Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościIdealny przepis na zmianę władzy w Koninie. Ale nie ma kto jej wziąć

Idealny przepis na zmianę władzy w Koninie. Ale nie ma kto jej wziąć

Dodano:
Idealny przepis na zmianę władzy w Koninie. Ale nie ma kto jej wziąć

Ulica Laskówiecka w Koninie

Nawet wiceprezydent Adamów stracił nadzieję na zdobycie rządowego dofinansowania na budowę ulicy Laskówieckiej w Koninie. W świetle wyrażonych przezeń kilka dni temu wątpliwości co do szans na pozyskanie funduszy na inwestycje ze „źródła zewnętrznego finansowania” powraca pytanie, skąd i kiedy władze miasta wezmą pieniądze na odbudowę mostów i wiaduktów na trasie Warszawskiej?!

Kilka dni temu Radio Poznań wyemitowało program z udziałem Pawła Adamowa odpowiedzialnego w konińskich władzach za inwestycje. Program dotyczył budowy ulicy Laskówieckiej w Koninie, czego od kilkudziesięciu już lat domagają się jej mieszkańcy. Droga ma kilometr długości i wjeżdża się na nią w prawo zaraz za mostem nad kanałem Warta-Gopło z ulicy Jana Pawła II. Po przejechaniu kilometra kierowca dociera do ulicy Grójeckiej, którą może wrócić na Jana Pawła II. I właśnie upadła nadzieja, że warta 10 mln inwestycja dostanie dofinansowanie z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.

Nie wiem, z czego wynika niemoc konińskiego magistratu w pozyskiwaniu funduszy ze źródeł zewnętrznych. Przecież jeszcze kilka lat temu całkiem nieźle poradzili sobie ze zdobyciem niemałych pieniędzy na wybudowanie dojazdów do nowego wiaduktu. Uważam, że oprócz szeregowych urzędników, których wkładu pracy nikt publicznie nie podkreśla, choć to oni odwalają całą robotę, spora w tym zasługa Pawła Adamowa, który niemal nie schodził z placów budowy, kiedy oprócz wspomnianych dojazdów przebudowywana była również Kleczewska.

Jakby tego było mało, razem z nimi kończono przecież budowę ważnego węzła Kolska-Europejska, która pochłonęła kolejne dziesiątki milionów złotych. Konin nie miał takich pieniędzy, więc pod koniec drugiej kadencji Józefa Nowickiego wymyślono, że miasto wypuści obligacje na 120 mln zł, żeby pokryć wszystkie te wydatki. I to jest główne źródło dzisiejszych kłopotów Konina ze sfinansowaniem najprostszych nawet inwestycji jak wspomniana Laskówiecka, że o budowie jednego rozpadającego się mostu na trasie Warszawskiej nie wspomnę. A przecież na tejże trasie tych konstrukcji, które wymagają poważnych remontów lub budowy od nowa jest w sumie siedem, bo most i wiadukt na każdej z dwóch jezdni liczy się osobno!

Tuż przed wyborami samorządowymi w 2018 roku napisałem, że ta kumulacja inwestycji to pomysł ówczesnego prezydenta na zdobycie kolejnej kadencji. Ale to wcale nie oznacza, że ponosi on wyłączną odpowiedzialność za taką rozrzutność. Piotr Korytkowski był wtedy przewodniczącym komisji infrastruktury a jego partia razem z ekipą Józefa Nowickiego rządziła Koninem. Razem są odpowiedzialni za to, że forsując kolejne gigantyczne inwestycje, zaniedbywano konserwację i bieżące remonty mostów i wiaduktów na trasie Warszawskiej. Tak jak wcześniej zaniedbano wiadukt Pokoju (wtedy Briański) do tego stopnia, że trzeba go było wyburzyć i wybudować od nowa. A 27 mln zł, które zostały na ten cel wydane, można było przeznaczyć na przykład na trasę Warszawską.

Kiedy w 2018 roku obserwowałem, z jakim zapałem panowie z konińskiej Platformy walczą o władzę, dziwiłem się, że nie zraża ich kiepska kondycja finansowa miasta. Zapomniałem słynny już banał, że władza sama się wyżywi, czego przejawy obserwujemy od lat z rosnącym zdumieniem.

Brak widoków na dofinansowanie budowy i remontów wiaduktów i mostów na trasie Warszawskiej jest dla Piotra Korytkowskiego tym bardziej kompromitujący, że rok temu buńczucznie zapowiadał załatwienie tej sprawy ze „swoim rządem”. Czekałem cierpliwie cały 2024 rok, zakładając, że obowiązywał wtedy jeszcze budżet przygotowany przez PiS. Piotr Korytkowski a właściwie poseł Tomasz Nowak (bo przecież to on jest głównym rozgrywającym w tym układzie) i jego ludzie mieli cały rok, żeby to załatwić. I nie załatwili! Ba, jest jeszcze gorzej, bo nie potrafią zdobyć dofinansowania nawet na niewielką osiedlową uliczkę.

To doskonały moment dla opozycji, żeby powiedzieć władzom Konina „sprawdzam” i publicznie zażądać rozliczenia się z realizacji tych najpilniejszych dla miasta obietnic wyborczych. A jeśli odpowiedź nie będzie satysfakcjonująca, zażądać odwołania prezydenta i rady miasta. To niemal idealny przepis na przejęcie władzy. Ale nie wygląda na to, żeby Konin miał opozycję gotową na takie scenariusze.

Idealny przepis na zmianę władzy w Koninie. Ale nie ma kto jej wziąć
Idealny przepis na zmianę władzy w Koninie. Ale nie ma kto jej wziąć
Idealny przepis na zmianę władzy w Koninie. Ale nie ma kto jej wziąć
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole