Rekordzistka z Konina podnosi poprzeczkę. 88 kilogramów i chce więcej

Fot. Anna Pilarska
Najpierw był boks, mistrzostwa Polski i reprezentacja kraju. Potem kilka lat przerwy od sportu. Do wyczynowego treningu wróciła właściwie przez przypadek, przygotowując się do gali, która ostatecznie… nie doszła do skutku.
Dziś Daria Walczykiewicz, nauczycielka wychowania fizycznego i była pięściarka, jest rekordzistką Polski w wyciskaniu leżąc klasycznym. – Po 10 latach walki w ringu, to czego mam się bać? – mówi.
W jej konińskiej siłowni sportową historię widać niemal na każdym kroku. Medale, puchary, ciężary i sztanga, z którą Daria Walczykiewicz mierzy się niemal codziennie. Jeszcze kilkanaście lat temu jej miejscem była przede wszystkim sala bokserska i ring. Dzisiaj walczy już inaczej – nie z przeciwniczką, ale z kolejnymi kilogramami. I tę walkę wygrywa.
Na ścianie wisi jeden z najważniejszych dowodów tych zwycięstw – certyfikat Polskiego Związku Kulturystyki, Fitness i Trójboju Siłowego potwierdzający ustanowienie rekordu Polski w wyciskaniu leżąc klasycznym. Data: 22 listopada 2025 roku. Miejsce: Jasieniec. Kategoria: 69 kg, M1. Wynik: 88 kilogramów.
Daria Walczykiewicz ustanowiła ten rekord podczas Mistrzostw Polski w Wyciskaniu Leżąc Klasycznym, startując w kategorii kobiet do 69 kilogramów oraz w grupie wiekowej 40–49 lat. Oficjalne oznaczenie M1 odnosi się właśnie do zawodniczek i zawodników w tym przedziale wiekowym. 88 kilogramów to o pół kilograma więcej niż jej wcześniejszy rekord. – Rekordy Polski można poprawiać co pół kilograma. Dołożyłam więc pół kilograma i podniosłam 88 – mówi.
Rok wcześniej, w listopadzie 2024 roku, podczas mistrzostw Polski Daria dokładała ciężar z podejścia na podejście. – Najpierw było 80 kilogramów, potem 85, a później 87,5 – wspomina. Rok później pojawiło się 88 kilogramów. Niewiele, jeśli spojrzeć wyłącznie na różnicę między liczbami. Ogromnie dużo, jeśli trzeba położyć się pod sztangą i naprawdę ją wycisnąć.
„Klasycznie”, czyli bez sprzętu, który pomaga dźwigać
Daria mocno podkreśla pełną nazwę konkurencji: wyciskanie leżąc klasyczne. Nieprzypadkowo. W zawodach organizowanych według przepisów PZKFiTS i IPF rozróżnia się wyciskanie klasyczne i sprzętowe. W uproszczeniu: w formule klasycznej zawodnik nie korzysta ze specjalistycznego sprzętu, którego konstrukcja pomaga w wykonaniu boju. Regulamin wprost określa tę formułę jako zawody „bez sprzętu specjalistycznego”. W rywalizacji sprzętowej może być natomiast używana m.in. specjalna koszulka wspomagająca do wyciskania.
– Nie ma tych „wspomagaczy”, czyli specjalistycznego sprzętu, który dodaje siły – tłumaczy Daria.
Nie oznacza to, że zawodniczka wychodzi na pomost bez regulaminowego stroju czy dozwolonego wyposażenia osobistego. W formule klasycznej dopuszczone są określone przepisami elementy, m.in. kostium, pas czy bandaże na nadgarstki. Chodzi o to, że sam strój nie może mechanicznie pomagać w wykonaniu boju.
I właśnie taki sposób rywalizacji wybrała Daria. Na pierwszy rzut oka wyciskanie wygląda prosto. Zawodnik kładzie się na ławce, bierze sztangę, opuszcza ją do klatki piersiowej i wypycha w górę. Na zawodach okazuje się, że każdy z tych etapów podlega precyzyjnym zasadom. – Zawodniczka kładzie się, otrzymuje sztangę od pomocy technicznej i czeka na komendy – opowiada Daria.
Najpierw jest „Start”. Dopiero wtedy można opuścić sztangę. Gdy ta dotknie klatki piersiowej lub okolicy brzucha, musi zostać nieruchomo zatrzymana. Sędzia wydaje następnie komendę „Press” i dopiero w tym momencie zawodnik rozpoczyna wyciskanie. Po wyprostowaniu rąk nadal nie można od razu odłożyć ciężaru. Trzeba zaczekać na ostatnią komendę – „Rack”, czyli sygnał do odłożenia sztangi na stojaki.
– Opuszczam sztangę na klatkę piersiową i czekam na komendę. Wtedy wyciskam. Później znowu trzymam ją w górze i dopiero po sygnale można odłożyć sztangę – tłumaczy.
Nie ma więc miejsca na pośpiech ani przypadkowy ruch. Liczy się też ułożenie ciała. Głowa, barki i pośladki muszą pozostawać w kontakcie z ławką, a stopy płasko na podłożu. Podczas boju nie wolno oderwać pośladków czy barków od ławki, a ruch sztangi musi być wykonany zgodnie z regulaminem. – Nie można bujać. Trzeba po prostu wycisnąć tę sztangę – mówi Daria.
Każdy zawodnik ma trzy podejścia. Do wyniku zawodów zaliczane jest najlepsze udane. W przypadku Darii w listopadzie 2025 roku najlepsze oznaczało: 88 kilogramów.
Kilkaset ofert mieszkań na wynajem i sprzedaż – znajdź idealne lokum szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!






















