Atmosfera w konińskim szpitalu wciąż napięta. Będzie redukcja łóżek?

Wypracowywany właśnie program naprawczy konińskiego szpitala zakłada redukcję miejsc, a co za tym idzie – personelu. Dyrekcja szpitala zapewnia, że nie będzie zwolnień, jedynie nieprzedłużanie umów czasowych pracownikom. Związki zawodowe narzekają na brak dialogu.
Minęły dwa tygodnie od informacji o obcięciu premii etatowym pracownikom konińskiego szpitala. Personel czeka na pierwsze wynagrodzenia bez jednoprocentowego dodatku. – Cztery związki ustaliły, że w poniedziałek wysyłamy pismo do Państwowej Inspekcji Pracy. PIP wstępnie powiedziała, że jest to bezprawnie zrobione i będą interweniować. Jeżeli to nie pomoże to dalsze kroki to już sąd – mówi Mariusz Maćkowiak, przewodniczący komisji zakładowej NSZZ Solidarność .
„Nie będzie drastycznych kroków”
To jednak nie ostatnie reperkusje, jakie mogą dotknąć pracowników. Wśród personelu pojawiają się plotki o zwolnieniach. Maria Wróbel, Naczelna Pielęgniarka WSZ w Koninie i osoba odpowiedzialna za kontakty z mediami potwierdza, że w najbliższym czasie może dojść do redukcji łóżek w konińskim szpitalu, a co za tym idzie – do zmniejszenia personelu. Liczba pielęgniarek i położnych jest bowiem uzależniona od liczby miejsc w placówce. Jak jednak podkreśla, dyrekcja szpitala przede wszystkim planuje nie przedłużać umów czasowych, które wygasają w najbliższych miesiącach z pracownikami, którzy mają już uprawnienia emerytalne.
– Na pewno dyrektor nie podejmie jakichś drastycznych kroków, zbiorowego rozwiązywania umów, ale będą rozmowy na temat może zmniejszenia liczby godzin, może przejścia na inną umowę. Będziemy próbowali innych rozwiązań – wyjaśnia Maria Wróbel. Jak mówi, redukcja liczby łóżek, choć oczywiście spowoduje oszczędności, jest podyktowana przede wszystkim racjonalizacją działania szpitala. – Są oddziały, które mają wykorzystanie łóżek w 45 – 46%, a normą powinno być 85 – 90%.
Część personelu może zostać przesunięta na oddziały, gdzie występują braki. Decyzję o tym, czy ktokolwiek będzie zwalniany ma podjąć dyrektor po swoim powrocie. Obecnie pracuje bowiem cały czas nad programem naprawczym. – Program naprawczy ciągle jest w naprawie. Mamy zespół, który nas w tym wspiera, jest dyrektor szpitala w Kaliszu, pani profesor Monika Dobska z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. 25 mln zł to bardzo poważny dług szpitala, który musimy poprawić – mówi Maria Wróbel. I dodaje: – To jeszcze nie jest ostateczna wersja. W przyszłym tygodniu będzie dyrektor naczelna i będziemy rozmawiali, jakie propozycje będą.
Czekają na spotkanie z dyrekcją
Związki zawodowe oficjalnie nic o planach dyrekcji jeszcze nie wiedzą. Jak przyznają ich przedstawiciele, od lipca nie odbywają się comiesięczne spotkania. Najbliższe było zaplanowane na środę. – Dyrekcja odwołała spotkanie, które wynikało z terminarza – potwierdza Ewa Raćkos ze Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Mariusz Maćkowiak dodaje: – Sierpień był miesiącem urlopowym, było przyjęte, że się nie spotykamy. We wrześniu się spotkanie nie odbyło, w październiku się nie odbyło, jutro miało się odbyć – dostałem maila, że spotkanie się nie odbędzie.
Maria Wróbel przyznaje, że rozmów z personelem na razie nie ma. – Gdy program naprawczy zostanie przyjęty w wersji ostatecznej to mam nadzieję, że te spotkania będą mogły się rozpocząć i będziemy wiedzieć, na czym stoimy.
Związkowcy rozmawiali natomiast we wtorek z Michałem Kołodziejczakiem. To poseł-elekt z okręgu konińskiego. Podczas spotkania miał obiecać wsparcie pracowników w rozmowach z dyrekcją i Urzędem Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego, któremu koniński szpital podlega. Kolejne spotkanie między Kołodziejczakiem a związkowcami zaplanowane jest na przyszły tydzień, już po zaprzysiężeniu lidera Agrounii na posła.
Kilkaset ofert mieszkań na wynajem i sprzedaż – znajdź idealne lokum szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!




