Skocz do zawartości

Prześlij nam swoje filmy, zdjęcia czy tekst. Bądź częścią naszego zespołu. Kliknij tutaj!

LM.plSportŁukasz Bandosz, trener SMS-u Ślesin: „Przeżyliśmy kilka trudnych miesięcy”

Łukasz Bandosz, trener SMS-u Ślesin: „Przeżyliśmy kilka trudnych miesięcy”

Dodano:
Łukasz Bandosz, trener SMS-u Ślesin: „Przeżyliśmy kilka trudnych miesięcy”
Wywiad

Łukasz Bandosz z SMS-em Ślesin wywalczył awans do IV ligi. To zupełnie nowy trener naszym regionie, którego pracy przyglądało się całe lokalne środowisko. Zdecydował się objąć zespół będący w ciągłej budowie i bardzo szybko wprowadził go na wyższy poziom. W rozmowie z portalem LM.pl opowiedział o specyfice pracy przy Napoleona. Ale nie tylko.

Dariusz Walory, portal LM.pl: Objął pan nieznany sobie zespół występujący dwie ligi niżej niż pański poprzedni klub, Pogoń Nowe Skalmierzyce. Trudno było się przestawić na nowe realia?

Łukasz Bandosz, trener SMS-u Ślesin: Dużo rzeczy było trudnych. Kilku zawodników nie wznowiło treningów po rundzie jesiennej, nowi piłkarze byli dużą niewiadomą. Wiele osób myślało, że pewnie nic z tego nie będzie, a udało się stworzyć fajny zespół. Dla mnie ta drużyna była dużą zagadką, ja byłem zagadką dla klubu. Cieszy, że po trzech i pół roku w Pogoni Nowe Skalmierzyce, gdzie wywalczyłem awans do III ligi, w Ślesinie udało mi się uzyskać promocję do ligi czwartej. To bardzo dobra wiadomość.

Jak by pan ocenił swój okres pracy w Ślesinie?

Pomijam mecz z Meblorzem Swarzędz, który został zweryfikowany jako walkower. Na wiosnę wygraliśmy czternaście z piętnastu spotkań. Wobec tego może dziwić to, że wszystko rozstrzygnęło się w ostatniej chwili. Dzięki temu to wszystko ma swój wyjątkowy smak i na pewno z perspektywy całej rundy zasłużyliśmy na awans do IV ligi.

Walkower to był dla was cios. Jak sobie z tym poradziliście?

Trzeba pamiętać o tym, że decyzja WZPN przyszła do nas przed bardzo ważnym meczem z Polonią Golina. Ta sytuacja podziałała na nas bardzo mobilizująco. Chcieliśmy grać jeszcze lepiej niż dotychczas. Poza tym w okresie od jedenastego do osiemnastego maja graliśmy trzy mecze pod rząd. Na starcia z Polonią Golina, przełożonym z APR Poznań i Polaninem Strzałkowo mieliśmy swoje cele, które nie do końca udało się zrealizować. Z Polaninem, który wtedy był niewygodnym rywalem dla każdego chyba zabrało nam już sił. Ta porażka była dla nas bardzo cenna. Bo dzięki temu nie przegraliśmy kolejnych spotkań. Lepiej przegrać jeden mecz niż trzy zremisować. Wówczas zamiast straty trzech punktów byłoby minus sześć. Kibice powinni mieć świadomość o możliwości, że SMS Ślesin jako jedyna drużyna wygrałby wszystkie mecze z czołówką a mógłby nie awansować.

Porozmawiajmy przez chwilę o pozytywach pańskiej pracy przy Napoleona. Bo jest ich sporo. Kibice Skicioków np. z pewnością cieszyli się po wyjazdowej wygranej w meczu na szczycie z Górnikiem Konin. Gol Romana Tanasienko w doliczonym czasie spowodował, że SMS zgarnął pełną pulę.

Takie mecze dają energię, by w kolejnych dawać z siebie jeszcze więcej. To był bardzo pozytywny bodziec w naszym rozwoju. Wówczas nie mieliśmy jeszcze zatwierdzonego Merveille Fundambu, kilku zawodników zmagało się z urazami. W meczu z Górnikiem nie byliśmy faworytem. Pamiętam naszą rozmowę po końcowym gwizdku, gdy mówiłem, że były momenty, kiedy dobra Górnika Konin powodowała, że SMS cierpiał. Okazało się, że to mógł być mecz na wagę awansu.

Za pańskiej kadencji SMS wygrał mecze ze wszystkimi konkurentami w walce o promocję do wyższej ligi. Pomimo problemów z jakimi borykały się wszystkie czołowe ekipy wy prezentowaliście najrówniejszą formę.

To jedna kwestia. Kolejna jest taka, że mało też było spotkań wygranych jedną bramką lub w końcówkach. Zazwyczaj zwyciężaliśmy w sposób zdecydowany i zasługiwaliśmy na to. Musieliśmy tym wszystkim odpowiednio zarządzać. Były dni, w których trenowało szesnastu, siedemnastu zawodników. Do tego dochodziły kartki i wówczas okazywało się, że kadra jest dość wąska. Ci, których mieliśmy wtedy do dyspozycji pochodzi z roczników 2006, 2007. W innych zespołach są piłkarze, którzy będąc w naszych strukturach wywalczyliby miejsce w pierwszym składzie. O naszym sukcesie zadecydował kolektyw i chemia, która się wytworzyła. Pomijam nawet bariery komunikacyjne, bo w SMS-ie są zawodnicy z Ukrainy i Demokratycznej Republiki Kongo. Wszystko udało się pogodzić i to też jest nasza siła. Trzeba także docenić pracę mojego asystenta, Szymona Jędraszka. Dla niego to również było duże wyzwanie. Razem pokazaliśmy, że stać nas na bardzo dobre wyniki w innym środowisku, na innym poziomie rozgrywek. Na początku powiedzieliśmy chłopakom, że nie ma znaczenia, w której lidze gramy. Swoją pracę trzeba wykonywać najlepiej jak się potrafi i to się dzisiaj potwierdziło.

Proszę o odpowiedź na pytanie, które chce znać bardzo wielu kibiców. Zostaje pan w Ślesinie?

Na ten moment tak. Chcemy dalej razem pracować i budować tę drużynę. Było wiele spekulacji na temat mojej osoby w SMS-ie. Jesteśmy już mądrzejsi o pewne doświadczenia. Teraz trzeba porozmawiać o kolejnym sezonie. Jaki będzie budżet? Jacy zawodnicy mogą do nas przyjść? Podchodzę do tego ze spokojem i pokorą. W IV lidze drużyna ze Ślesina musi mieć dobry początek, aby pokazać, że nie będziemy zajmować miejsca w dole tabeli. Teraz możemy się cieszyć i jest na to trochę czasu. Przeżyliśmy kilka trudnych miesięcy i trzeba się zregenerować.

Łukasz Bandosz, trener SMS-u Ślesin: „Przeżyliśmy kilka trudnych miesięcy”
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole