25 lat od finału Pucharu Polski. TVP Sport pokaże film Damiana Pechmana

Od pamiętnego finału Pucharu Polski Amica Wronki – Aluminium Konin minęło już 25 lat. Do dziś nie poznaliśmy prawdy o tym meczu. I pewnie nigdy już jej nie poznamy. Na ten do dziś budzący wiele emocji temat niedawno powstał kolejny film. Jego autorem jest pochodzący z Konina dziennikarz TVP Sport, Damian Pechman. Telewizyjną premierę dokumentu zaplanowano na sobotę, piątego sierpnia, o godz. 12.45.
W sobotę piątego sierpnia w TVP Sport o godz. 12.45 telewizyjną premierę będzie miał film „Cała Polska widziała... Aluminium Konin 1998”. Kto nie może obejrzeć go na szklanym ekranie powinien to zrobić na you tube. Znajdziemy w nim np. wypowiedzi uczestników tamtych wydarzeń: Damiana Augustyniaka, Andrzeja Jaskota, Tomasza Wojciechowskiego, Janusza Białka, Artura Kościuka, Dominika Panka, czy Michała Zawackiego. Autorem dokumentu jest Damian Pechman, pochodzący z Konina dziennikarz TVP Sport, który w rozmowie z portalem lm.pl opowiedział o kulisach pracy nad tym materiałem.
Dariusz Walory: Dlaczego zdecydował się pan na realizację tego filmu?
Damian Pechman, TVP Sport: Myślałem o tym już przy okazji dwudziestej rocznicy finału Pucharu Polski. Wtedy zabrakło przede wszystkim czasu. Poza tym piłkarska Polska żyła mundialem 2018 i w tamtym momencie film o wydarzeniach z 1998 roku raczej nikogo by nie zainteresował. Pomysł wrócił w tym roku. Otrzymałem „zielone światło” od kierownika redakcji i zabrałem się do pracy.
Jak długo trwały prace nad tym dokumentem? Ile miejscowości musiał pan odwiedzić?
Konin, Łódź, Mielec i Warszawa – tak wyglądała moja trasa. W sumie pięć dni zdjęciowych plus trzy dni przygotowań do montażu i cztery dni poświęcone na montaż. Oczywiście znacznie wcześniej rozpocząłem przygotowania do nagrań, uzyskałem między innymi potrzebne zgody na nagrania na stadionach czy dworcu PKP Konin Zachód. Ustaliłem również listę osób, z którymi chcę porozmawiać. Zależało mi, żeby to byli piłkarze z Konina i okolic, związani z tym regionem. Stąd wspomnienia Tomasza Wojciechowskiego i Damiana Augustyniaka oraz Jana Woźniaka, który na przełomie wieków pracował i w Hucie Aluminium Konin, głównym sponsorze, i klubie piłkarskim. Do tego Artur Kościuk, wówczas 24-letni zawodnik wypożyczony z ŁKS-u, Andrzej Jaskot i trener Janusz Białek z Mielca. Z Andrzejem Jaskotem nawiązałem kontakt już kilka lat temu, wtedy nasza rozmowa została opublikowana w formie tekstowej na stronie TVP Sport, ale obiecałem, że jeśli wrócę do pomysłu filmu dokumentalnego, to będę chciał, aby był jednym z głównych bohaterów. Całość uzupełniły wspomnienia Michała Zawackiego, obecnie komentatora TVP Sport, a w 1998 roku pracownika Przeglądu Konińskiego i stacji radiowych w Koninie oraz Dominika Panka, dziennikarza Polskiego Radia, który zajmuje się tematem korupcji w polskim futbolu.
Czy łatwo było namówić rozmówców na wspomnienia?
Nie miałem z tym kłopotu. Wyjątkiem był Tomasz Wojciechowski, wychowanek Górnika Konin. Długo się wahał. Wstępnie wyraził zgodę, ale gdy kilka dni przed przyjazdem do Konina chciałem jeszcze potwierdzić nasze nagranie, to usłyszałem: „Nie wiem, czy chcę do tego wracać”. Podobno czas leczy rany, ale Tomek jest przykładem, że nie zawsze. Wciąż boli go to, co się wydarzyło w finale i w ogóle to, co działo się wtedy na polskich boiskach. Nie dziwi, że po zakończeniu kariery na wiele lat zniknął ze sportu i nie miał ochoty, aby nawet towarzysko pokopać piłkę.
Czy był ktoś, kto odmówił wypowiedzi?
Po stronie Aluminium Konin – nie. Próbowałem nakłonić do wypowiedzi przed kamerą byłych piłkarzy Amiki Wronki czy sędziego Marka Kowalczyka, ale – czego się spodziewałem – odmówili.
Gdzie oglądał pan ten finał? Jakie emocje temu towarzyszyły?
Na stadionie w Poznaniu. Po tym finale obraziłem się na kilka lat na piłkę nożną. I chociaż wróciłem później na stadion w Koninie, to jednak oglądałem mecze już bez emocji, które towarzyszyły mi wcześniej.
Tamten finał był początkiem końca poważnej piłki w Koninie. Prawda, czy zbyt duże uproszczenie?
Prawda. Zwycięstwo w finale Pucharu Polski mogło sprawić, że udałoby się utrzymać i wzmocnić skład, że do Huty Aluminium dołączyliby inni sponsorzy. Że może w kolejnym sezonie udałoby się awansować do 1. ligi. Otwarte pozostaje pytanie, jak długo udałoby się utrzymać ten poziom? Pięć, dziesięć lat? To chyba maksimum. Janusz Białek, były trener Aluminium, ocenia w filmie, że byłby to obecnie klub na poziomie Rakowa Częstochowa. Bardzo optymistyczna wizja, ale moim zdaniem niestety nierealna. Poważna piłka „ucieka” do dużych miast, gdzie może liczyć na więcej sponsorów i więcej kibiców.
Prawdy o tym meczu zapewne nie poznamy już nigdy. Czy po tylu latach jest jeszcze sens do tego wracać?
Jest sens. Chociaż rzeczywiście w trakcie przygotowań wiele razy słyszałem: „po co do tego wracać?”. Po co? Choćby dla młodych ludzi, młodych kibiców, którzy nie pamiętają tych mrocznych lat w polskiej piłce. Takie mieliśmy czasy, że nie zawsze najlepszy zostawał mistrzem lub awansował do wyższej ligi, a słabszy nie zawsze spadał. Warto mieć tego świadomość, gdy przegląda się ligowe tabele sprzed 20-30 lat. Wreszcie film jest ukłonem w stronę klubu i miasta. Finał Pucharu Polski to tylko jeden mecz, a ta piękna historia, do której wracają i kibice, i piłkarze, i działacze, i dziennikarze zaczęła się przecież wcześniej. I tylko szkoda, że nie ma ona happy endu.
Foto kadr z filmu D. Pechmana
Mamy swój kanał nadawczy. Dołącz i bądź na bieżąco!



