Wielkopolska walczy o przyszłość. Czy atom trafi do Konina?

Konin czy Bełchatów? Wielkopolska walczy o atom i stawia na naukę, a nie politykę.
Rywalizacja o lokalizację drugiej elektrowni jądrowej w Polsce nabiera tempa. Wielkopolska nie zamierza odpuszczać, a Konin pozostaje jednym z głównych kandydatów do tej strategicznej inwestycji. W działania na rzecz jej pozyskania aktywnie angażuje się marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak. Jednym z kroków było powołanie Wielkopolskiej Rady ds. Energii Jądrowej. Gremium ma wspierać Zarząd Województwa jako organ opiniodawczy i doradczy, a także wzmacniać działania regionu w walce o inwestycję.
Równolegle działa specjalny sztab „Atom dla Konina” (znany również jako „Atom w Koninie”), którym kieruje marszałek. W jego skład weszli: prezydent Konina, starosta koniński, prezes ZE PAK, rektor ANS oraz prezes ARR w Koninie. Celem zespołu jest nie tylko promocja projektu, ale przede wszystkim skoordynowanie działań samorządu, nauki i biznesu wokół jednego celu – sprowadzenia elektrowni jądrowej do Wielkopolski Wschodniej.
Marszałek Marek Woźniak jasno deklaruje, że region nie zamierza biernie czekać na decyzję. – Cały czas będziemy wywierać presję, dociekać, jak postępują badania, które mają zdecydować o wyborze miejsca: Konin czy Bełchatów. Nadal mamy nadzieję, że będziemy w sposób uczciwy rywalizować o lokalizację – podkreślał podczas wizyty w Koninie.
Jak zaznaczył, wcześniejsze zapowiedzi dotyczące inwestycji nie miały charakteru rozstrzygającego. – Ogłaszanie przez poprzednią ekipę PiS umowy było tak naprawdę bardzo wstępnym porozumieniem między partnerami, w tym partnerem koreańskim. Bez pogłębionych badań nie można było przesądzić, czy dany teren w pełni spełnia warunki dla elektrowni jądrowej – mówił.
Zdaniem marszałka kluczowe znaczenie będą miały wyniki szczegółowych badań geologicznych i środowiskowych. To one – a nie względy polityczne – powinny przesądzić o wyborze lokalizacji. – Chcielibyśmy, aby zespół naukowy doprowadził badania gruntowe, tektoniczne i sejsmiczne do końca, tak aby można było je rzetelnie porównać. To pokaże, czy mamy do czynienia z równorzędnymi lokalizacjami, czy jedna z nich jest po prostu lepsza – zaznaczył.
I dodał: – Mam nadzieję, że w tej rywalizacji wciąż mamy realną szansę na to, aby druga elektrownia jądrowa powstała właśnie w Koninie. Zdaję sobie sprawę z tego, że Polska Grupa Energetyczna (PGE) jest bardziej przywiązana do Bełchatowa, bo tam znajduje się jej główna infrastruktura, ale to nie jest jeszcze ostateczny głos.
Dla Konina i całej Wielkopolski Wschodniej budowa elektrowni jądrowej oznaczałaby impuls rozwojowy, nowe miejsca pracy, napływ inwestycji oraz realną transformację energetyczną regionu, który od lat opierał się na węglu. Dlatego, jak podkreślają samorządowcy, walka o tę inwestycję dopiero się rozpoczyna, a Konin wciąż jest w grze.
Wybierz niezawodny samochód spośród niemal 1000 ogłoszeń – szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!







