Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościNadzorca sądowy u wykonawcy. Co z ogromnym projektem OZE w regionie konińskim?

Nadzorca sądowy u wykonawcy. Co z ogromnym projektem OZE w regionie konińskim?

Dodano: , Żródło: LM.pl
Nadzorca sądowy u wykonawcy. Co z ogromnym projektem OZE w regionie konińskim?
OZE

Na początku października łódzki sąd ustanowił tymczasowego nadzorcę sądowego dla FlexiPower Group w związku z wnioskiem o ogłoszenie upadłości. Firma w siedmiu gminach regionu konińskiego ma montować instalacje odnawialnych źródeł energii dla mieszkańców.

  • FlexiPower Group wygrała przetargi w co najmniej siedmiu gminach na montaż instalacji OZE z funduszy unijnych. Na początku października do firmy wkroczył nadzorca sądowy
  • Gminy sygnalizowały opóźnienia w pracach, ale na razie nie zauważyły, by projekt miał zostać niezrealizowany
  • Sama firma zapewnia, że prace wykona, a wprowadzenie nadzorcy to efekt sporu sądowego z byłym podwykonawcą

FlexiPower Group to przedsiębiorstwo zajmujące się montażem instalacji fotowoltaicznych, pomp ciepła czy magazynów energii w domach jednorodzinnych. W ostatnich miesiącach firma wygrała siedem przetargów na montaż instalacji OZE u mieszkańców co najmniej siedmiu gmin regionu konińskiego: Tuliszkowa, Rychwała, Rzgowa, Wilczyna, Ślesina, Kazimierza Biskupiego i Babiaka. Projekt finansowany jest z unijnego programu parasolowego.

Sąd wkroczył do akcji

1 października Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia ustanowił jednak dla firmy tymczasowego nadzorcę sądowego w związku z wnioskiem o ogłoszenie upadłości. To krok, który sąd podejmuje, by zabezpieczyć majątek firmy. Nadzorca na zlecenie sądu ma zbadać aktualną sytuację finansową firmy i ocenić jej stan, a także zabezpieczyć majątek przed np. wyprzedaniem, co uniemożliwiałoby dochodzenie należności przez wierzycieli.

Powołanie nadzorcy nie jest równoznaczne z upadłością przedsiębiorstwa, ale i tak może budzić zaniepokojenie co do możliwości wywiązania się przez firmę z umów z samorządami. A chodzi o niemałe pieniądze – łącznie nawet ponad 77 mln zł. Za te fundusze FlexiPower Group powinna zamontować niemal tysiąc instalacji fotowoltaicznych, ponad 600 pomp ciepła i niemal 600 magazynów energii.

Zapytaliśmy samorządy o stan prac nad projektem oraz kontakty z FlexiPower Group. Spośród siedmiu gmin odpowiedziały tylko trzy.

Gmina z niepokojem obserwuje postęp prac

Udało się nam ustalić, że montaż nie rozpoczął się jeszcze lub trwa w co najmniej trzech gminach: Rychwale, Tuliszkowie i Kazimierzu Biskupim.

Najobszerniejszych informacji udzielił ten ostatni samorząd. Wykonawca sporządził tam audyty i dokumentacje projektowe w terminie, choć nie bez problemów. – Już w pierwszych tygodniach po podpisaniu umowy gmina zauważyła brak działań na zadaniu – poinformował Kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju Przemysław Kucharski. Odbywały się cotygodniowe narady z przedstawicielami firmy, a wójt w lipcu wysłał do niej oficjalne pismo w związku z tempem prac.

Montaż ma nastąpić od połowy października. – Gmina Kazimierz Biskupi z niepokojem obserwuje dotychczasowy postęp prac, jednak wykonawca wciąż ma formalną możliwość wywiązania się z umowy w ustalonym terminie – dodał Przemysław Kucharski.

Zagrożenia realizacji projektu na tę chwilę nie widzi gmina Rychwał, gdzie prace już się rozpoczęły. Ślesin, choć nie odpowiedział na pytania LM.pl, już wcześniej informował o opóźnieniach w pracach montażowych na swojej stronie internetowej.

Na początku września prace miały ruszyć w Tuliszkowie. Nie ma informacji na temat realizacji zadania w Babiaku, gmina nie odpowiedziała na pytania. Projekt zakończył się już i został rozliczony w gminach Rzgów i Wilczyn.

Sama realizacja prac nie rozwiewa jednak wszystkich wątpliwości. FlexiPower Group w każdym przetargu dawała bowiem gwarancje na sprzęt i ich montaż. W niektórych samorządach wynoszą one nawet dziewięć lat. W przypadku – jak na razie ewentualnej – upadłości gminy mogą mieć jednak problem z wyegzekwowaniem tych zapisów.

Firma: to efekt sporu z podwykonawcą

FlexiPower Group działa na rynku od wielu lat i do czasu pandemii funkcjonowała stabilnie. Pierwsze problemy zaczęły się w 2022 r., gdy przedsiębiorstwo zanotowało stratę w wysokości ponad 13 mln zł. Przez kolejne dwa lata firma była na plusie, ale w zeszłym roku znów zakończyła ze stratą – niemal 10,6 mln zł.

W odpowiedzi na pytania LM.pl FlexiPower Group podkreśliła, że spółka nie znajduje się w stanie upadłości ani likwidacji. – Postanowienie zabezpieczające sądu o ustanowieniu Tymczasowego Nadzorcy Sądowego (TNS) zostało wydane na posiedzeniu niejawnym, bez uprzedniego wysłuchania spółki, wyłącznie w oparciu o jednostronne i wybiórcze twierdzenia jednego z naszych byłych podwykonawców – spółki Elektromonter Sp. z o.o. – poinformowała kierownik ds. marketingu Michalina Grudzińska-Jurczuk.

Jak dodała, wniosek jest „bezzasadny, złożony w złej wierze i stanowi próbę wywarcia bezprawnego nacisku windykacyjnego w wielomiesięcznym sporze gospodarczym dotyczącym jakości i nieterminowości prac budowlanych”. Spór ma toczyć się od 2025 roku, a sama FlexiPower Group wytoczyła swojemu byłemu podwykonawcy sześć procesów gospodarczych na łączną kwotę blisko 2,7 mln zł.

Deklarują, że wywiążą się ze zobowiązań

Michalina Grudzińska-Jurczuk dodała, że realizacja projektów w regionie konińskim nie jest zagrożona. Spółka działa nieprzerwanie i nie ma problemów z płynnością. – Dysponujemy pełnym zabezpieczeniem kadrowym, sprzętowym, magazynowym oraz wykonawczym. Kondycja finansowa FlexiPower Group jest stabilna – oceniła. Zapewniła również, że firma dopełni zobowiązań gwarancyjnych.

Podpisanych umów nie zamierzają na ten moment zrywać samorządy.

– Samo złożenie wniosku przez wierzyciela ani ustanowienie zabezpieczenia w postaci TNS nie stanowi przesłanki rozwiązania umów cywilnoprawnych ani wykluczenia wykonawcy z postępowań. Zaistniała sytuacja nie wpływa w żaden sposób na ważność i skuteczność zawartych kontraktów. Spółka wywiązuje się i zamierza terminowo wywiązać się ze wszystkich zobowiązań umownych, chroniąc tym samym samorządy i mieszkańców przed utratą dofinansowania unijnego – zapewnia Michalina Grudzińska-Jurczuk.

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole