych problemów. W piątek rano zamiast kwitnących rabat zastała przykry widok. Ktoś rozsypał na kwiatach, różach i sadzonkach truskawek dużą ilość białego proszku. – Wyglądało jak mąka, ale ten proszek czuć kwasem. Mam obawy, że mogą to być jakieś chemikalia – mówi portalowi LM.pl. Jeszcze większym zaskoczeniem była kartka pozostawiona na drzwiach mieszkania: - Ty kłamczucho. Plotkaro. Paskud jesteś bez wstydu Monika. Karma wróci. Sąsiadka.
Pani Monika nie ukrywa, że cała sytuacja jest dla niej bardzo bolesna. – Gdy zobaczyłam tę kartkę i zniszczone rośliny, było mi po prostu przykro. Jeżeli komuś przeszkadza ogródek albo ma do mnie pretensje, można przecież przyjść i porozmawiać – mówi. Zapowiada, że sprawę zgłosi policji. O zniszczeniu ogródka poinformowało również Stowarzyszenie Nasze Gosławice. Jego członkowie przypominają, że zaledwie dzień wcześniej pomagali pani Monice sadzić nowe róże i chryzantemy. Zapowiadają, że pomogą pani Monice uprzątnąć zniszczenia i uratować rośliny.
Historia z Gosławic pokazuje, że nawet niewielki ogródek pod blokiem może stać się zarzewiem poważnego konfliktu. Szkoda, że zamiast sąsiedzkiej rozmowy ktoś wybrał anonimowe wyzwiska i niszczenie miejsca, które było po prostu zielonym azylem.







