Z ZE PAK do administracji, logistyki i za kierownicę autobusu. Unijny program nabiera rozpędu

Pracownicy ZE PAK i ich rodziny chętniej korzystają z unijnego programu „Droga do zatrudnienia po węglu”. 133 osoby już znalazły nową pracę, a łącznie w części programu realizowanej przez Jobs First jest już 377 osób.
„Droga do zatrudnienia po węglu” to program finansowany z unijnego Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji. Jego cel jest prosty: pomóc byłym i obecnym pracownikom ZE PAK oraz ich rodzinom w znalezieniu nowej pracy. Cały program ma docelowo objąć 2,2 tys. osób. Za pomoc w znalezieniu zatrudnienia 500 osobom odpowiada firma Jobs First, która w czwartek zaprezentowała wyniki programu na jego półmetku.
Pracownicy ZE PAK zaczęli się zgłaszać
O ile jeszcze rok temu liczba osób uczestniczących w programie była stosunkowo niska, o tyle w ostatnich miesiącach znacznie wzrosła. Na koniec maja było to 377 osób. Kierownik programu w Jobs First Paweł Banczew stwierdził w czwartek, że to głównie efekt planowanych i realizowanych już w tym roku zwolnień w ZE PAK.
Potwierdzają to statystyki uczestników. Wcześniej z programu korzystały głównie rodziny pracowników. W ostatnich miesiącach nastąpił natomiast dynamiczny wzrost udziału pracowników ZE PAK. Stanowią oni obecnie jedną czwartą wszystkich uczestników, a wraz z byłymi pracownikami – ponad połowę.
Pracują jako administracja, kierowcy autobusów i w logistyce
133 osoby uczestniczące w programie znalazły już nową pracę.
– Jesteśmy z tego wyniku bardzo zadowoleni – ocenił Paweł Banczew. Jak dodał, kolejne osoby będą zatrudniane w najbliższych miesiącach.
Średni czas pracy od przyjścia uczestnika do jego zatrudnienia to bowiem ponad cztery miesiące. Wynika to z faktu, że firma stawia na stabilność pracy, a nie znalezienie jakiegokolwiek zatrudnienia. W efekcie aż 130 pracowników nadal pracuje w firmie, do której trafili.
Uczestnicy programu znajdują pracę głównie w małych i średnich przedsiębiorstwach. Zatrudniani są niemal wyłącznie na umowy o pracę na pełny etat, ale na czas określony. Ich nowe wynagrodzenie jest średnio 12% wyższe od pensji minimalnej. Najczęściej znajdowali pracę jako pracownicy biurowi i administracyjni, kierowcy autobusów, spedytorzy i logistycy, ale lista branż i stanowisk jest bardzo długa.
Program będzie rozszerzony?
Jobs First przewiduje, że do końca roku wypełni limit przyjęć 500 uczestników. Czy to oznacza zamknięcie drzwi dla kolejnych chętnych? – Mamy zapewnienia, że jeśli program będzie realizowany z sukcesem, znajdą się środki – zapewnia Paweł Banczew. Jak powiedział, do biura codziennie przychodzą osoby, które chcą zmienić zawód, ale odprawiane są z kwitkiem, bo nie mają powiązań z ZE PAK.
To się jednak może zmienić. W zeszłym roku Komisja Europejska dała zielone światło na rozszerzenie programu o wszystkich mieszkańców Wielkopolski Wschodniej. Decyzja jeszcze nie zapadła, ale zdaniem Pawła Banczewa byłby to dobry kierunek działań. – Problem transformacji nie dotyczy wyłącznie osób, które są bezpośrednio z tym regionem związane – ocenił.
Łączna wartość projektu to 257 mln zł z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji i budżetu państwa. Oprócz pośrednictwa pracy program oferuje też wsparcie w zakładaniu własnych firm i spółdzielni socjalnych (realizowane przez innych operatorów). W ramach części dot. pośrednictwa w zatrudnieniu pracodawcy mogą korzystać z dofinansowania do utworzenia i utrzymania stanowiska pracy przez co najmniej dwa lata oraz do wynagrodzenia pracownika.
Kilkaset ofert mieszkań na wynajem i sprzedaż – znajdź idealne lokum szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!













