Pół wieku temu z mapy powiatu konińskiego zniknęła gmina Gosławice
KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

W styczniu 1976 roku z dnia na dzień liczba mieszkańców Konina wzrosła o około 9 tys. osób, a jego powierzchnia się podwoiła. Wcześniej na taki przyrost ludności miasto potrzebowało aż siedmiu lat. Stało się tak za sprawą likwidacji („zniesienia” – jak elegancko zapisano w ministerialnym rozporządzeniu) gminy Gosławice, której większą część Konin wchłonął.
Wyjaśnienia tej operacji daleko szukać nie trzeba. Zrobiono to, żeby wzmocnić i zasilić finansowo świeżo awansowane na stolicę województwa miasto. Do tej pory przez ponad trzydzieści lat gmina Gosławice doskonale sobie przecież radziła z funkcjonującymi na jej terenie odkrywkami Morzysław, Niesłusz, Gosławice i Pątnów oraz dwiema elektrowniami i hutą. Sęk w tym, że zdaniem władz zarówno pieniądze, jak i prestiż przemysłu paliwowo-energetycznego bardziej były potrzebne Koninowi.
Pechowe Gosławice
Gosławice nie miały tyle szczęścia co gmina Kleszczów, na której terenie do dzisiaj funkcjonuje Kopalnia Węgla Brunatnego „Bełchatów”. Choć i ona cztery lata temu została pozbawiona – mimo wyrażonego w referendum sprzeciwu mieszkańców - części swojego terenu, a konkretnie obrębu Wola Grzymalina.
Zabieg ten uszczuplił niemal o połowę dochody gminy wynoszące dotąd prawie 30 tys. zł na jednego mieszkańca. Zyskała na tym gmina Bełchatów, której jednak i tak daleko do kleszczowian, bo jej dochód w przeliczeniu na jednego mieszkańca wynosi obecnie 8 tys. zł. Dla porównania dochód na mieszkańca Warszawy jest niemal o połowę mniejszy od bełchatowskiego.
Prawie 750 lat historii
Gdyby nie bezpośrednie sąsiedztwo Konina, który w czerwcu 1975 roku został stolicą województwa, gmina Gosławice istniałaby najprawdopodobniej do dzisiaj. A jest to miejscowość z nie byle jakimi tradycjami i porządną historią, jakiej nie powstydziłoby się niejedno miasteczko a nawet miasto. Dzisiaj przytłoczone kominami elektrowni (fot. 1) Gosławice wydają się być nic nieznaczącymi peryferiami Konina. Nawet dwa najcenniejsze zabytki – kościół i zamek z XV wieku (fot. 2 i 3) – przysłonięte zostały przez górujący nad ulicą Przemysłową kolejowy nasyp (fot. 4).
Tymczasem rodowód tej wsi sięga XIII wieku, a więc czasów, kiedy datowana jest lokacja Konina. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1280 r., kiedy król Przemysł II potwierdził nadanie osady klasztorowi w Lądzie.
Łaskarzyc i papieże
Budowniczym dwóch najważniejszych dzisiaj zabytków Gosławic był Andrzej Łaskarzyc z rodu Godziembitów, który razem z bratankiem, Janem z Lichenia, ufundował wzniesiony w latach 1418-1426 zamek i nieco później kościół zaliczany do najcenniejszych zabytków polskiej architektury gotyckiej.
Andrzej Łaskarzyc to nietuzinkowa postać czternasto- i piętnastowiecznej Polski: studiował prawo w Pradze i w Padwie, gdzie zdobył doktorat, przez krótki czas kanclerz królowej Jadwigi, w latach 1412–1414 był prokuratorem Władysława Jagiełły w procesie polsko–krzyżackim. W 1414 roku został biskupem poznańskim. Wraz z Pawłem Włodkowicem, arcybiskupem gnieźnieńskim Mikołajem Trąbą, Janem z Tuliszkowa i Zawiszą Czarnym z Garbowa wchodził w skład polskiej delegacji na sobór w Konstancji (1415-1418). Zmarł w 1426 roku na zamku w Gosławicach, przeżywszy 64 lata.
Lubrański i Kwileccy
Zamek został zniszczony podczas szwedzkiego najazdu, a ówczesny właściciel Gosławic Konstanty Lubrański bardziej był zajęty hulankami niż stanem swojej siedziby. Za rozwiązły tryb życia Konstanty Lubrański do dzisiaj podobno pokutuje, strasząc w gosławickim zamku w towarzystwie diabłów i swoich kompanów. Pierwszy raz miał ukazać się gościom zamkowym w połowie XVIII wieku. Zjawą zajmowała się nawet w 1765 roku specjalna komisja, powołana przez arcybiskupa gnieźnieńskiego.










