Walka o Dominika trwa. Rodzina nie traci nadziei na jego powrót do zdrowia

Wystarczyła chwila, żeby wywrócić do góry nogami życie całej rodziny. Dominik Jałoszyński z Konina od trzech lat jest w śpiączce po wypadku samochodowym, a bliscy nie poddają się w walce o jego powrót do zdrowia. – Nadal liczymy, że jeszcze będzie sprawniejszy – mówią.
Do wypadku doszło 12 grudnia 2022 roku na ul. Kolejowej w Koninie. Dominik Jałoszyński wyjeżdżał z zatoczki (na wysokości bloków przy ul. Legionów 8–12), kiedy w jego Skodę Citigo uderzyła jadąca od strony targowiska Mazda CX-5. Dominik w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie przeszedł trzygodzinną operację. Usunięto mu krwiak, fragment czaszki i mózgu. Nie wybudził się ze śpiączki farmakologicznej, a po sześciu tygodniach z OIOM-u został przewieziony do „Budzika” pod Siedlcami.
– Było wiele kryzysów, ale te pierwsze dni były najgorsze. Liczyliśmy, że się wybudzi, ale to się nie stało. Potem jeszcze doszły komplikacje związane z wodogłowiem. Wszystko to było bardzo trudne – opowiada Ryszard Jałoszyński, tata Dominika.
W „Budziku” z Dominikiem zawsze był ktoś z bliskich. Nie tylko towarzyszyli mu, ale też uczyli się opieki nad chorym. Kiedy został wypisany z kliniki, rodzice w błyskawicznym tempie przygotowali dla niego pokój w swoim mieszkaniu.
– Pozbyliśmy się pamiątek i książek zbieranych przez 40 lat, ale co innego wtedy było ważniejsze. Wspólnie z synową zdołaliśmy w bardzo krótkim czasie przygotować przyzwoite warunki, zaopatrzyć się w podstawowy sprzęt i znaleźć specjalistów. Musieliśmy się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości. Syn miał się nami zajmować na starość, a wyszło inaczej – mówią rodzice Dominika. – W domu jest dotyk, bliskość, ciepło. To dodatkowa wartość poza samą pielęgnacją. Opieka to ogromny wysiłek, ale jak się bardzo kocha, to się go podejmuje – dodają.
Celem rodziny Dominika było nie tylko zapewnienie mu komfortu, ale też podjęcie próby odzyskania sił i powrotu do sprawności.
– Mamy znakomitą pomoc w postaci rehabilitantki, pani Ewy, która jest niesamowitą osobą. Dominik bardzo ją ceni i jest do niej przywiązany. Oni posługują się swoim językiem – mówi pan Ryszard. – Jest dość duży zespół, który z nami pracuje. Na ścianie jest harmonogram i praktycznie każdy dzień jest wypełniony stałymi zajęciami, a wszystko się zmienia w zależności od dostępu specjalistów – dodaje.
Dzięki intensywnej pracy u Dominika Jałoszyńskiego zniknęły stany zapalne, udaje się utrzymać jego dobrostan, wagę oraz zniwelować ból i dyskomfort. Koninianin ma nadal rurkę tracheostomijną, ale jest pionizowany, ogląda telewizję i ma nawet swoje ulubione programy. Kiedy odwiedzają go znajomi, reaguje pozytywnie. Do kontaktu z bliskimi używa cyber-oka.
– Naszym marzeniem jest jakiś pojazd, który pozwalałby mu zaspokoić ciekawość świata. Są miejsca, o których on nam komunikuje, że chciałby pojechać, zobaczyć. Zainstalowałem na działce kamery i wieczorami, na dobranoc, sobie oglądamy, co tam się dzieje – mówi pan Ryszard.
Walka o zdrowie Dominika wiąże się z ogromnymi kosztami. Refundowane przez NFZ jest tylko 80 godzin fizjoterapii. Dzięki założonej krótko po wypadku zbiórce internetowej udało się zebrać środki na leczenie i zakup sprzętu.
– Przyjaciele i krewni bardzo nas wspierali. Naliczyłem ponad 800 osób i to był znaczący zastrzyk finansowy, który przyszedł w odpowiednim czasie – podkreślają rodzice Dominika.
Zbiórka ciągle istnieje (link TUTAJ), ale wesprzeć Dominika w powrocie do samodzielności można również poprzez przekazanie 1,5 procent podatku. Wystarczy w rozliczeniu PIT wpisać KRS: 0000272272, cel szczegółowy: Dominik Jałoszyński.
Rodzina cały czas wyjaśnia też okoliczności zdarzenia z 2022 roku i dopiero niedawno udało się w Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji oraz na mapie wypadków drogowych zmienić oznaczenie z lekkiego wypadku na ciężki. To, zdaniem Ryszarda Jałoszyńskiego, powinno pozwolić wyciągnąć odpowiednim służbom wnioski, poprawić bezpieczeństwo na ul. Kolejowej i stać się przestrogą dla innych.




