Kilkudziesięciu policjantów i strażaków szukało go trzy godziny. Zaskoczył wszystkich

fot. Wielkopolska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza
Ponad trzy godziny trwały poszukiwania 44-latka, który w Nowy Rok zadzwonił na policję i poinformował, że zgubił się w lesie. Okazało się, że mężczyzna był pijany, a jego historia ma sporo luk.
Po godz. 15.00 1 stycznia dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Koninie odebrał zgłoszenie od mężczyzny, który poinformował, że zasłabł podczas przejścia przez las w okolicy Genowefy (gm. Krzymów) i nie jest w stanie samodzielnie wrócić do domu. Dodatkowo jego telefon miał mieć zaledwie kilka procent baterii.
Na pomoc mężczyźnie wysłano siedem policyjnych patroli i prawie 40 strażaków wyposażonych w dwa drony. Akcja prowadzona była w trudnych warunkach atmosferycznych – padał śnieg, a temperatura była niska.
Ok. godz. 18.15 44-latka udało się odnaleźć w Olesinie (gm. Władysławów). Był pijany – miał ponad 2,2 promila alkoholu we krwi. Na dodatek jego telefon był naładowany, ale mężczyzna go nie odbierał, mimo licznych prób kontaktu ze strony służb. 44-latek był ponadto suchy i ciepły i nic nie wskazywało na to, żeby przez długi czas przebywał na mrozie.
Mężczyzna trafił do pomieszczenia dla osób zatrzymanych, gdzie miał wytrzeźwieć. Za nieuzasadnione wezwanie służb ratunkowych grozi mu teraz grzywna, areszt lub ograniczenie wolności. – Nieodpowiedzialne zachowanie i bezpodstawne wzywanie służb ratunkowych może skutkować realnym zagrożeniem dla osób faktycznie potrzebujących pomocy – przypominają policjanci.
Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!






