Skocz do zawartości
LM.plWiadomości„Nie wszystko co kupujemy z napisem „przecena” jest tańsze”

„Nie wszystko co kupujemy z napisem „przecena” jest tańsze”

Dodano: , Żródło: LM.pl
„Nie wszystko co kupujemy z napisem „przecena” jest tańsze”
black friday

Manipulowanie cenami, wabienie rzekomymi promocjami i możliwości zwrotu towaru. Powiatowy rzecznik konsumentów ostrzega przed „okazjami” związanymi z dzisiejszym Black Friday.

Czas wielkich przecen trwa od tygodnia. Dzisiaj kończy go tzw. „Czarny Piątek”, czyli dzień największych promocji.

– To umowne, bo takich typowych przecen jak w Stanach Zjednoczonych to u nas nie ma. Wczoraj sobie sprawdziłam i nie jest to 50 procent. U nas to 5, 7, a czasem 10, czy 20 procent to jest góra – mówi Bernadeta Szmytka, powiatowy rzecznik konsumentów w Koninie. 

Zdarza się tak, że przedsiębiorcy podnoszą wcześniej ceny, żeby w Black Week i Black Friday je obniżyć.

– To są nieuczciwe praktyki. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów monitoruje sytuację na rynku. Jeżeli klienci się z takimi praktykami spotykają to prośba, żeby je zgłaszali. Nie można podnosić ceny przed przecenami, a potem ją obniżać. Niestety cały czas są takie sytuacje, a klienci ulegają tej pokusie, często bez większego zastanowienia – podkreśla Bernadeta Szmytka.

UOKiK sprawdza i porównuję zgodność cen z zakodowanymi w kasie, w czytniku i materiałach reklamowych. W pierwszym półroczu tego roku kontrole prawidłowości przeprowadzono u 1637 przedsiębiorców, a nieprawidłowości wykryto u 53 procent przedsiębiorców.

- Przeceny nie są obowiązkiem, ale wiążą się z większym zainteresowaniem klientów. Jeżeli polujemy na wyprzedaż i mamy nadzieję na zakup w niższej cenie to sprawdźmy jaka była cena wyjściowa, odpowiednio wcześniej monitorujmy ceny na rynku. Kiedy przedsiębiorca ogłasza „Czarny Piątek” to sprawdźmy, czy faktycznie te przeceny są – mówi Bernadeta Szmytka. - Nie możemy bezkrytycznie podchodzić do tematu. Nie wszystko co kupujemy z napisem „przecena” jest tańsze. Przedsiębiorcy różnie te ceny u siebie kształtują. Mamy wolny rynek. To my decydujemy, czy chcemy tę kwotę zapłacić. Na konsumentach spoczywa obowiązek należytego zmonitorowania rynku. Nie możemy na nikogo zrzucać odpowiedzialności, że nie sprawdziliśmy cen, czy nie przeczytaliśmy umowy - dodaje.

Podczas zakupów najważniejsze jest zadanie sobie pytania, czy rzeczywiście tego potrzebujemy. To, zdaniem rzecznika praw konsumentów, podstawowa kwestia. Istotne jest też, czy kupujemy towar w sklepie, czy w internecie.

- Jeśli kupujemy na odległość to mamy 14 dni na odstąpienie od umowy. Dużo gorzej wygląda to, kiedy kupujemy towar w placówce stacjonarnej. Po raz kolejny apeluję i informuję, że wtedy nie ma prawa odstąpienia od umowy. Była możliwość obejrzenia i sprawdzenia towaru przed zakupem. Przedsiębiorca nie ma obowiązku przyjmowania takiego zwrotu i trzeba mieć tego pełną świadomość – podkreśla Bernadeta Szmytka.

W przypadku zakupów w sklepie stacjonarnym warto zwrócić uwagę na informacje przy kasie. Z nich dowiemy się czy przyjmowane są zwroty, jaki jest ich czas (7, czy 14 dni), czy zwracają gotówkę oraz czy towary z przeceny podlegają zwrotowi.

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole