Skocz do zawartości
LM.plSportZakończyła karierę, ale zostaje w Koninie. Sandra Sałata: „Życie jest przygodą”

Zakończyła karierę, ale zostaje w Koninie. Sandra Sałata: „Życie jest przygodą”

Dodano:
Zakończyła karierę, ale zostaje w Koninie. Sandra Sałata: „Życie jest przygodą”
Wywiad

Niedzielny mecz z AZS UJ Kraków był jej ostatnim w roli piłkarki Medyka POLOmarket. Rozegrany kilka chwil później mecz rezerw ostatnim w roli trenerki. Oba zakończyły się wygranymi konińskich drużyn.

Koniec...

Pod koniec meczu została zmieniona przez nastoletnią Nataszę Krupę, a obie drużyny ustawiły szpaler, aby jeszcze mocniej podkreślić wagę tego wydarzenia. – To wcale nie było takie łatwe, jakby mogło się wydawać. Emocjonalnie ostatnie w mojej karierze wyjście na boisko było dla mnie bardzo trudne. A końcówka to już w ogóle – powiedziała po meczu z krakowiankami Sandra Sałata.

Klub postanowił godnie pożegnać jedną ze swoich – nie wstydźmy się tego określenia – legend. Były kwiaty, pamiątkowy obraz i mnóstwo wzruszeń. – Nie spodziewałam się takiego pożegnania. Dziękuję wszystkim za taki dzień, także klubowi w którym się wychowałam, dorosłam i stałam się dojrzałą kobietą. Dziękuję moim bliskim, że byli ze mną w tym trudnym dniu.

Co stanie się z obrazem podarowanym przez Medyka? – Mój tata zabrał go ze sobą i powiedział, że zrobi ołtarzyk. Mam inicjatywę, w którą byłam już wcześniej zaangażowana. Kuzyn mojej przyjaciółki ze studiów jest poważnie chory na raka i była już jedna taka akcja pięć lat temu, dzięki czemu stan jego zdrowia się poprawił. Teraz natomiast jest nawrót choroby i trwa kolejna aukcja. Wcześniej poświęciłam medal mistrzostw Polski, teraz poświęcę kolejne pamiątki. Puchar to tylko rzecz, a bardzo chciałabym mu pomóc.

Była już piłkarka Medyka w Koninie spędziła tyle czasu, że nie zamierza wracać do Ostrowca Świętokrzyskiego, skąd pochodzi. – Zostaję w Koninie z którym czuję się związana. Będę starała się kontynuować karierę zawodową w Koninie i dalej promować kobiecą piłkę nożną.

Co spowodowało decyzję o zakończeniu kariery? – Ten moment musiał przyjść prędzej, czy później. Lubię grać w piłkę, ale i pracować. Na co dzień jestem trenerem i przychodzi taki moment, że trzeba coś wybrać. Uznałam, że teraz jest najlepszy.

Wiele osób nie widzi świata poza tym co robi. Jak to jest w przypadku Sandry Sałaty? – Sport dał mi wiele pozytywnych emocji, na swojej drodze poznałam wielu fantastycznych ludzi. Ale nie zamykam żadnych drzwi. Te znajomości przetrwają.

...i cała reszta

Jej przygoda z Medykiem zaczęła się w 2005 roku, gdy miała czternaście lat. Po zdobyciu Pucharu Polski w 2013 roku postanowiła odpocząć od futbolu. – Zrobiłam sobie trzyletnią przerwę. W tamtym momencie wydawało mi się, że już nie wrócę do piłki. To był dla mnie trudny okres.

W trakcie czternastu lat (pomijając przerwę) gry w piłkę nożną jako zawodniczka na rodzimym podwórku osiągnęła wszystko. Z Medykiem zdobyła mistrzostwo i Puchar Polski, brała udział w rozgrywkach Ligi Mistrzyń. Będąc zawodniczką konińskiej drużyny występowała w młodzieżowych i seniorskiej kadrze Polski. W tej ostatniej zadebiutowała mając osiemnaście lat. Czy zatem czegoś jej w tym wszystkim brakuje? – Na pewno jestem spełniona jeżeli chodzi o rozgrywki ligowe. Z Medykiem wywalczyłam sporo medali w rozgrywkach juniorskich i seniorskich. Bardzo chciałam zdobyć mistrzostwo i Puchar Polski, i to mi się udało. Chciałam zagrać w kadrze seniorek, co było moim największym marzeniem. To także udało się osiągnąć. Brakuje mi natomiast osiągnięć na arenie międzynarodowej. Tak ogólnie można powiedzieć, że byłam solidną piłkarką ligową i osobą, która zasłużyła się dla Medyka.

Alej sportowe życie Sandry Sałaty to nie tylko Medyk Konin. Również futsalowy i występujący w lidze beach soccera AZS UAM Poznań, a także Black Roses Posnania. – Gra w rugby zbiegła się w czasie ze studiami w Poznaniu. I traktowałam to jako dopełnienie czasu wolnego. Gra w futsal, piłka nożna plażowa to już UAM, do czego namówił mnie Wojciech Weiss.

W barwach każdej z tych drużyn stawała na podium mistrzostw Polski. Ciągle jednak czegoś brakowało i nadszedł taki moment w jej życiu, że tęsknota za Medykiem okazała się najsilniejsza. – Wydaje mi się, że musiałam tu wrócić, aby pozamykać pewne sprawy i aby to się skończyło tak, jak dzisiaj. Miałam niedosyt, że nie zdobyłam mistrzostwa. Życie jest przygodą. Na pewno żałuję, że w pewnym momencie miałam problem, aby pogodzić się ze śmiercią mamy. W tym wszystkim ciężko mi było pewne rzeczy sobie uporządkować. Pomimo trudnych chwil, z którymi musiałam się wtedy zmierzyć żałuję, że nie postawiłam na piłkę nożną. Tego czasu już nie byłam w stanie nadrobić. Co prawda po powrocie dosyć szybko trafiłam do kadry narodowej, ale to już nie było to samo. Na własne życzenie przespałam swoje pięć minut.

W roli trenera i arbitra

W Medyku była nie tylko piłkarką, ale i trenerką. Przez ostatnie trzy lata opiekowała się AZS PWSZ i zespołem rezerw. Będąc na meczach tych drużyn wielokrotnie miałem możliwość obserwować jak pracuje, jakie ma podejście do zawodu. W ostatnim sezonie obowiązywało hasło Wyjaśnij to. I nie wiem, czy jest tego świadoma, ale jej zawodniczki często używały tego określenia na boisku. Wtedy gdy nie szło, aby się zmotywować, aby skorygować ustawienie. – Mam nadzieję, że młodzież będzie ode mnie czerpać i słuchać wskazówek, jakich im udzieliłam. Nawet jeśli nie będę już wykonywać tego zawodu. Mam sentyment do rocznika 2004, bo pracę w szkole rozpoczynałam właśnie z tą grupą. Należą do niej m.in. Natasza Krupa, Liwia Lizik i Oliwia Jaśniak. Cieszy mnie także to, że na moje pożegnanie weszła za mnie ta pierwsza. To symboliczna wymiana pokoleń.

Od niedawna Sałatę można też zobaczyć w roli arbiter w niższych ligach męskich. Czy nowa praca skutecznie nie przeszkodzi w kontynuowaniu tej drogi? – Jestem dopiero na początku tej przygody, w środowisku muszę zapracować na dobrą opinię. To jest moje marzenie i zobaczymy, czy uda się je zrealizować.

Skąd się w ogóle wzięła „Świeża”?

Na koniec poznajmy historię jej pseudonimu. – „Świeża” wzięła się stąd, że przyszłam do Medyka już w trakcie roku szkolnego. Weszłam do klasy która była z sobą zżyta i wiadomo, jak to jest. W filmie Symetria Konrada Niewolskiego, którego akcja toczy się za murami więzienia do celi dołącza Łukasz grany przez Arkadiusza Detmera. Pozostali więźniowie mówią na niego „świeżak”. Mój kolega Mateusz Szczepański wymyslił taki pseudonim, to zostało zdrobnione i pozostało w znanej wszystkim formie.

Foto Piotr Tylman

Zakończyła karierę, ale zostaje w Koninie. Sandra Sałata: „Życie jest przygodą”
Zakończyła karierę, ale zostaje w Koninie. Sandra Sałata: „Życie jest przygodą”
Przeczytaj również:Legenda Medyka w Górniku Konin
Czytaj więcej na temat:Sandra Sałata, Medyk Konin
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole