Skocz do zawartości

Prześlij nam swoje filmy, zdjęcia czy tekst. Bądź częścią naszego zespołu. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościMZK Konin a przewóz jednośladów. Czy kierowca ma ostatnie słowo?

MZK Konin a przewóz jednośladów. Czy kierowca ma ostatnie słowo?

Dodano:
MZK Konin a przewóz jednośladów.  Czy kierowca ma ostatnie słowo?
INTERWENCJA

Za sprawą jednego z internautów, wraca temat przewozu rowerów autobusami MZK w Koninie. Nasz czytelnik poskarżył się, że ostatnio jego nastoletni syn chciał ze swoim jednośladem dojechać MZK z Kazimierza Biskupiego do Konina, jednak został wyproszony przez kierowcę.

Jak relacjonuje pan Adam, odmówiono jego synowi możliwości skorzystania z przejazdu, mimo że autobus był praktycznie pusty, nie było osób niepełnosprawnych na wózku i nikomu rower nie przeszkadzał, przez co naraziła na niebezpieczeństwo powrotu mojego dziecka ruchliwą drogą bez świateł do Konina. Nasz czytelnik nie rozumie, na jakiej podstawie odmówiono jego dziecku przejazdu, skoro wcześniej inny kierowca MZK jadący do Kazimierza Biskupiego bez problemu zabrał nastolatka wraz z rowerem, a nawet zaoferował pomoc przy odpowiednim zabezpieczeniu jednośladu w autobusie.

Pan Adam skierował oficjalną skargę do przewoźnika. Z odpowiedzi, jaką uzyskał, wynika, że według MZK wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. -Zgodnie z Uchwałą nr 835 Rady Miasta Konina, paragraf 16 punkt 4 dopuszcza się przewożenie rowerów w przestrzeni autobusu przeznaczonej do przewozu osób poruszających się na wózkach inwalidzkich lub wózków dziecięcych za opłatą jak za przewóz bagażu. Jednak taka sytuacja może mieć miejsce w wyjątkowych okolicznościach, takich jak awaria roweru lub załamanie pogody. W naszej ocenie po sprawdzeniu zapisu z monitoringu zachowanie kierowcy w opisanej przez Pana sytuacji było poprawne. - czytamy.

Wynika z tego, że to ostatecznie kierowca decyduje, czy weźmie z przystanku cyklistę z rowerem, czy też odprawi go z kwitkiem. O komentarz poprosiliśmy Bartłomieja Kózkę z Rowerowego Konina, który sprawą zajmował się już dwa lata temu. - Sytuacja, z którą spotkał się czytelnik, jest wynikiem niekorzystnej zmiany regulaminu przewozu MZK, która nastąpiła w 2022 roku. Wprowadzono wtedy zakaz przewozu w autobusach miejskich wszelkich rowerów, hulajnóg elektrycznych i urządzeń transportu osobistego. Wyjątek pozostawiono wyłącznie dla rowerów w czasie załamania pogody lub ich awarii, przy czym regulamin nie nakłada obowiązku zapięcia lub zabezpieczenia roweru w trakcie przewozu. Konińskie autobusy ciągle nie mają odpowiednich mocowań i uchwytów. Nadal o dopuszczeniu roweru do przewozu decyduje uznaniowo kierowca. - wyjaśnia.

Dodaje, że zakaz ten wyklucza możliwość skorzystania z popularnego w europejskich miastach transportu łączonego. - Np. z domu na przystanek jedziemy własną hulajnogą, następnie składamy ją i zabieramy do pojazdu komunikacji miejskiej, żeby po dojechaniu na przystanek docelowy ją rozłożyć i ostatni odcinek podróży pokonać znów własnym mikropojazdem. Mimo że idea zrównoważonego transportu stanowi ponoć ważny element w strategii naszego miasta, taka kombinacja komunikacyjna najwyraźniej się w niej nie mieści - wyjaśnia. Przypomina także, że rowerowy Konin w 2022 r. sprzeciwiał się wtedy wprowadzanym wówczas zmianom. Cykliści od początku podnosili, że to będzie krok wstecz.

- Zmiany miały miejsce z inicjatywy MZK, a nasz przedstawiciel na zaproszenie prezes zakładu wziął udział w konsultacjach w tej sprawie i jasno przedstawił nasze stanowisko. Zdajemy sobie sprawę, że pasażerowie z jednośladami to jednostkowe przypadki w działalności miejskiego przewoźnika. Zrozumiałym jest też to, że komunikacja miejska przeznaczona jest przede wszystkim do przewozu osób. Niemniej jednak uważamy, że przyjazny transport publiczny powinien dopuszczać możliwość przewożenia mikrośrodków transportu zawsze, gdy istnieją ku temu warunki oraz na jasnych, a nie uznaniowych zasadach. - mówi Bartłomiej Kózka. 

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole