Wiesława Myśliwskiego nie tylko się czyta - jego się po prostu czuje

Anna Pilarska: W „Ostatnim rozdaniu” zauroczyło mnie wiele myśli. Książkę trzeba czytać z wielką uwagą bo często można trafić na refleksje, które dają do myślenia. Miałam wówczas wrażenie, że pisarz „wyjmuje” mi z głowy myśli, których nie umiałabym tak wyrazić. Na tym polega jego moc. Tych książek nie da się streścić. Nie są naładowane akcją, są raczej opowieścią o życiu.
Robert Bielecki: Nie budował swoich opowieści linearnie. Pisze tak, jak potocznie rozmawiamy, jak nasz mózg układa historię życia, rozumienia rzeczywistości. To jest czerpanie z różnych sfer życia, z wcześniejszych i późniejszych rzeczy i tak powstaje obraz na teraz. Jego książki są tak samo ułożone. Trudno byłoby je tak zwyczajnie streścić w kilku zdaniach. Można oddać wrażenia, przemyślenia czy refleksje.
Anna Pilarska: Pewnie jego książki nie nadawałyby się na lektury szkolne, ponieważ nie da się ich streścić czy „przeczytać” we fragmentach.
Robert Bielecki: Może właśnie by się nadawały, bo nikt nie byłby w stanie zrobić gotowych streszczeń. Trzeba by przeczytać w całości.
Anna Pilarska: Sami stwierdziliśmy, że przy tych książkach trzeba się skupić. Nie da się szybko, powierzchownie przeczytać powieści Wiesława Myśliwskiego. Trzeba się zaangażować.
Robert Bielecki: Właśnie tego brakuje współczesnej edukacji, która moim zdaniem chce się przypodobać trendom. Brakuje w szkole spokojnego podejścia, refleksji, pogłębionej myśli. Wtedy robi się taka „papka”.
Kilkaset ofert mieszkań na wynajem i sprzedaż – znajdź idealne lokum szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!





