Spopielarnia przy ul. Działkowej z pozwoleniem na budowę

W środę Urząd Miejski w Koninie wydał pozwolenie na budowę dla spopielarni na ul. Działkowej. To otwiera inwestorowi drogę do budowy tego obiektu.
Wniosek o pozwolenie na budowę procedowany był od października ubiegłego roku. W międzyczasie inwestor – Asona Energy – był wzywany przez urzędników do jego uzupełnienia. 15 kwietnia decyzja zapadła i firma otrzymała pozwolenie na budowę obiektu. To otwiera jej drogę do rozpoczęcia prac.
Przeciwko budowie spopielarni w tym miejscu protestowali okoliczni mieszkańcy. W petycji do prezydenta i radnych wskazywali m.in. na emisję szkodliwych substancji, zwiększony ruch aut, spadek wartości nieruchomości i brak rzetelnych konsultacji.
Inwestor z argumentami mieszkańców się nie zgadza. Jak wskazuje, budowa nie narusza żadnych przepisów prawa i działa w bezpiecznej, bezemisyjnej technologii. Konińska spopielarnia pracować będzie w systemie zamkniętym, nie emitując zapachów. Maksymalnie ma się w niej odbywać 4-5 kremacji dziennie. Zdaniem inwestora oznacza to ruch zaledwie kilku pojazdów w ciągu dnia.
Mieszkańcy pomocy szukali u prezydenta i radnych Konina. Wiceprezydent Paweł Adamów informował, że miasto proponowało inwestorowi zamianę nieruchomości i budowę spopielarni w innym miejscu, ale zainteresowania ze strony firmy nie było. – Z punktu widzenia prawa budowlanego miasto nie ma twardych instrumentów, by odmówić pozwolenia – zaznaczył równocześnie.
Na brak możliwości prawnych wskazywali również radni podczas marcowego posiedzenia komisji. Mieszkańcy usłyszeli wtedy, że jedynym rozwiązaniem jest złożenie przez nich skargi do Samorządowego Kolegium Odwoławczego już po tym, jak Asona Energy otrzyma pozwolenie na budowę.
Takim obrotem spraw rozgoryczeni są mieszkańcy. – Czuję bezsilność, złość i ogromne rozczarowanie – szczególnie wobec tych, którzy obiecywali, że będą nas reprezentować. Mieliśmy prawo być wysłuchani. Mieliśmy prawo wiedzieć, co się planuje. Mieliśmy prawo współdecydować o miejscu, w którym żyjemy. A zostaliśmy potraktowani jak ktoś nieważny – napisała w mailu do naszej redakcji mieszkanka ul. Działkowej.







