Skocz do zawartości
Polska

Wybory 2024: Wyścig o prezydenturę w Koninie. Korytkowski i Popkowski idą dalej

Prześlij nam swoje filmy, zdjęcia czy tekst. Bądź częścią naszego zespołu. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościTo się nosiło! W czasach PRL-u królowała sztuczna biżuteria

To się nosiło! W czasach PRL-u królowała sztuczna biżuteria

Dodano:
To się nosiło! W czasach PRL-u królowała sztuczna biżuteria
wystawa

Plastikowe perły, metalowe broszki, drewniane korale, błyskotki z „jabloneksu”. W czasach PRL-u królowała sztuczna biżuteria, która trafiła teraz do Muzeum Okręgowego w Koninie.

Można ją było podziwiać w gablotach albo na uczestniczkach wernisażu, które postanowiły przewietrzyć swoje ozdoby z drugiej połowy XX wieku. Wernisaż w spichlerzu połączony była z promocją „Katalogu zbioru sztucznej biżuterii Muzeum Okręgowego w Koninie”.

- Warto bliżej zapoznać się z biżuterią „minionej epoki”. Może nie wszystko jest tylko odkurzonym starociem, może znajdują się wśród niej prawdziwe perełki warte zainteresowania – zachęcała Małgorzata Szuman- Gorczyca z MOK, autorka opracowania, które wzbogaciło muzealną biblioteczkę. Do nabycia w sklepiku, który jest obok najnowszej wystawy „Biżuterii PRL-u”. Ekspozycja znalazła się w oryginalnej aranżacji, która również wzbudziła zachwyt, autorstwa Agnieszki Jankowskiej. 

O tym, że konińskie muzeum ma stałą ekspozycję biżuterii XIX-wiecznej, wiadomo od dawna. Kolekcja jest wciąż uzupełniana, ale nadszedł czas, aby przejść do kolejnych epok. I charakterystycznej dla tamtych czasów sztucznej biżuterii. O jej urokach opowiadała z pasją autorka ekspozycji Małgorzata Szuman-Gorczyca. Wyjaśniła zebranym, że to nie tylko tania wersja, ale coś więcej. Sama z biżuterii wybiera najchętniej dziwne, szalone i wielkie pierścionki. Jeden z okazów, tzw. kopernikański, znalazł się także na wystawie.

Jak wyjaśniła autorka katalogu, w minionych czasach królowała czeska biżuteria produkowana w Jabloncu nad Nisou, zwana „jabloneksem”. Na co dzień noszono naszyjniki z paciorków o najróżniejszych kształtach i kolorach. Szczególnym wzięciem cieszyła się wersja z imitacjami brylantów oraz wykonana ze szkła iryzującego – przeznaczona na uroczyste okazje. Plastikowe naszyjniki początkowo były tańszą namiastką wyrobów szklanych. Z czasem w pełni wykorzystano szerokie możliwości kształtowania i barwienia dzięki czemu powstały oryginalne ozdoby, a biżuteria z tworzyw sztucznych przestała być tylko tania.  

W latach 60 i 70. sporą popularnością cieszyła się biżuteria drewniana. Jej źródłem była moda na ludowość propagowana przez państwo i kultywowana przez Centralę Przemysłu Ludowego i Artystycznego „Cepelia”, w której sklepach kupowano te wyroby.  Specyficzna grupa ozdób powstała dzięki twórczości amatorskiej. Bieda i szarość powojennej Polski wyzwoliły pokłady twórczej inwencji. Wykorzystywanie starych, a dobrych materiałów, przysłowiowe robienie czegoś z niczego było normą. Broszki robione z  papier mâché lub tasiemek, wzruszające naszyjniki z „ładnych”, szklanych guzików lub z zachowanych przedwojennych paciorków. Także późniejsze zaopatrzenie sklepów nie dawało wielkiego wyboru, więc oryginalną ozdobę należało zrobić samemu.

Ze względu na swoje walory artystyczne bursztyn zawsze był pożądanym materiałem do wyrobu biżuterii. Prowadzona przez państwo kampania kreująca bursztyn jako „polski kamień” oraz przekonanie o właściwościach leczniczych zwiększyły jego atrakcyjność. Niemal każdy przywoził z wakacji nad Bałtykiem naszyjnik, bransoletkę lub popularne serduszko, wykonane z bursztynowych okruchów lub imitacji. Polską „specjalnością” i towarem eksportowym była modna wówczas biżuteria z bursztynem oprawianym w srebro.

Na tle tradycyjnych ozdób z paciorków i kamieni jubilerskich wyróżniała się srebrna biżuteria, czyli artystyczne wyroby spółdzielni rzemieślniczych wyrabiane, w większym lub mniejszym stopniu, ręcznie, w krótkich seriach, prezentujące oryginalne wzornictwo. Wyroby takich wytwórni jak ORNO, Rytosztuka czy Imago Artis, w dużym stopniu ukształtowały gusta Polek i sprawiły iż właśnie srebrna biżuteria stała się stosowną ozdobą nowoczesnej kobiety.

W zbiorach Muzeum Okręgowego są także pamiątki po konińskiej pisarce Jadwidze Perathoner (1926 – 2014). I jej biżuteria. To powszechnie noszone wówczas ozdoby: plastikowe „perły”, proste klipsy, metalowe i plastikowe broszki, które można podziwiać w oddzielnej gablocie.  

To dopiero początek. Autorka katalogu i wystawy zachęcała podczas wernisażu do dzielenia się eksponatami na poczet przyszłej kolekcji biżuterii XX-wiecznej. Konińskie muzeum przecież z tego słynie.

 

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole