Julia Rachuba: „Na kilka chwil świat przestaje istnieć”

Foto Koszal Coaching
Z dużą przewagą wygrałaś także Memoriał im. Henryka Warwasa w Kleczewie.
Od początku ruszyłam przed siebie i nie oglądałam się wstecz. Drugą w klasyfikacji zawodniczkę, liderkę ostatnich lat naszych ulicznych biegów wyprzedziłam o około minutę. Byłam z siebie dumna i były to też przełomowe zawody, bo pierwszy raz w historii złamałam oficjalnie 40 minut na 10 kilometrów. Niedługo później podczas Biegu Warciańskiego w Kole uzyskany przeze mnie czas (38:37) też był szokujący.
W Ślesinie podczas Gęsiej Dychy było bardzo trudno, ale i tak znów byłaś najlepsza.
To prawda. W moim rodzinnym mieście chciałam pokazać się z dobrej strony. Było bardzo dużo kibiców, wspierali mnie najbliżsi. Dla mnie to wyjątkowy bieg.
Co pamiętasz z Mistrzostw Polski do lat 19 w Rumi?
To były moje pierwsze zawody, podczas których robiłam strefę zmian. Był to debiut w zawodach, gdzie mamy do czynienia z dwoma sportami: bieg, rower, bieg. Bardzo się stresowałam, było strasznie zimno, padał śnieg, a aura mistrzostw Polski powodowała większą presję niż zwykle. Pamiętam, że drugi bieg był bardzo ciężki.
Skąd bierzesz motywację do uprawiania triathlonu?
To jest tak, że gdy kończysz udział w jednych zawodach, planujesz już kolejne. Czujesz adrenalinę na stracie, dużo się dzieje. W takich sytuacjach najważniejszą rolę odgrywa głowa. Gdy już ruszysz, musisz się wyciszyć i skoncentrować na celu. Liczy się tylko to i nic więcej. Wtedy na kilka chwil świat przestaje dla ciebie istnieć. Motywacją jest jasno obrany cel i droga do niego.
Jak się motywujesz, gdy masz kryzys?
W trakcie zawodów i treningów każdy ma mniejsze lub większe chwile zwątpienia. Nie odpuszczam ani na chwilę. Choć czasami wręcz by trzeba było. Ciało odmawia posłuszeństwa, a w głowie masz, że musisz wytrwać. Wówczas pojawia się wiele myśli, w tym jedna najważniejsza - dam radę. Mówisz sobie, żeby się nie poddawać i przeć do przodu. Wiem, po co to robię. Trenuję by każdego dnia być mocniejsza.
To może być też wskazówka do życia na co dzień, gdzie ciągle musimy zmierzyć się z wieloma problemami i czasami myślimy, że nie damy już rady.
Zdecydowanie tak.
Przed startem nakręcasz się jakąś muzyką? Czy motywujesz się w inny sposób?
Czasami w trakcie rozgrzewki słucham swoich ulubionych kawałków. Gdy trzeba iść na linię startu wolę być sama ze swoimi myślami. Każdy zawodnik ma swoją rutynę przedstartową.
Jak wygląda twój codzienny trening?
W poniedziałki i środy chodzę na basen, we wtorki i czwartki są to zajęcia motoryczne połączone z bieganiem. Piątki często mam dla siebie. W weekend, jeśli nie ma zawodów, to mamy rower lub wybieganie grupowe. W zależności od okresu w jakim się znajdujemy w roku treningi mają inną specyfikę. W okresie letnim jest zdecydowanie więcej roweru, w zimowym biegania, pływania i ogólnej sprawności.
W tym wszystkim masz czas na życie prywatne, na hobby?
Najważniejsze jest odpowiednie zarządzanie czasem. Treningi muszę połączyć z nauką. Szkoła jest najważniejsza, bo u Kacpra, gdy ktoś ma słabsze wyniki w nauce to niestety odpuszcza trening.
To jak się uczysz?
Chodzę do III klasy liceum, mam średnią 5,0. Chyba przyzwoicie.
Nie najgorzej. Z jakich przedmiotów jesteś najmocniejsza?
Z geografii i matematyki.
Kilkaset ofert mieszkań na wynajem i sprzedaż – znajdź idealne lokum szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!
















