Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościWrzucasz zdjęcia dziecka do sieci? Ekspertka ostrzega: „Sami prosimy się o tragedię”

Wrzucasz zdjęcia dziecka do sieci? Ekspertka ostrzega: „Sami prosimy się o tragedię”

Dodano: , Żródło: LM.pl
Wrzucasz zdjęcia dziecka do sieci? Ekspertka ostrzega: „Sami prosimy się o tragedię”
Dzień Dziecka

fot. zdjęcie wygenerowane przez AI

Wykorzystanie sztucznej inteligencji do przerabiania zdjęć dzieci na pornografię w skali roku wzrosło trzykrotnie – alarmuje Kids Alert. Z Dominiką Bucholc rozmawiamy o tym, gdzie są granice decyzji, które może podejmować rodzic i czy powinien istnieć odgórny zakaz publikacji zdjęć dzieci przez szkoły i przedszkola.

Fundacja Prospołeczna w 2025 r. udostępniła aplikację KidsAlert, która pomaga rodzicom chronić dzieci, monitorując zagrożenia w mediach społecznościowych. W marcu tego roku Kids Alert zaapelował do Ministerstwa Edukacji Narodowej o ustanowienie zakazu publikowania zdjęć dzieci w mediach społecznościowych przez placówki oświatowe.

Z rzeczniczką KidsAlert Dominiką Bucholc rozmawiamy o zagrożeniach, które niesie publikowanie zdjęć dzieci w internecie, o tym, jakie są bezpieczne rozwiązania, które mogą wprowadzić placówki i dlaczego jest to kwestia nie tylko bezpieczeństwa, ale też praw dziecka.

Bartosz Skonieczny: Raport amerykańskiego Narodowego Centrum Dzieci Zaginionych i Wykorzystywanych wskazuje, że ok. 50% materiałów dostępnych na pedofilskich stronach to materiały, które wcześniej zostały dobrowolnie udostępnione w sieci przez rodziców lub same dzieci. To prawda?

Dominika Bucholc: Kilka dni temu opublikowany został raport NASK i Dyżurnetu dot. wykorzystania zdjęć dzieci do tworzenia pornografii czy deepfake'ów [zmodyfikowanych zdjęć wyglądających na autentyczne – przyp. red.]. Jasno pokazuje, że faktycznie zdjęcia znalezione w internecie są przerabiane. Skala wzrostu to 300% w ciągu roku wykorzystania AI do przerabiania właśnie takich materiałów.

Mimo tych statystyk zdjęcia publikują nie tylko dzieci i ich rodzice, ale też szkoły czy instytucje kultury.

To jest cały czas bagatelizowanie tego problemu przez rodziców i placówki. Jako KidsAlert apelujemy, staramy się edukować, co może dziać się z takimi materiałami. Natomiast rodzice wciąż uparcie wrzucają zdjęcia swoich pociech, chcą się nimi pochwalić, tym, co dzieci robią.

Co gorsza, bardzo często wrzucają też lokalizacje, konkretne miejsca, co dziecko robi, jak wygląda. W Polsce co roku odnotowuje się ok. 2000 zaginięć dzieci. W porównaniu do innych krajów na szczęście jest to relatywnie mało, na świecie liczby te sięgają milionów. Natomiast rodzice sami właściwie, wstawiając takie zdjęcia, proszą się o tragedię.

Kwestia wykorzystania wizerunków dzieci w celach pornograficznych jest przez rodziców także bardzo bagatelizowana, twierdzą, że to nie spotka ich dziecka, że to jest niszowa skala i że na pewno im nic nie grozi.

Może problem jest w tym, że my, rodzice, nie widzimy, co się dalej dzieje z takimi zdjęciami. Nikt, kto nie ma takich skłonności, nie zagląda na fora pedofilskie.

Możliwe, że tak jest. My alarmujemy, staramy się opisywać te zjawiska. W aplikacji KidsAlert czasem pokazujemy pewne zablurowane urywki. Natomiast nadal do wyobraźni rodziców to nie dociera.

KidsAlert podczas roku działalności zgromadził 27 000 rodziców na platformie. To są ci rodzice, którzy są świadomi, którzy są alertowani o tych rzeczach, które się dzieją. Jesteśmy wdzięczni, że aż tyle, ale wciąż tylko tyle w porównaniu, ilu jest przecież rodziców w Polsce. To jest ta kropla w morzu. Teoretycznie całą resztę w takim razie możemy uznać za rodziców, którzy są kompletnie nieświadomi, nie wiedzą, co na co dzień się dzieje w mediach społecznościowych.

Część rodziców powie – może i wrzucam zdjęcia na swojego FB, ale moje konto nie jest ogólnodostępne, widzą je tylko rodzina i znajomi.

Raz wrzucone zdjęcie do internetu już w nim zostaje. Oddajemy Big Techom kontrolę nad naszymi dziećmi. Chyba że ktoś w pełni ufa Big Techom – to śmiało.

Jeśli chcemy pokazać rodzinie zdjęcia naszych dzieci to wydrukujmy je do albumu i tam pokazujmy. Kiedyś, kiedy się drukowało zdjęcia, wybierało się te kilka najlepszych. Dziś robimy te zdjęcia na potęgę. To są często zdjęcia dzieci w niekomfortowych sytuacjach, na nocniczku, jakieś ubrudzone. I kiedy dziecko jest małe, to wszyscy się śmieją, mówią, że to jest urocze. Natomiast to dziecko dorasta. To dziecko będzie kiedyś dorosłym człowiekiem, będzie nastolatkiem, będzie chodziło do szkoły. I jest problem, bo potem zaczyna się bullying rówieśniczy, nękanie tego dziecka na podstawie właśnie tych zdjęć, kiedy było małe.

Dorośli, którzy wrzucają takie treści do internetu, niestety nie traktują dzieci jako obywateli, jako małego człowieka, tylko często traktują jak ich własność. A rodzic przede wszystkim powinien dbać o dobro dziecka, a nie chwalić się naokoło wizerunkiem tego dziecka, skoro wie, że to nie jest dla niego dobre.

Tu dotykamy już sfery nie tyle bezpieczeństwa, co pewnych praw dziecka – na przykład prawa do prywatności. Czy rodzic ma prawo podjąć za dziecko taką decyzję, by jego wizerunek upubliczniać?

Mamy dwa obozy. Jedną stronę – zwłaszcza tych rodziców, którzy są mikroinfluencerami albo po prostu prywatnie mają wielką pasję do fotografowania wszystkiego – która twierdzi, że to rodzic decyduje i koniec kropka.

Natomiast państwo jest takim organem, że powinno dbać o dobro wszystkich obywateli, a dziecko nie jest niczemu winne temu, że rodzic nie rozumie zagrożeń. Państwo powinno mimo wszystko w tej sytuacji zaapelować, zwłaszcza do placówek.

Owszem, to rodzic finalnie podpisuje zgodę na wykorzystanie wizerunku dziecka, ale znamy mnóstwo przykładów rodziców, którzy się do nas zwracają, że szkoły, przedszkola wymagają podpisania tej zgody, bo inaczej ich dziecko nie będzie mogło uczestniczyć w jakichś zajęciach i będzie z tej grupy wykluczone. Kilka miesięcy temu nagłaśnialiśmy placówkę, która za wyrażenie zgody na wizerunek dawała sporą zniżkę na czesne do tej placówki. Granie tą zgodą wizerunkową jest perfidne.

strona 1 z 2
strona 1/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole