Skocz do zawartości
LM.plWiadomościSzukają oszczędności. Na celowniku komunikacja miejska

Szukają oszczędności. Na celowniku komunikacja miejska

Dodano: , Żródło: LM.pl
Szukają oszczędności. Na celowniku komunikacja miejska
komunikacja

„Transport publiczny jest dla nas ważny” – zapewnia Paweł Adamów, zastępca prezydenta Konina. Miasto szuka oszczędności, a jednym ze sposobów na łatanie budżetu mają być „cięcia” w rozkładzie jazdy MZK.

Nie rewolucja w rozkładzie jazdy miejskich autobusów, ale zmniejszenie regularności na niektórych liniach. Wszystko przez galopującą inflację i podwyżki, m.in. cen energii elektrycznej oraz paliwa.

– MZK płaciło 250 zł za megawatogodzinę, a teraz ma 1500 zł. To oznacza podwyżkę o 600 procent. Koszty rosną i szukamy sposobów, gdzie można zaoszczędzić. Może to być m.in. liczba kilometrów przejechanych przez MZK – mówi Paweł Adamów. – Dzisiaj mamy ofertę na poziomie ponad 3,6 mln wozokilometrów. Jak zaczynaliśmy kadencję to były 3,9 mln wozokilometrów. Wtedy zrobiliśmy restrukturyzację, co dało nam oszczędność w postaci ponad 300 tys. wozokilometrów. Teraz chcielibyśmy poszukać oszczędności, gdzie się da – dodaje.

Wiceprezydent zapewnia, że na ten temat rozmawia z prezes spółki – Magdaleną Przybyłą. Podkreśla jednocześnie, że w tym tygodniu mają się odbyć spotkania z wójtami i burmistrzami pięciu gmin (Kazimierz Biskupi, Kramsk, Stare Miasto, Krzymów, Golina), do których dojeżdżają konińskie autobusy.

– Chcemy zaproponować nowe rozwiązania. Wszystko drożeje i stawki dla gmin też powinny wzrosnąć, ale to jest do negocjacji – mówi Paweł Adamów. – Transport publiczny jest dla nas ważny, ale zaczynamy poszukiwać linii, gdzie zmniejszenie regularności dotknęłoby mieszkańców w jak najmniejszym stopniu, a jakieś oszczędności by przyniosło. Będziemy może punktowo rezygnować z niektórych kursów, bo chcemy poprawić kondycję spółki - dodaje.

Jak się to ma do dzierżawy autobusu wodorowego, która kosztuje niespełna 3 mln zł? Wiceprezydent Adamów twierdzi, że umowa jest bardzo dla miasta atrakcyjna.

- Dzisiaj nikt nie ma tak taniego wodoru jak my mamy w tym autobusie. Argument, że autobus wodorowy spowodował problemy finansowe MZK jest nietrafiony. Koszty dzierżawy i zakupu wodoru mamy stałe – mówi Paweł Adamów. - Jakbyśmy teraz wycofali wodorowca to autobusów by nam brakowało. Po drugie jest widmo wskaźnika z ustawy o elektromobilności, gdzie 20 procent taboru to muszą być autobusy zeroemisyjne. Niedługo to będzie 30 procent i my się martwimy co zrobić, żeby tych autobusów zeroemisyjnych było więcej. Jak nie spełnimy warunków ustawy to jest zakaz zlecania takiej spółce transportu publicznego – dodaje.

Tutaj powinna wyświetlić się sonda
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole