Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościUnikatowe badania w konińskich jeziorach. „Co pan robi z tymi doniczkami?”

Unikatowe badania w konińskich jeziorach. „Co pan robi z tymi doniczkami?”

Dodano: , Żródło: LM.pl
Unikatowe badania w konińskich jeziorach. „Co pan robi z tymi doniczkami?”
Nauka

fot. ze zbiorów dr. Michała Brzozowskiego

Wysłuchaj tej informacji:

W ten sposób naukowiec sprawdzał, jak rośliny poradzą sobie w nowych warunkach oraz jak dużo w cieplejszych jeziorach osadzi się na nich peryfitonu. Nad każdą doniczką umieszczony był specjalny pasek, gdzie również osadzały się mikroorganizmy. I choć później każda z roślin i każdy z pasków były dokładnie badane, różnice widoczne były gołym okiem – niemal puste paski z czystych i chłodniejszych jezior oraz ciemne od peryfitonu paski z jezior cieplejszych.

Doniczki badawcze zanurzone w jednym z kontrolnych jezior. Widać niewielką ilość peryfitonu na pasku w porównaniu do wcześniejszego zdjęcia (fot. M. Brzozowski)

Nie były w stanie przetrwać niżej niż metr

Wstępne wyniki eksperymentu są jasne – im jest cieplej i jaśniej w jeziorach, tym peryfitonu jest więcej. W ciepłych konińskich jeziorach temperatura wody w czasie badań potrafiła osiągać nawet 30-31°C, rzadko spadając poniżej 24°C. – W tych jeziorach jest wysoka biomasa peryfitonu. To powoduje silne zacienienie ograniczające efektywny przebieg fotosyntezy. Ramienice oraz rośliny naczyniowe nie były w stanie przetrwać głębiej niż pierwszy metr – mówi dr Brzozowski.

Co więcej, w ciepłych jeziorach problem żeby przetrwać ma nawet… peryfiton. Poniżej metra jest bowiem już tak ciemno, że niedobory światła uniemożliwiają efektywne prowadzenie fotosyntezy. Brak światła to brak fotosyntezy, często idzie to w parze z brakiem tlenu w wodzie, gdyż ten jest efektem ubocznym prowadzenia fotosyntezy przez organizmy. To powoduje, że jeziora stają się jałowe, pozbawione życia i bioróżnorodności.

– W tych jeziorach często widzialność krążka Secchiego wskazuje na bardzo niską przezroczystość wody poniżej jednego metra i często panuje anoksja, czyli zjawisko niedoboru tlenu.  W ten sposób jeziora stają się martwe – mówi dr Brzozowski.

Skąd te egipskie ciemności? Przez to, co popularnie nazywa się… sinicami. Masowe zakwity glonów na powierzchni odcinają światło głębszym warstwom wody, utrudniając funkcjonowanie innym organizmom wodnym, w tym makrofitom. Nie pomaga tu fakt, że jeziora podgrzane są silnie eutroficzne, czyli bogate w substancje odżywcze takie jak azot i fosfor. Ten stan zawdzięczają nieodpowiedniemu użytkowaniu od dziesięcioleci.

I co z tego wszystkiego wynika?

Wiemy więc, że wzrost temperatury powoduje większą ilość peryfitonu w jeziorach i trudniejsze warunki do życia dla roślin. To przyszłość, która w cieplejszym klimacie, może czekać inne jeziora, nie tylko te podgrzane przez elektrownie koło Konina. Co to jednak oznacza dla innych organizmów, które w wodzie jezior znajdują się od czasu do czasu – czyli nas, ludzi?

Wodne rośliny wiążą w sobie fosfor i azot. Im trudniej będzie im się żyło w jeziorach, tym będzie ich mniej, a fosforu i azotu w wodzie będzie więcej. A więcej fosforu i azotu w wodzie to większe prawdopodobieństwo zakwitów glonów, występowania sinic i rozrost peryfitonu. – Jeżeli zawartość azotu i fosforu jest mniejsza to woda będzie bardziej przezroczysta, bardziej atrakcyjna do celów rekreacyjnych. Osobiście wolę się bardziej wykąpać w Jeziorze Budzisławskim niż Licheńskim. Nawet mimo tego, iż woda w tym pierwszym jeziorze jest chłodniejsza, ale za to znacznie bardziej przezroczysta, co stwarza doskonałe warunki do pływania oraz nurkowania i podziwiania niesamowitego podwodnego świata zamiast ciemnej i jałowej pustyni – mówi dr Brzozowski.

Widać to doskonale po Jeziorze Pątnowskim. Jak pisaliśmy w październiku, minione dwa sezony były fatalne pod względem turystycznym. Kąpielisko w Gosławicach nieczynne było nawet przez pół sezonu m.in. z powodów sanitarnych, czyli wielokrotnego przekroczenia ilości bakterii E. coli. – To sugeruje skandaliczne zachowania użytkowników jeziora zarówno w jego obrębie, jak i zlewni. Jest to brzydka, a nawet śmierdząca prawda, będąca gorzką pigułką, którą trzeba przełknąć i zmienić stosunek do użytkowania wód – mówi dr Brzozowski.

fot. M. Brzozowski

Badania dr. Brzozowskiego pozwalają lepiej zrozumieć ekosystemy wodne, w szczególności jeziorne, a że wykonywane są w podkonińskich zbiornikach, dają unikatowy wgląd w ich sytuację i mogą pomóc w ich ochronie oraz zarządzaniu. Naukowiec podkreśla, że kluczowa jest prewencja, niedopuszczanie do degradacji jezior i przyśpieszania procesu eutrofizacji wód przez negatywną działalność człowieka. – Jeżeli dopuścimy do takiej sytuacji to zajmie nam to bardzo długo, żeby je zrekultywować – mówi.

Ważne jest więc, by dbać o odpowiednią jakość wód i zachowanie ich dobrego stanu ekologicznego, bo jeziora w dobrym stanie to większa szansa na to, że poradzą sobie w trudniejszych warunkach w przyszłości. – Tylko dobrze wykształcone zbiorowiska roślin i ramienic w strefie przybrzeżnej będą gwarantowały to, że te cenne elementy środowiska nie zanikną, a proces degradacji będzie spowolniony przez oddziaływanie makrofitów będących doskonałymi bioinżynierami, stabilizującymi wysoką jakość wody – ocenia dr Brzozowski.

strona 2 z 2
strona 2/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole