Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościKoniec sezonu pszczelarskiego – czas troski, ciszy i nadziei. Ale czy na pewno?

Koniec sezonu pszczelarskiego – czas troski, ciszy i nadziei. Ale czy na pewno?

Dodano: , Żródło: LM.pl
Koniec sezonu pszczelarskiego – czas troski, ciszy i nadziei. Ale czy na pewno?
pasieczne opowieści

fot. Pasieka Łężyn

Po bardzo trudnym roku pszczelarze zakończyli już karmienie i leczenie swoich rodzin. W powietrzu nader mocno czuć już chłód jesieni, a w sercach pszczelarzy – mieszaninę zmęczenia, troski i wiary w to, że pszczoły przetrwają zimę i powrócą silne, gdy nadejdzie wiosna.

Miniony sezon pszczelarski nie należał do łatwych. Pogoda od początku nie sprzyjała pracy w pasiekach – bardzo chłodna i przedłużająca się wiosna opóźniła rozwój rodzin, a kwitnienie rzepaku, które zwykle bywa pierwszym dużym pożytkiem, było krótkie i przerywane przez deszcze i zimno. Dni iście lotnych na rzepak było raptem kilka – niestety.
Latem, gdy pszczoły mogłyby nadrobić straty z wiosny, pogoda również nie była najlepsza. W kolejnych tygodniach zaczęło się nieco poprawiać, ale wciąż było daleko od ideału. Dodatkowo długie, chłodne przerwy, a potem wybuchające wysokie temperatury sprzyjały intensywnemu rojeniu się pszczół – a wyrojony ul jest na tyle osłabiony ubytkiem pszczół, że ciężko o jego produktywność. Efekt był taki, że miodu zebrano niewiele, a część pszczelarzy musiała wcześniej rozpocząć dokarmianie, by ratować rodziny przed głodem.

Ten sezon pokazał po raz kolejny, że pszczelarstwo to zawód zależny od kaprysów natury. Wystarczy kilka tygodni niepogody, by zniweczyć miesiące pracy i troski o pszczoły, ale wystarczy, aby pszczelarzowi przybyło kilka kolejnych siwych włosów na głowie (i brodzie)! Kiedy ostatni miód zostaje odwirowany, dla pszczelarza wcale nie oznacza to końca pracy. Wręcz przeciwnie – zaczyna się jeden z najważniejszych okresów w całym roku.

Jesień to czas leczenia rodzin pszczelich z warrozy i innych chorób, a także intensywnego karmienia, by zapewnić pszczołom odpowiednie zapasy na zimę. Każdy ul trzeba dokładnie ocenić: czy pszczoły są silne, czy matka wciąż czerwi, czy w plastrach znajduje się wystarczająco dużo pokarmu. Po trudnym sezonie wiele rodzin było osłabionych i wymagało dodatkowej opieki.
Pszczelarz wie, że to właśnie teraz ważą się losy jego pasieki – bo zima nie wybacza błędów (zwłaszcza ciepła zima, a takie zimy są w naszym kraju już coraz częściej).

W pasiece zapada pozorna cisza. Wokół uli nie widać już ruchu, kwiaty znikają z łąk, a w powietrzu unosi się zapach wilgotnych liści. Ale ta cisza jest tylko złudzeniem, bo w ulu wciąż tętni życie. Dużo ludzi przekonanych jest, że pszczoły zimą śpią. Nieprawda – pszczoły cały czas żyją, ale funkcjonują w ciemnościach swojego ula. Ale co dokładniej się dzieje w ulu? Otóż pszczoły zimowe formują kłąb, który przez kolejne miesiące będzie ogrzewał królową i zapasy pokarmu. To właśnie teraz zaczyna się nowy sezon pszczelarski – choć jeszcze nie widać jego oznak.

To, jak pszczoły przezimują, zadecyduje o sile pasieki w przyszłym roku. Dlatego każdy pszczelarz, zamykając ule przed zimą, myśli już o wiośnie – o pierwszych oblotach, o nowych nadziejach i o tym, co przyniesie kolejny, nieznany jeszcze sezon. Mówi się, że jesień w pasiece to czas zadumy. Pszczelarz, patrząc na rząd cichych uli, czuje jednocześnie dumę i niepokój. Za każdym z tych domków kryją się setki tysięcy istnień, o które troszczył się przez całe lato – karmił, leczył, chronił przed deszczem, upałem i szkodnikami. A teraz musi je zostawić naturze i wierzyć, że poradzą sobie same…

Czy przetrwają? Czy wyjdą zdrowe po zimie? Czy pogoda w przyszłym roku pozwoli im zebrać miód i wychować nowe pokolenia? Na te pytania nikt nie zna odpowiedzi. Ale pszczelarz, mimo swoich obaw, zawsze w to wierzy. Bo pszczoły uczą pokory, cierpliwości i nadziei. Każdy sezon w pasiece jest inny. Raz pszczoły przynoszą nadmiar miodu, innym razem zmagają się z głodem – jest dawne powiedzenie: „raz pszczoły dają woły, innym razem zjedzą woły”. Pszczelarz z czasem uczy się, że jego rola nie polega na panowaniu nad przyrodą, lecz na współpracy z nią. To właśnie czyni pszczelarstwo tak niezwykłym – jest połączeniem wiedzy, pracy i emocji. To sztuka czekania, słuchania i zrozumienia rytmu natury.

A gdy przychodzi jesień i pasieka milknie, w sercu zostaje spokój i cicha nadzieja – że po zimie znów wróci życie, zapach kwitnących drzew i radosny szum tysięcy skrzydeł, a przy miodzie i świecach wyprodukowanych przez nasze podopieczne łatwiej jest wytrzymać ten ciężki czas...

Koniec sezonu pszczelarskiego – czas troski, ciszy i nadziei. Ale czy na pewno?
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole