Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościCzy worki z kodami kreskowymi wymuszą lepszą segregację śmieci?

Czy worki z kodami kreskowymi wymuszą lepszą segregację śmieci?

Nasze drogie śmieci

Dodano:
Czy worki z kodami kreskowymi wymuszą lepszą segregację śmieci?
Nasze drogie śmieci

Ponad 20 mln zł kosztuje mieszkańców Konina organizacja wywozu i zagospodarowanie odpadów komunalnych, czyli – że posłużę się określeniem używanym na co dzień – śmieci. Rocznie każdy z nas wydaje na ten cel około 360 zł, bo oficjalnie płacimy 29 zł każdego miesiąca, ale ponieważ to nie wystarcza na pokrycie kosztów, samorząd co roku do tego jeszcze dopłaca. W 2025 roku różnica wyniosła ponad 400 tys. zł. Czy miasto wydaje te pieniądze racjonalnie?

Władze Konina narzekają, że spośród ponad 64 tys. zameldowanych mieszkańców tylko 58 tys. deklaruje pobyt w mieści, z czego wynika, że około 6 tys. nie płaci za odbiór śmieci. Jeśli pomnożyć tę liczbę przez 12 miesięcy i 29 zł, otrzymujemy 2 mln zł. Słyszałem już niejedną wypowiedź radnych czy urzędników, że to skala nierzetelności lub – cytując bardziej dosadne opinie – oszustw. Ale znam przynajmniej parę rodzin, gdzie dorosłe dzieci pracują lub uczą się poza Koninem, choć wciąż są zameldowane u rodziców, a za wywóz śmieci płacą tam, gdzie faktycznie mieszkają, najczęściej w Łodzi, Poznaniu, Warszawie czy innym dużym mieście. Nie wiemy, jaka jest skala tego zjawiska.

Może problem tkwi gdzie indziej, na przykład w egzekwowaniu segregacji odpadów a raczej jego braku? W deklaracjach wszyscy mieszkańcy blokowisk podają przecież, że swoje śmieci sortują. Jeśli znajdzie się ktoś, kto napisze inaczej, zamiast 29 zł zapłaci 58, czyli dwa razy więcej. Nie sądzę, żeby największy nawet flejtuch zdecydował się na tak kosztowną szczerość. Tymczasem każdy, kto wynosi odpady do przyblokowego kontenera, widzi, że nie wszyscy jego sąsiedzi równie solidnie przykładają się do ich segregacji. W plastikach są stare buty, razem z makulaturą leżą resztki pizzy, a w pojemniku z bioodpadami obok chleba znaleźć można pełne mleka plastikowe butelki (przykłady na załączonych zdjęciach), jakby i z nich dało się zrobić kompost.

W zachowaniach części osób wyrzucających śmieci nie ma żadnej logiki, o jakiejkolwiek trosce o wspólne dobro, czystość i porządek nie wspominając. Zapewne niektórzy z nich naprawdę nie zdają sobie sprawy, że pudełko czy butelka nie jest integralną częścią znajdującego się w nich jedzenia, jednak większości brudasów jest po prostu wszystko jedno, gdzie lądują ich śmieci. To zapewne ci sami ludzie, którzy blokują swoim autem wyjazd kilku czy kilkunastu innym pojazdom, bo oni muszą tylko na chwilę, jeżdżą rowerem między pieszymi lub jako piesi wędrują drogą rowerową, a w pociągu lub kinie zajmują cudze miejsca. Po prostu część ludzi uważa, że wolno im więcej niż innym.

Występuje tu jednak bardzo drastyczna nierówność mieszkańców Konina. O ile bowiem ci z bloków mogą sobie pozwolić na jawne lekceważenie obowiązku segregacji odpadów, bo panowie objeżdżający zbiorowe śmietniki bez mrugnięcia okiem i tak wrzucą wszystko do jednej dziury, to mieszkańcy domów jednorodzinnych są w zupełnie innej sytuacji. O ile pierwsi oszukują, deklarując segregację, choć ją lekceważą, drugim – jeśli chcą mniej zapłacić – pozostaje wywozić swoje odpady do lasu lub... przyblokowych śmietników. Jest to tym łatwiejsze, że pod altanami śmietnikowymi codziennie leżą stare pralki, sedesy, porozbijane meble i dywany. Mało kto zawraca sobie bowiem głowę opłacaniem przewozu odpadów wielkogabarytowych czy odstawianiem elektrośmieci do specjalnych punktów. To samo dzieje się z odpadami tekstylnymi.

Dlaczego? Bo nikt tego nie egzekwuje i można to robić bezkarnie. Polska to nie Japonia, gdzie pojemników na odpady w miejscach publicznych jest bardzo mało, a mimo to na ulicach jest czysto. U nas na śmieciarzach (mam na myśli osoby śmiecące a nie sprzątające) trzeba to wymusić i powinno to zrobić miasto. Może skuteczny okazałby się system worków na odpady z indywidualnymi kodami kreskowymi dla każdego mieszkania, który pozwala identyfikować śmieci?

Warto też pomyśleć o zakupieniu takich pojemników do altan śmietnikowych, do których łatwo można wrzucać odpady o różnych rozmiarach. Obecnie funkcjonujące mają bardzo małe otwory, do których zmieszczą się wprawdzie butelki czy niewielkie kawałki papieru, ale już nie kartony czy większe przedmioty z tworzywa sztucznego. A podniesienie pokrywy takiego kontenera przekracza możliwości dziecka czy osoby słabszej, szczególnie takiej w zaawansowanym wieku. W rezultacie rosną stosy śmieci wrzucanych na pokrywy takich kontenerów,

Temat odbioru i segregacji odpadów komunalnych ma wiele wątków, z których wielu tutaj nawet nie zasygnalizowałem. Bardzo jestem ciekaw, co o tym wszystkim myślicie, bo chodzi przecież o niebagatelną kwotę 20 mln zł.

Czy worki z kodami kreskowymi wymuszą lepszą segregację na śmieci?
Czy worki z kodami kreskowymi wymuszą lepszą segregację na śmieci?
Czy worki z kodami kreskowymi wymuszą lepszą segregację na śmieci?
Czy worki z kodami kreskowymi wymuszą lepszą segregację na śmieci?
Czy worki z kodami kreskowymi wymuszą lepszą segregację na śmieci?
Czy worki z kodami kreskowymi wymuszą lepszą segregację na śmieci?
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole