Skocz do zawartości
Polska

Wybory 2024: Konin bez otwartej debaty. Piotr Korytkowski gotów, jego rywal nie

Prześlij nam swoje filmy, zdjęcia czy tekst. Bądź częścią naszego zespołu. Kliknij tutaj!

PILNE

Kolizja na trasie Bursztynowej. Zablokowany jeden pas ruchu w kierunku Konina

LM.plSportZ kandydatami na prezydenta rozmowy o sporcie. Robert Popkowski

Z kandydatami na prezydenta rozmowy o sporcie. Robert Popkowski

Dodano:
Z kandydatami na prezydenta rozmowy o sporcie. Robert Popkowski
Wybory 2024

Powoli kończymy cykl rozmów o sporcie z kandydatami na prezydenta miasta Konin. Naszym przedostatnim gościem był Robert Popkowski.

Dariusz Walory, LM.pl: Na początek standardowe rozpoczęcie w tym cyklu rozmów. Jak ocenia pan kondycję konińskiego sportu?

Robert Popkowski, kandydat na prezydenta Konina z komitetu Suwerennej Polski: W Koninie żyję już wiele lat. Przeżyłem tu mnóstwo niesamowitych historii. Pamiętam jeszcze jak mój ojciec grał w piłkę w Zagłębiu Konin. Wtedy wszystkie kluby były finansowane przez zakłady pracy, co bardzo upraszczało życie. Była rywalizacja pomiędzy klubami zakładowymi, a szkolnymi i nasz sport bardzo ładnie się rozwijał. Wszyscy tym żyli, zupełnie inaczej niż w obecnej erze smartfonów czy laptopów. Patrząc z perspektywy czasu byliśmy wtedy w elicie lub blisko niej. Mieliśmy mistrzów np. w boksie i szermierce. Zdobywaliśmy medale na różnych zawodach i turniejach. Pamiętam, że jakieś 40 lat temu byłem na meczu Kadra PZPN – Irak na Podwalu, wygraliśmy 4:1 (to było spotkanie nieoficjalne, rozegrane 20 czerwca 1980 roku. Jednego z goli strzelił Adam Topolski, ur. w Słupcy piłkarz i trener – dop. red.). Przez nasze miasto kilka razy przejeżdżał także legendarny Toru de Polonge. Chodził pan wtedy do Zespołu Szkół Górniczo-Energetycznych, to pan pewnie pamięta, że obok szkoły była jedna z lotnych premii.

Oczywiście, to było wielkie wydarzenie. Dyrektor szkoły, o ile się nie mylę Karol Dunaj, zarządził wtedy przerwę w lekcjach, a my staliśmy wzdłuż ul. Wyszyńskiego i kibicowaliśmy wszystkim kolarzom. Niedługo później chyba w 2004 albo 2005 roku trasa także wiodła przez Ziemię Konińską. Wspomnienia zostały do dziś.

Dzisiaj to wszystko umarło. Trudno jest znaleźć sponsorów, którzy są w stanie wspomóc nasze kluby. Bo biznes ucieka z Konina. Oczywiście nadal znajdują się prywatni przedsiębiorcy pamiętający o tradycji. Natomiast jeżeli zawodnicy nie osiągają odpowiednich wyników, to motywacja na wykładanie ciężko zarobionych pieniędzy staje się dużo mniejsza. Prawda jest też taka, że bez pieniędzy nasze kluby podupadły. 2,5 proc. z budżetu miasta przekazywane na sport jest niewystarczające, by zapewnić podstawowe potrzeby. Nie mówiąc o złym zarządzaniu przez te kluby. Natomiast tę ostatnią kwestię chciałbym poruszyć przy innej okazji, bo jest o czym rozmawiać i to nie zajmie tych kilku minut, na które się umówiliśmy.

W takim razie jak dzielić miejskie pieniądze, żeby było więcej zadowolonych niż obecnie? Bo to temat, który jak bumerang wraca już od kilku lat.

Tak naprawdę skupiłbym się na czymś innym. Nie na budżecie miasta, ale właśnie na sponsorach. Samorząd jest odpowiednią organizacją, która może lobbować na rzecz klubów sportowych i pomagać im zdobywać pieniądze. Miasto musi samo o to zabiegać i w tym uczestniczyć. Ratusz może w różny sposób wspierać lokalny biznes np. poprzez ulgi podatkowe, a to może się przełożyć na gratyfikacje dla sportowców. Urzędnicy dzisiaj chcą, żeby kluby sobie same wszystko zorganizowały, a oni im tylko dołożą kasy. No nie. Miasto jest od tego, by pomagać każdemu. Czy są to kluby sportowe czy różnego typu fundacje. Trudno jest wymagać, by one się same finansowały. Działacze klubowi nie są od szukania pieniędzy. Najczęściej to trenerzy i są po to, by jak najlepiej szkolić i gdzieś przy okazji nauczyć czegoś, co może się przydać w życiu. Bo przecież nie każdy będzie dalej grał, trenował, itd. Jeżeli występujemy z jakimś programem dla sportowców, to nie musi jeden dokument dla jednego klubu, tylko można przygotować go dla kilku. Taka organizacja jak nasz MOSiR powinna się tym zająć na poważnie, a nie udawać, że pracuje. Wiemy, jak wiele jest pieniędzy z rządowych i konkursów, gdzie można pozyskać fundusze. Sejmik Wojewódzki jest tego dobrym przykładem. Jestem przekonany, że gdy klubom sportowym pomożemy wyciągnąć ręce po te pieniądze miasto będzie miało łatwiej. Z drugiej strony, jeżeli budżet miasta się zwiększy, to powinny się także zwiększyć nakłady procentowe i kwotowe na sport.

strona 1 z 3
strona 1/3
Z kandydatami na prezydenta rozmowy o sporcie. Robert Popkowski
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole