Biogazownia w gm. Kramsk? Inwestycja wywołuje sprzeciw

fot. Facebook
„Nie chcemy być królikami doświadczalnymi” – napisali do redakcji LM.pl mieszkańcy gminy Kramsk, którzy sprzeciwiają się budowie biogazowni w Wielanach. Wójt Andrzej Nowak przyznaje, że również jest przeciwny inwestycji.
W mijającym tygodniu w Urzędzie Gminy w Kramsku odbyło się posiedzenie komisji stałych Rady Gminy Kramsk, podczas którego (na wniosek potencjalnego inwestora) przedstawiona została oferta firmy, która planuje wybudować biogazownię i biometanownię na prywatnym gruncie zlokalizowanym na terenie sołectwa Wielany (przy drodze powiatowej prowadzącej od Kramska w kierunku Wysokiego). W tym punkcie obrad uczestniczyli nie tylko radni i sołtysi, ale też mieszkańcy gminy, pracownicy urzędu oraz osoby będące właścicielami gruntów, na których miałaby stanąć biogazownia.
– Było to pierwsze spotkanie, na którym przedstawiono założenia związane z zamiarami inwestora i wykonawcy. W dyskusji nad ofertą padło wiele pytań, spostrzeżeń i uwag, które będą stanowić dla mnie, jako wójta, podstawę do działań uniemożliwiających budowę biogazowni i biometanowni – mówi Andrzej Nowak.
Zdaniem wójta funkcjonowanie biogazowni i biometanowni ingeruje w poziom życia mieszkańców „poprzez oddziaływanie odorowe”.
– Proponowana przez inwestora i wykonawcę realizacja rozwiązania nie gwarantuje uniknięcia emitowania zapachów, bowiem inwestycji opartych na tej technologii jeszcze nie ma. To skutkuje tym, że nie ma możliwości oceny funkcjonowania tego typu instalacji. Jest to powód, dla którego społeczne obawy są zupełnie słuszne – podkreśla Andrzej Nowak. – Po drugie, możliwość powstania 12 nowych miejsc pracy, deklarowanych przez zainteresowane podmioty, nie rekompensuje ryzyka obniżenia komfortu życia mieszkańców. Z tym że za obszar oddziaływania, w mojej ocenie, należy uznać obszar całej gminy, bowiem substraty, w tym obornik i gnojowica, miałyby być dowożone w ilości od 500 do 625 ton dziennie, co przekłada się na około 20–25 transportów gondoli – dodaje.
To z kolei wpłynie na niszczenie infrastruktury drogowej, na której naprawę – jak podkreśla wójt Nowak – przeznaczone zostałyby z pewnością deklarowane 1,5 mln zł rocznie z podatków płaconych przez inwestora.
Protest mieszkańców
Swój sprzeciw wyrażają też mieszkańcy, którzy zbierają podpisy po petycją przeciwko inwestycji. W skierowanym do portalu LM.pl piśmie podkreślają oni, że biogazownia miałaby powstać w pobliżu domów i w dolinie środkowej Warty, na terenie chronionym Natura 2000. Podnoszą uciążliwości związane z odorem i ruchem ciężkich samochodów, ale zwracają też uwagę na potencjalne straty finansowe związane ze spadkiem wartości nieruchomości.
Wszystko wskazuje na to, że przy braku zgody władz gminy Kramsk i proteście mieszkańców biogazownia nie powstanie. To jednak nie jest jeszcze pewne, bo to nie gmina jest właścicielem gruntów, którymi jest zainteresowany inwestor.
– My nie mamy możliwości nacisku. Wyrażam to swoje stanowisko po to, żeby ewentualnie zostało ono wzięte pod rozwagę przez właścicieli tych gruntów. Gmina będzie bronić się przed powstaniem tej inwestycji – mówi Andrzej Nowak. – Narzędziem znaczącym pozostaje formułowanie uwag w raporcie oddziaływania na środowisko takich inwestycji oraz dostrzeganie i podsuwanie podmiotom opiniującym tego typu inwestycje uwag gminy, czyli Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, sanepidowi czy Wodom Polskim – dodaje.
Oficjalne negatywne stanowisko władz gminy Kramsk wobec budowy biogazowni ma zostać opublikowane na stronie internetowej, a także przekazane inwestorowi, wykonawcy i właścicielom gruntów, których zakupem są te podmioty zainteresowane.







